wrzesień/październik 2009 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 23 Niedziela okresu zwykłego »

Effatha! - Otwórz się!

Drukuj
Chrystus nie dokonał wyżej opisanego cudu jak cudotwórcy czy impostorzy. Poproszony o uzdrowienie najpierw „westchnął”, co świadczy że utożsamił się z cierpiącym i jego stanem, a potem „spojrzał w Niebo”, czyli uzdrowił go w łączności z Ojcem Niebieskim. Ponadto uczynił to natychmiast po usłyszeniu prośby o uzdrowienie, bez zbędnych pytań. W końcu osiągnął nie częściowe, lecz pełne uzdrowienie człowieka: i jego słuchu i mowy.
Ewangelia dzisiejszej niedzieli, 23. w liturgicznym okresie zwykłym, opisuje jak do Pana Jezusa przyprowadzono głuchoniemego, czyli kogoś kto nie słyszy i nie mówi. Poproszono Chrystusa, aby włożył na niego ręce i uzdrowił go jak innych do tej pory. Nie dał się prosić i wziął głuchoniemego na bok, z dala od tłumu, ale nie nałożył na niego rąk, ale do jego uszu włożył palce a śliną dotknął mu języka. Następnie spojrzał w niebo, westchnął i powiedział do chorego po aramejsku: effatha!, co znaczy otwórz się! Głuchoniemy w jednym momencie zaczął słyszeć („otworzyły się jego uszy”) i zaczął mówić („więzy języka się rozwiązały”). Święty Marek – autor Ewangelii – relacjonuje, iż działo się to w regionie Dekapolu, na południowy-wschód od Jeziora Galilejskiego, gdzie Chrystus właśnie się znajdował idąc znad morza, z okolic Tyru i Sydonu.
 
Głuchota fizyczna
Chrystus nie dokonał wyżej opisanego cudu jak cudotwórcy czy impostorzy. Poproszony o uzdrowienie najpierw „westchnął”, co świadczy że utożsamił się z cierpiącym i jego stanem, a potem „spojrzał w Niebo”, czyli uzdrowił go w łączności z Ojcem Niebieskim. Ponadto uczynił to natychmiast po usłyszeniu prośby o uzdrowienie, bez zbędnych pytań. W końcu osiągnął nie częściowe, lecz pełne uzdrowienie człowieka: i jego słuchu i mowy.
W obliczu osób głuchoniemych zachowujemy się bynajmniej dziwnie, często nie umiejąc odpowiednio zareagować czy przekazać im informacji bez uwydatniania ich choroby. Słyszący czują się wtedy niepewnie, stają się wręcz bezsilni wobec choroby innych; innymi zaś razy czują się lepszymi od nich. Chrystus w sposób niezwykle dojrzały, bez upomnień i zbędnych słów komentarza, uzdrowił chorego na podwójną dolegliwość. Co my w takim razie możemy uczynić w podobnych sytuacjach? Przecież tylko Bóg uzdrawia! Możemy i my wiele uczynić: łagodzić choroby oraz ich konsekwencje, cierpienia. Ponadto jesteśmy zobowiązani, zwłaszcza jako wierzący, by nie ironizować z żadnej choroby czy osób chorych a wychowywać siebie i innych do autentycznego szacunku do chorych, szczególnie na przewlekłe i nieuleczalne choroby, by dać im należne miejsce w społeczeństwie.
 
Głuchota duchowa
To, co powiedzieliśmy dotąd o uzdrowieniu głuchoniemego nie jest jednak jedynym przesłaniem dzisiejszej niedzieli. Święty Marek mówi o innej jeszcze głuchocie, oprócz tej fizycznej, o głuchocie duchowej. Rozumiał ją już Kościół pierwszych wieków, który wprowadził do liturgii chrztu świętego obrzęd Effatha. Obrzęd ten istnieje po dzień dzisiejszy w liturgii chrztu św. w języku włoskim. Kapłan podczas chrztu dziecka dotyka jego uszu i ust mówiąc: effatha! (otwórz się!). Oznacza on modlitwę, aby Bóg otworzył jak najszybciej uszy dziecka na Swoje słowo i uczynił je zdolnym do mówienia o Nim.
Przekazany przez ewangelistów termin effatha, jest słowem z języka aramejskiego, czyli tego, w którym mówił Chrystus. Wyrażenie to, obok innych słów aramejskich takich, jak Abba czy Amen, należy do ipsissima vox Christi, czyli wyrażeń „najbliższych Chrystusowi”. Mamy do czynienia z oryginalnym zwrotem, którego użył Chrystus przy uzdrowieniu głucho-niemego. Nie oznacza on: „bądź uzdrowiony ze swej głuchoty i niemocy mówienia”, ale oznacza: „otwórz się!”. Pierwotny Kościół, a my wraz z nim, rozumiemy to uzdrowienie jako coś więcej niż uzdrowienie fizyczne; rozumiemy je jako „otwarcie się na” coś co do tej pory nie docierało do człowieka i nie było jego udziałem. Chodzi tu głównie o usłyszenie, zrozumienie i przyjęcie Bożej mądrości i mówienie o niej innym. Pierwszymi uzdrowionymi, obok głuchoniemego, byli świadkowie cudu. To oni właśnie stwierdzili: „Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę” (Mk 7,37). Zobaczyli oni bardzo wyraźnie moc Boga objawioną w Chrystusie, która zapewne doprowadziła ich do „mówienia” o Bogu słowem lub czynem.
Duchowy aspekt cudu uzyskania słuchu można pokazać jeszcze inaczej. Święty Paweł w liście do Rzymian stwierdził, iż wiara rodzi się ze słuchania Słowa Bożego (por. Rz 10,7). Oznacza to, iż dopóki ktoś nie usłyszy fizycznie słowa Bożego lub będzie pozostawał na nie „głuchy”, dopóty nie uwierzy. A jeśli dozna otwarcia się (effatha) na Pana Boga i Go usłyszy, wtedy zostanie uzdrowiony, czyli uwierzy. Jeśli więc ktoś posiada słuch fizyczny, nie oznacza wcale, że tak naprawdę słyszy. I odwrotnie: człowiek głuchy fizycznie może słyszeć lepiej i głębiej niż zdrowy na ciele. Przykładem tego może być Beethoven, który po całkowitej utracie słuchu skomponował jeden z piękniejszych swych utworów, który jest jednym z najcenniejszych w dziedzictwie światowej muzyki, a mianowicie Dziewiątą Symfonię.
To my często jesteśmy głuchoniemymi duchowo. Mamy więc o co prosić Pana: o to by otworzył nam głęboko uszy na Jego podpowiedzi i potrzeby ludzi oraz dał zdolność i odwagę mówienia o Nim wobec świata. Ten ostatni aspekt zdaje się być przez współczesnych katolików mocno niedoceniany i wręcz zaniedbywany. Co więcej: wielu dziś źle mówi o Kościele, o wartościach chrześcijańskich a nawet o Panu Bogu! A my zazwyczaj nie reagujemy. Czy taka winna być nasza postawa? Panie, Jezu, uzdrów nas! Otwórz nasze uszy i rozwiąż więzy języka, byśmy najpierw Ciebie słuchali, potem wielbili na modlitwie a następnie świadczyli o Tobie wobec innych.
autor: ks. Zbigniew Cieślak