Nie bierzcie wzoru z tego świata!
W każdym z dzisiejszych czytań odnajdujemy bardzo wyraźny motyw cierpienia, ofiary, jakiejś życiowej próby. Prorok Jeremiasz żali się przed Bogiem na zniewagi, które go spotykają, gdy przemawia w Jego imię. Jesteśmy świadkami jakiegoś wewnętrznego zmagania się proroka z Bogiem, z samym sobą, z trudnościami, na które napotyka.
Dzisiaj ostatnia niedziela sierpnia. Kończą się wakacje. A my słyszymy słowa Chrystusa, które z wakacyjną atmosferą nie mają nic wspólnego, co więcej, mogą nas zdziwić i zaskoczyć, bo są wezwaniem do zaparcia się siebie, do wzięcia swojego krzyża, do utraty życia… Paweł apostoł, jakby w tym samym duchu, zachęca nas, abyśmy dali swoje ciała na ofiarę – żywą, świętą i Bogu przyjemną. Czyżby to był sposób na powrót z wakacji, z wypoczynku do codziennych obowiązków?
Charakterystyka ucznia
W każdym z dzisiejszych czytań odnajdujemy bardzo wyraźny motyw cierpienia, ofiary, jakiejś życiowej próby. Prorok Jeremiasz żali się przed Bogiem na zniewagi, które go spotykają, gdy przemawia w Jego imię. Jesteśmy świadkami jakiegoś wewnętrznego zmagania się proroka z Bogiem, z samym sobą, z trudnościami, na które napotyka. Pan Bóg nie pozostawił proroka samego, ale w chwilach bardzo ciężkich wydawało mu się, że Bóg nie tylko zwleka z pomocą ale nawet jej nie udziela. Niektóre komentarze nazywają tę sytuację depresją proroka, który czuje się zdradzony, oszukany przez Boga i dlatego mówi o próbie rezygnacji z pełnienia powierzonej mu misji. Gdy jednak zamierza podjąć taką próbę, odczuwa jakiś trudny do opisania wewnętrzny stan – coś w rodzaju wewnętrznego ognia – który ogarnia go całego i nie pozwala na porzucenie prorockiej misji.
Psalm, który dzisiaj śpiewamy w liturgii (psalm 63) jest modlitwą pełną tęsknoty za Bogiem i za Jego świątynią: „Ciało moje tęskni za Tobą, jak ziemia zeschła i łaknąca wody”, ale też wdzięczności za wsparcie udzielone przez Boga w chwili próby albo słabości: „bo stałeś się dla mnie pomocą i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie”.
Święty Paweł – jak już słyszeliśmy przed chwilą – zachęca adresatów swojego listu do oddania własnego ciała na ofiarę. Paweł prosi swoich braci w wierze, aby byli oddani – to oddanie ma przypominać ofiarę. Ofiara to złożenie daru. Ponieważ Bóg zasługje na ofiarę doskonałą, Paweł zchęca do oddania Bogu siebie. Ofiara ucznia Chrystusa ma być szczerym i rozumnym oddaniem się całego człowieka Bogu. Można odnieść wrażenie, że Paweł w pewien sposób rozwija myśl samego Chrystusa, którą przybliża nam przeznaczony na dzisiaj fragment Ewangelii. Pan Jezus zapowiada swoją mękę, swoje cierpienie oraz tłumaczy, że jeśli chce się pójść za nim trzeba wziąć swój krzyż: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”. Bycie uczniem Chrystusa oznacza naśladowanie Go. W ten sposób – poprzez naśladowanie Mistrza – uczniowie wchodzili do wspólnoty i wiązali się z Nim osobiście. Wybitny polski biblista, ksiądz profesor Kudasiewicz uważa, że to naśladowanie Jezusa miało dwa aspekty: zewnętrzny – uczniowie szli za Jezusem, dokądkolwiek się udał, opuszczali własne domy i rodziny, zostawiali pracę oraz wewnętrzny – gotowość na cierpienie, na przeciwności, a nawet na haniebną śmierć na krzyżu. Dopiero wtedy jest się prawdziwym uczniem Chrystusa (por. Komentarze biblijne do czytań mszalnych, red. ks. J. Homerski, Lublin 1981, s. 184).
Co mamy czynić?
