W numerze
 
wrzesień/październik 2006 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 25 Niedziela zwykła »

Wątpiącym dobrze radzić

Drukuj

“Pan podtrzymuje całe moje życie” – ten refren, który dziś powtarzaliśmy po każdej zwrotce Psalmu responsoryjnego, jest wyrazem naszej wiary i nadziei, świadectwem, iż nie tylko w Boga wierzymy, lecz także Bogu ufamy. Oczywiście – najważniejsza jest miłość, ale i te dwie cnoty boskie są każdemu z nas bardzo potrzebne. “Bez wiary nie można podobać się Bogu”, a bez nadziei, bez zupełnego zaufania Bogu, jakże trudno bywa w wierze wytrwać. Nieraz nawet pobożni katolicy przeżywają bolesne wątpliwości w wierze, gdy ich dotknie jakaś “obelga i katusze”, albo gdy nie pojmując jakiejś prawdy wiary, za nieprawdę uznają wszystko, w co wierzyli. Aby więc uchronić siebie i innych od takiego nieszczęścia, trzeba rozpraszać własne wątpliwości, a bliźnim – “wątpiącym dobrze radzić”.

Pan Jezus nieraz spotykał się z brakiem zaufania, dlatego, że Jego nauka odbiegała od tego, do czego przekonani lub tylko przyzwyczajeni byli Jego słuchacze. Tak było na przykład ze sprawą zachowywania szabatu. Gdy uczniowie Chrystusa “będąc głodni, zaczęli zrywać kłosy i jeść”, wytłumaczył On faryzeuszom, że to nic złego, bo przecież: “Dawid, gdy był głodny, jadł chleby pokładne”. Podobnie: “kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy”. Albo “gdy komuś w szabat owca w dół wpadnie, zaraz ja wyciąga”. Tym bardziej więc wolno w szabat pomóc człowiekowi, który przecież jest ważniejszy niż owca. Przy pomocy przykładów z Pisma Świętego i z życia Pan Jezus wykazywał, że z woli Bożej “szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu”. Także w tym zakresie winniśmy Go naśladować.

“Jako Mnie posłał Ojciec, tak i Ja was posyłam” mówił Chrystus do Apostołów oraz ich następców, toteż Kościół od samego początku nie tylko nauczał prawd wiary i zasad moralności chrześcijańskiej, lecz także usiłował “wątpiącym dobrze radzić”. Wśród prawd wiary są i takie, których rozum ludzki pojąć nie może. Na przykład nauka o Bogu “Jednym w Trójcy Osób”. Święty Augustyn uczył, że kto chce ją zrozumieć, jest podobny do dziecka usiłującego przelać wodę morza do małego dołka wykopanego w piasku. Mniej znana jest jego odpowiedź na pytanie, dlaczego nieraz ludziom złym dobrze się powodzi, a dobrym źle. Otóż – mówił ten Doktor Kościoła – nie można wykluczyć, że w ten sposób miłosierny ale i sprawiedliwy Stwórca tym, o których wie, że będą potępieni, wynagradza te okruchy dobra, które spełnili, a tym, o których wie, że będą zbawieni, pozwala odpokutować to, czym mimo wszystko – zawinili. “Myśli moje nie są jak myśli wasze” – mówi Bóg – kto jednak wierzy, że “Pan podtrzymuje całe jego życie”, ten ufa Mu nawet wtedy, gdy Jego wyroków nie pojmuje.

W dzisiejszych czasach nasze wątpliwości sięgają głębiej. Ludzie “konstytucyjnie” usuwają Boga z życia i z prawa, ale równocześnie pytają, dlaczego pozwala na zło, bezprawie, ludzką krzywdę. Wiedzą, że “ludzie ludziom zgotowali ten los” – lecz odpowiedzialnością za to chcą obciążyć Boga. Także w środowiskach katolickich budzą się takie wątpliwości. Do biura parafialnego przyszedł ojciec, by zgłosić pogrzeb tragicznie zmarłego syna, i z wyrzutem zapytał: “Gdzie był dobry Bóg, gdy umierał mój jedyny syn?” Na to ksiądz proboszcz: “Dokładnie tam, gdzie był, gdy na krzyżu umierał Jego Jedyny Syn!” Wtedy też milczał – podobnie jak milczy, gdy ludzie ciężko grzeszą, oszukują, cudzołożą, głosują za eutanazją, aborcją, związkami homoseksualnymi, kradną, oczerniają, i na wiele innych sposobów “krzyżują w sobie Syna Bożego i na pośmiewisko Go wydają”. Bóg milczy, ale nie ponaglajmy Go, by przemówił!

Nawet “po upadku” człowiek nie przestał być rządcą tego świata, ale świat nie jest i nigdy nie będzie “balem maturalnym”, na którym każdy ma prawo oczekiwać, że tu świetnie będzie się bawił. Życie jest raczej maturą, egzaminem dojrzałości do zjednoczenia się z Bogiem – na wieki. Ucząc nas swej prawdy Pan Bóg przygotowuje nas do zdawania tego egzaminu, a przy pomocy swej wielorakiej łaski pomaga nam go zdawać. To jednak my musimy go zdawać – rzetelnie a więc samodzielnie. Bóg pomaga – ale nie wyręcza! “Pan podtrzymuje całe nasze życie”. Nie tylko jego część radosną, ale także bolesną; z Jego pomocą mamy zapracować i na chwalebną. Dał nam wolną wolę, musimy więc w sposób odpowiedzialny jej używać dla dobra własnego i bliźnich. Dał nam także rozum – ale ludzki, więc często bezradny nawet w sprawach tego świata, a już na pewno w tym, co dotyczy Boga, Jego nieskończonego rozumu i Jego niepojętej woli. Kto jednak w Boga wierzy i kocha Go, ten Mu także ufa.

Zmarły przed kilku laty filozof polski napisał taki czterowiersz: “Żeś nie zrozumiał rzeczy zrozumiałej za złe mam tobie rozeznanie widząc w tym rozlazłe. Gdyś rzecz niezrozumiałą zrozumiał, o, wtedy, gorze ci! Lekarz chyba wyciągnie cię z biedy”. Dziecko nie rozumie tego, co jest oczywiste dla dorosłego, a człowiek tego – co jest oczywiste dla Boga. Tego co nadprzyrodzone, często więc nie pojmujemy. Powstają pytania bez odpowiedzi, rodzą się wątpliwości. Dlatego tak ważny jest ten znany nam z katechizmu dobry uczynek względem duszy bliźniego: “wątpiącym dobrze radzić”. Weźmy go sobie do serca! Starajmy się jak najlepiej poznać to, co o Bożych sprawach można wiedzieć, co można zrozumieć. A potem – starajmy się wątpiącym dobrze radzić, by nie tylko w dobrej ale i w złej doli byli szczerze przekonani, iż Bóg podtrzymuje całe nasze życie, a kto Jemu zaufał – nie zawstydzi się na wieki!

autor: ks. Stefan Naskręt