|
Kazania, Homilie, Liturgia - Biblioteka Kaznodziejska
Wąska jest bramaChyba każdemu z nas zdarzyło się coś zgubić. Gubimy czasem rzeczy mało ważne, których brak nie wpływa na nas w istotny sposób. Gdy zgubimy coś cennego albo bardzo ważnego, zaczynają pojawiać się poważne problemy. Możemy posłużyć się przykładem kluczy.
Chyba każdemu z nas zdarzyło się coś zgubić. Gubimy czasem rzeczy mało ważne, których brak nie wpływa na nas w istotny sposób. Gdy zgubimy coś cennego albo bardzo ważnego, zaczynają pojawiać się poważne problemy. Możemy posłużyć się przykładem kluczy. Gdy zgubimy klucze, a zapasowe zostawiliśmy w domu (do którego nie możemy się dostać) albo są u kogoś, kto nam ich nie może dostarczyć w danym momencie, możemy albo czekać, albo wezwać ślusarza. Po takiej ślusarskiej wizycie najczęściej tracimy trochę pieniędzy, czasu, nerwów, może nawet drzwi, a w najlepszym wypadku musimy wymienić zamek.
W dzisiejszej ewangelii spotykamy Jezusa, który odpowiada na pytanie o klucz, to znaczy o sposób dostąpienia zbawienia. Czasami i my jako chrześcijanie chcemy zadać takie pytanie: „kto będzie zbawiony?”. Czasem chcielibyśmy Bogu podpowiedzieć: „ta osoba nie zasługuje na zbawienie”.
Popularnym przekonaniem w czasach Jezusa było, że każdy, kto urodził się Żydem, znajdzie się w królestwie Bożym. W naszej mentalności również pojawia się czasem taka pokusa, bo skoro jestem tak zwanym „porządnym” chrześcijaninem – katolikiem, to już mam zapewnione życie wieczne, wystarczy w niedzielę iść do kościoła, obchodzić święta, czasem wybrać się do spowiedzi, mieć kościelny ślub i ochrzcić dzieci, czasem może dać pieniądze na jakiś zbożny cel. To dość powszechne i niebezpieczne przekonanie, które sugeruje, że wystarczy wypełnić pewne przepisy i być w miarę uczciwym człowiekiem, by znaleźć się w niebie. Dziś Jezus właśnie z takim myśleniem się rozprawia. Mówi, że jedyna brama do nieba, która jest, jest ciasna. Słowa naszego Pana mogą zostać źle zrozumiane – jako zapowiedź ekskluzywnego (tylko dla nielicznych) królestwa: niebo dla wybrańców. Musimy zdecydowanie powiedzieć, że tak nie jest – wyczytamy to pod koniec dzisiejszej ewangelii. Z jednej strony nie wystarczy urodzić się w pewnych uwarunkowaniach i spełniać przepisy prawa, z drugiej – nie tak trudno otrzymać zbawienie
Brama jest wąska – w naszych skojarzeniach pojawiają się pewnie myśli o zamkniętych drzwiach albo malutkiej furtce w wielkim murze – i my z naszymi gabarytami nie bardzo tam pasującymi. Na szczęście takie wyobrażenie nie jest słuszne.
Należy zastanowić się nad tym, o co z tą bramą chodzi. Od razu na myśl przychodzą mi słowa Jezusa z Ewangelii (Jan 10, 7): „Ja jestem bramą owiec!”. To jest naprawdę dobra dla nas wiadomość, która powinna nas uspokoić. Co to znaczy, że Jezus jest bramą? To znaczy, że On jest tym, który do nieba wpuszcza (wbrew popularnej opinii to nie św. Piotr jest niebiańskim „woźnym”), i to przez Niego do nieba wchodzimy. Przechodzenie do życia wiecznego to przechodzenie przez Jezusa. Albo lepiej można powiedzieć: to wchodzenie w głębszą relacje z Jezusem, w głębszą z Nim komunię. Relacja i komunia nie są „urzędowe”, ale osobiste. Nie da się być w głębokiej relacji z Panem, zatrzymując się jedynie na powierzchowności naszego chrześcijaństwa. To znaczy, że jeśli naprawdę chcemy być zbawieni, chcemy żyć w wiecznym szczęściu i radości, musimy trwać przy Jezusie.
