W numerze
 
lipiec/sierpień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 22 Niedziela okresu zwykłego »

Bezinteresowność miłości

Drukuj

„Zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych…”. Do postawy takiej otwartości i bezinteresownej miłości wiedzie, czasem długa, droga doświadczania miłości Boga. Spójrzmy na tekst Listu do Hebrajczyków. Opisane jest tam doświadczenie spotkania człowieka z tym, który przychodzi.

 

„Zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych…”. Do postawy takiej otwartości i bezinteresownej miłości wiedzie, czasem długa, droga doświadczania miłości Boga. Spójrzmy na tekst Listu do Hebrajczyków. Opisane jest tam doświadczenie spotkania człowieka z tym, który przychodzi. W historii zbawienia to odkrywanie Boga miłującego było procesem. Autor listu pisze, że doświadczeniem człowieka było dotychczas odkrywanie Boga w znakach, obrazach – ogień, mgła, ciemność i burza, grzmiące trąby, dźwięki, słowa, których wszyscy się bali. Ale oto przyszedł Jezus Chrystus – ten, który stał się górą Syjon, miastem Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskim. Bóg został w Nim rozpoznany przez tych, którzy uwierzyli i chcieli pójść za Nim. Oto już nie poznajemy Boga po omacku, tylko przez znaki, ale On objawił się nam w pełni i doświadczyliśmy Jego miłości. Przystąpiliśmy do Boga, który nas wszystkich sądzi. Wiemy, że sąd ten będzie z miłości.
Relacja do człowieka, którą Bóg zbudował, jest doświadczana w osobie Jezusa – jak nazywa Go autor Listu – „pośrednika Nowego Testamentu”. Spójrzmy na samego Jezusa. Jego przyjście, nauczanie, męka, śmierć i zmartwychwstanie ukazują nam pełnię miłości Bożej. Miłości bezinteresownej i skierowanej do każdego. Jak wielu oburzało się tym, co czynił Jezus. Niektórzy nie rozumieli, inni nie chcieli przyjąć prawdy o miłości, która jest bezinteresowna. Prawość uczonych w Piśmie i faryzeuszów nie była oparta na miłości wobec drugiego, ale na skrupulatnym wypełnianiu litery Prawa. Stąd słowa Jezusa o wywyższeniu poniżonych budziły co najmniej zdziwienie.
Inną postawą, którą zauważamy w dzisiejszej liturgii, jest człowiek łagodny i pokorny. To taki człowiek – jak czytamy w tekście z Księgi Syracydesa – znajdzie „łaskę u Pana”. Ta relacja, pełna pokory i gotowości do służby, jest możliwa tylko w doświadczeniu bezinteresownej miłości. A Bóg tak właśnie kocha. Zaprasza „ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych”, czyli tych, którzy nic w zamian dać nie mogą.
Wakacje są czasem wielu ślubów. Wiele razy w tym czasie rozbrzmiewają w kościołach, w czasie uroczystej liturgii, słowa przysięgi małżeńskiej. A liturgia sakramentu małżeństwa przypomina małżonkom, że oto ich miłość jest na wzór miłości Chrystusa do Kościoła. Jak ważne jest, aby odpowiedzieć sobie na pytanie: jaka jest ta miłość Chrystusa? O jakim wzorze, o jakiej zachęcie jest tutaj mowa? Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli daje nam odpowiedź. To miłość całkowicie darmowa, czyli bezinteresowna. Jest całkowitym doświadczeniem obdarowania i czeka na odpowiedź wiary. Bóg kocha człowieka nie za coś, ale dlatego, że jest.
Dlatego miłość małżeńska jest na wzór tej właśnie relacji. Małżonkowie kochają się nie za coś. To „coś”, chociaż tak pociąga (piękno, uroda, intelekt, zaradność), nie może być ostatecznym powodem miłości. Miłość między ludźmi owocuje wtedy, kiedy na wzór miłości Jezusa jest obdarowaniem. Wtedy jest prawdziwa i – jak pisze św. Paweł – „nigdy nie ustaje”. Człowiek kocha drugiego człowieka nie „za coś”, ale dlatego, że jest. To jest miłość na wzór miłości Bożej – miłości, która się nie kończy. I kiedy mija kilkanaście czy kilkadziesiąt lat małżeństwa, wiele z tego „coś” się kończy. Albo kiedy doświadczenia życiowe sprawiają, że trzeba przyjąć małżonka chorego, także tego, którego dotknęło kalectwo, jak ważne jest to doświadczenie miłości darmowej, miłości bezinteresownej. Aby i wtedy powiedzieć sobie nawzajem: „tyle się zmieniło w naszym życiu od dnia ślubu, tyle za nami doświadczeń, a ja cię kocham tak jak wtedy, kiedy przed ołtarzem, wobec Boga, siebie i zgromadzonej wspólnoty Kościoła wypowiedzieliśmy słowa przysięgi małżeńskiej”.
Niech więc dzisiejsze rozważanie będzie zachętą dla nas do takiego przeżywania Bożej obecności, która uzdalnia nas do życia pokornego i w gotowości do służby. Nie dlatego, że tak trzeba, ale jako odpowiedź gorącego serca na darmową, bezinteresowną miłość Bożą do każdej i każdego z nas.
 
autor: ks. Marek Jański