Jeśli odważymy się pójść śladami Jezusa, to doświadczymy nie tylko ciężaru krzyża, ale także jego wyzwalającej i zbawczej mocy. Chrystus zapowiadając swoją mękę, mówi też o zmartwychwstaniu, a ci wszyscy, którzy chcą iść za Nim, którzy chcą Go naśladować mogą być pewni nie tylko trudności i cierpienia, jakie ich spotka, ale przede wszystkim mocy i miłości Chrystusa, który będzie szedł z nimi, będzie im towarzyszył i będzie ich wspierał. Na progu nowego roku szkolnego potrzeba, abyśmy wszyscy – nie tylko dzieci, młodzież czy ich nauczyciele i wychowawcy – ale my wszyscy odnowili w sobie pragnienie pójścia za Chrystusem i naśladowania Go, a tym samym podjęli wysiłek współpracy z Nim w kształtowaniu siebie i swoich postaw, czyli stawaniu się świętymi. Leon Wielki w jednym ze swoich przemówień tak nauczał: „Pobożne życie świętych nigdy nie odbiega od krzyża Chrystusowego. Gwoźdźmi wstrzemięźliwości przeszywają oni zmysłowość i mocą mieszkającego w nich ducha zabijają żądze cielesne. A któż nie ma w sobie czegoś do usunięcia? To ugasić gniewliwość, to umartwić pychę, to zniszczyć nierząd, to dobrać się głębiej do kokrzenia chciwości, tak żeby wszelkiezło podciąć w samym zawiązku i wyrwać je całkowicie (…). Niech łagodnieje zatem surowe obchodzenie się z podwładnymi, niech zniknie chęć odwetu za winy (…). Niechaj więc ustaną wszelkie niezgody, znikną zawiść, wzrośnie natomast duch pojednania i wzajmenenj życzliwości” (Leon Wielki).
Ostatnie dni sierpnia i początek września to czas ważnych rocznic, które uświadamiają nam jak wielkie znaczenie ma ludzki wysiłek, praca nad sobą, zmaganie ze słabościami. Dla nas – uczniów Chrystusa – takie wydarzenia, jak wybuch II wojny światowej 1 września 1939 roku czy porozumienia sierpniowe z 1980 roku są przypomnieniem o konieczności współpracowania z naszym Mistrzem w nadziei osiągnięcia celu, nawet jeśli na drodze do niego piętrzą się trudności, które wydają się nie do pokonania. Historia pokazuje, jak bardzo trzeba się natrudzić, ile krwi trzeba przelać, aby zwyciężyć zło, aby doczekać duchowego zmartwychwstania. Zółnierze września 1939 roku, robotnicy sierpnia 1980 roku nie brali wzoru z tego świata, ale oddali siebie na służbę innym.
Iść za Jezusem
Dziesięc lat temu, w orędziu na Światowy Dzień Młodych w 2001 roku, papież Jan Paweł II, nawiązując do słów Chrystusa tłumaczył młodym, co znaczy iść za Chrystusem. Słowa bł. Jana Pawła są aktualne również dzisiaj: „Jezus nie jest Mesjaszem tryumfu i siły. Rzeczywiście, nie wyzwolił On Izraela spod panowania rzymskiego i nie zapewnił mu chwały politycznej. Jako prawdziwy Sługa Pański, wypełnił swoją mesjańską misję w solidarności, w posłudze i uniżeniu aż do śmierci. Jest On Mesjaszem przekraczającym wszelkie schematy i wszelki rozgłos, którego nie da się zrozumieć przy pomocy logiki sukcesu i władzy, często używanych w świecie jako kryteria skuteczności własnych projektów i działań (…). «Jeśli kto chce pójśc za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje». Słowa te wyrażają pewien radykalizm wyboru, który nie dopuszcza zwłoki i odwrotów. To twardy wymóg, który zrobił wrażenie nawet na samych uczniach, a w ciągu stuleci powstrzymał wielu mężczyzn i kobiet od naśladowania Chrystusa (…). Nie ma dwóch dróg, ale tylko jedna: ta przebyta przez Mistrza. Uczniowi nie wolno wyszukiwać innej (…). Jezus domaga się odważnego wyboru Jego własnej drogi, wyboru dokonanego przede wszystkim w sercu, gdyż znalezienie się w takiej czy innej sytuacji zewnętrznej nie zależy od nas. Od nas zależy wola bycia, na ile to możliwe, posłusznymi jak On Ojcu, i gotowymi zaakceptować aż do końca Jego plan, który ma dla każdego (…)”.
W tym samym orędziu papież tłumaczyl też młodym, co znaczy zaprzeć się siebie:
„Zaprzeć się samego siebie oznacza wyrzec się swoich planów, często ograniczonych i małostkowych, aby przyjąć ten Boży: to droga nawrócenia, nieodzowna dla życia chrześcijańskiego (…). Jezus nie żąda wyrzeczenia się życia, ale przyjęcia go w takiej nowości i pełni, którą tylko On dać może. Człowiek w głębi swojego jestestwa zakorzenił tendencję do «myślenia o sobie samym», umieszczania własnej osoby w centrum spraw jako miary wszystkiego. Kto naśladuje Chrystusa odrzuca jednak to koncentrowanie się na sobie samym i nie ocenia rzeczy w oparciu o własne korzyści. Przeżywa swoje życie w kategoriach daru i bezinteresowności, a nie zdobyczy i posiadania. Życie prawdziwe wyraża się bowiem w darze z siebie, co jest owocem łaski Chrystusa: życie wolne, we wspólnocie z Bogiem i z braćmi (por. Gaudium et spes, 24)”. Pójdźmy więc za Chrystusem!
autor: ks. Maciej K. Kubiak
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