W obrzędzie chrztu dorosłych znajdujemy takie zdanie: „życie wieczne polega na tym, abyś poznał prawdziwego Boga i Tego, którego posłał, Jezusa Chrystusa”. Te słowa powinny nam wskazać na bardzo ważną rzeczywistość. Skoro życie wieczne to poznanie Boga, to znaczy, że już tu, na ziemi, możemy otrzymać w jakimś wymiarze zbawienie – bo już tu w jakiejś części możemy poznać Boga. Nie oczekujemy tego, co dokona się jedynie w przyszłości, ale już teraz możemy zacząć życie wieczne.
Tym, dzięki któremu poznajemy Boga – czyli żyjemy wieczne – jest Jezus. Wchodzenie przez ciasną bramę to codzienna relacja z Jezusem i pogłębianie jej. Jesteśmy więc zaproszeni do codziennej modlitwy, która będzie dialogiem z Bogiem, rozmową z Nim… Rozmowa polega też na tym, że pozwalamy Mu mówić. Jesteśmy zaproszeni do zgłębiania prawdy zawartej w Piśmie Świętym – na jego kartach możemy odnaleźć Jezusa. Święty Hieronim mówi, że nieznajomość Pisma jest nieznajomością Chrystusa. Możemy korzystać z sakramentów, w których doświadczamy Zmartwychwstałego i poznajemy Jego otwarte i pragnące zbawić każdego serce, które umacnia nas na drodze chrześcijańskiej. Jesteśmy zaproszeni do wspólnoty wierzących, czyli Kościoła, w którym dzielimy się naszym doświadczeniem Jezusa. Możemy rozwijać nasza wiedzę religijną, teologiczną czy liturgiczną – w tym możemy poznawać Jezusa, który prowadzi swój Kościół. Ale i na tym nie można się zatrzymać. Nasze poznawanie Jezusa ma inspirować nas i prowadzić do tego, byśmy i my stali się jak On. Byśmy kochali Jego miłością, tę miłość sobie okazywali, wspierali się. W taki sposób, przez nasze świadectwo wiary, inni też będą mogli poznawać Jezusa, który nie odrzuca i potępia, ale stara się o zbawienie wszystkich.
Wchodzimy przez wąską bramę, wchodzimy przez Jezusa. Stając się jak Jezus. To nie jest ideał, którego nie da się osiągnąć, twierdząc, że On miał łatwiej, bo był Bogiem. Jezus nie jest ładną i mądrą ideą, ale żywym Bogiem, który wzywa nas do siebie, wzywa nas i zaprasza, byśmy Go poznawali. Nawet więcej – to On nas szuka na tak wiele sposobów. Nikogo jednak nie zmusza. Do końca pozostawia nas wolnymi i czeka na naszą odpowiedź. Zbawienie jest Bożym darem, który możemy przyjąć, odpowiadając na zaproszenie Jezusa do duchowego i człowieczego wzrostu, albo odrzucić, nie tylko przez to, że odejdziemy z Kościoła i odrzucimy Jezusa, ale również przez brak naszego wzrostu w poznawaniu Jezusa, przez nasze duchowe lenistwo. Pytanie tylko, czy zdecydujemy się odpowiedzieć na zaproszenie Jezusa – „bramy”. Czy nasza odpowiedź w rzeczywisty sposób przemieni nasze życie, otworzy nas na Boga, na bliźnich (również tych, których w niebie nie chcielibyśmy widzieć) i na samych siebie. Brama jest wąska, ale otwarta i zapraszająca nas do wielkiej przygody, jaką jest chrześcijaństwo, czyli żywa relacja z Jezusem i stawanie się jak On. „Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko!” (Iz 55, 6).
autor: Tomasz R. Kubak
|