W numerze
 
wrzesień/październik 2011 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 28 Niedziela okresu zwykłego »

Uczta dla nas

Drukuj

Pan Jezus pragnie się na tej uczcie z nami spotkać, ale najbardziej się cieszy kiedy to nam zależy na tym spotkaniu. Co więcej podczas tej uczty jaką jest Msza św. więcej otrzymujemy niż sami przynosimy.

 

Na pewno wielu z was fascynuje się opowieściami z dawnych wieków, które przenoszą nas do czasów, kiedy w większości krajów rządzili królowie. Bez problemu potrafimy wymienić różnego rodzaju obowiązki, które leżały w gestii króla: rządzenie państwem, dbanie o jego bezpieczeństwo, co często łączyło się z prowadzeniem przez króla wojska do walki, dbanie o dobro poddanych, pasowanie na rycerzy, rozwijanie gospodarki państwa, itd. Obok tych obowiązków, był jeszcze inny, który na pierwszy rzut oka wydaje nam się czystą przyjemnością, a było nim wydawanie z różnych okazji uczt. Czy była to tylko czysta przyjemność, podczas której delektowano się przysmakami i oddawano zabawie? Na pewno nie. Podczas uczty król często załatwiał ważne interesy państwa, między innymi spotykał się z ważnymi osobami, dowiadywał się o tym co dzieje się w państwie. Dlatego możemy spokojnie powiedzieć, że była to część jego obowiązków. Uczty były starannie planowane, przygotowywane. Żeby wziąć w niej udział należało spełnić pewne warunki. Po pierwsze należało mieć zaproszenie od króla, bo bez niego nie było wstępu na ucztę. Po drugie należało się odpowiednio ubrać, bowiem na ucztę nie wypadało przybyć źle ubranym. Po trzecie należało przyjąć zaproszenie. Wielkim nietaktem, a wręcz policzkiem dla króla było uniesienie się pychą i odmowa przyjęcia zaproszenia. Było to zlekceważeniem króla.
Wspominam o tych wydarzeniach, ponieważ dzisiaj Pan Jezus w przypowieści mówi nam o królu, który wyprawił ucztę dla swojego syna. Zaprosił gości, a oni go zlekceważyli, a wśród tych którzy przybyli obecni byli i tacy, którzy przyszli nieodpowiednio ubrani. Tym królem, o którym mówi Jezus jest sam Bóg Ojciec, a zaproszonymi na ucztę Jego Syna – Żydzi reprezentowani przez arcykapłanów i starszych ludu. Niestety nie uznali Jezusa za Syna Bożego i nie chcieli przyjąć jego królestwa. Jednakże to, że pierwsi zaproszeni okazali się niegodni zaproszenia nie oznaczało, że wesele się nie odbyło. Jezus przyszedł, dokonał dzieła zbawienia i nadal buduje swoje królestwo na ziemi. Wesele trwa nadal, ponieważ budowanie Bożego królestwa nieustannie się odbywa. Wszyscy którzy przyjmują zaproszenie na to wesele przyczyniają się do jego wzrostu. Także my zostaliśmy zaproszeni i to bez wyjątku. Ucztą Syna, na którą szczególnie nas zaprasza dobry Bóg jest niedzielna Msza św. Warto sobie zatem odpowiedzieć na pytanie czy przyjąłem to zaproszenie, czy może je zlekceważyłem. Czy czynnie w niej uczestniczę, czy może przychodzę od niechcenia, lub tylko dlatego, że rodzice każą albo ksiądz usilnie prosi. Czy przychodzę w stroju weselnym czyli ubrany w Bożą łaskę, czy zaniedbany, brudny, ubrany w łachy grzechu?
Pan Jezus pragnie się na tej uczcie z nami spotkać, ale najbardziej się cieszy kiedy to nam zależy na tym spotkaniu. Co więcej podczas tej uczty jaką jest Msza św. więcej otrzymujemy niż sami przynosimy. Jak król załatwiał ważne sprawy państwa z zaproszonymi gośćmi, tak też i Jezus pragnie „załatwić” z nami sprawę najważniejszą, a dotyczącą naszego zbawienia. Pan Bóg pragnie też zaspokoić nasze potrzeby, a on doskonale wie czego nam potrzeba. Trwając w komunii z Jezusem otrzymujemy również siłę do stawania się coraz bardziej szlachetnym człowiekiem. Ponadto nasz Król pragnie podczas uczty dzielić się z nami swoim królestwem, a jest to królestwo miłości, prawdy i dobra. Takiego zaproszenia zlekceważyć nie można.
 
 
autor: ks. Tomasz Rogoziński