W numerze
 
listopad/grudzień 2004 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 2 Niedziela Wielkiego Postu »

Podtrzymywać nadzieję

Drukuj

Choroba horyzontalizmu

 

Dobiega końca kolejny 2004 rok. Zapewne wpisze się on w historię Polski jako rok przystąpienia do Unii Europejskiej. Kilka miesięcy, jakie upłynęły od tego wydarzenia, to zbyt krótki czas, aby można było obiektywnie ocenić płynące z tego korzyści i straty. Niemniej jednak jako naród weszliśmy do europejskiego społeczeństwa, o którym Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Ecclesia in Europa pisze, że jest chore na horyzontalizm (EiE 34).

 

Cóż to za choroba? Według papieskiej diagnozy, tam zawartej, polega ona na osłabieniu zmysłu nadprzyrodzoności i przesadnym skoncentrowaniu się na tym, co doczesne i ziemskie, na sprowadzeniu wszystkiego do wymiernych korzyści ekonomicznych. To niebezpieczne z punktu widzenia życia duchowego zjawisko przejawia się na różne sposoby, a w sposób szczególny oznacza utratę nadziei. Towarzyszy temu “swego rodzaju praktyczny agnostycyzm i obojętność religijna” (EiE 7), a ponadto fragmentaryzacja egzystencji, czego skutkiem jest osamotnienie człowieka, podziały i kontrasty, “kryzys rodziny, konflikty etniczne, odradzanie się postaw rasistowskich, napięcia międzyreligijne, egocentryzm i powszechna obojętność etyczna, gorączkowe zabieganie o własne interesy i przywileje” (por. EiE 8). Co więcej, jak w dobie komunizmu istniał programowy ateizm, tak wydaje się, że we współczesnej europejskiej kulturze coraz bardziej do głosu dochodzi programowy horyzontalizm, polegający na narzucaniu antropologii bez Boga i bez Chrystusa, to znaczy na uczynieniu człowieka “absolutnym centrum rzeczywistości” (EiE 9).

 

Wobec tego wszyscy ochrzczeni mają obowiązek podtrzymywać nadzieję. Ojciec święty zachęca szczególnie kapłanów i biskupów, aby byli głosicielami i sługami “Ewangelii nadziei” (por. EiE 34; PG 3-4), która w zmieniających się czasach i uwarunkowaniach życia nie przestaje być Dobrą Nowiną o Jezusie Chrystusie, Odkupicielu człowieka (por. RH 1).

 

 

“Ewangelia nadziei”

 

Uważnie wsłuchując się w słowo Boże, bez trudu zauważamy, jak pełne jest ono nadziei. W I czyt. prorok Izajasz udręczonemu niewolą narodową Izraelowi ukazuje błogosławioną perspektywę czasów mesjańskich, które mają nadejść. Refren psalmu responsoryjnego też tchnie nadzieją. Z kolei św. Paweł w II czyt. wprost stwierdza, że “to co niegdyś zostało napisane” jest ku pociesze, abyśmy “podtrzymywali nadzieję”.

 

Najogólniej biorąc, nadzieja jako postawa człowieka nierozerwalnie jest związana ze świadomością, że istnieje dobro, za którym człowiek tęskni i ku któremu ze swej natury podąża, mimo iż jest ono odległe, a niekiedy trudne do osiągnięcia. Ponieważ istnieją dobra doczesne, bo Bóg stworzył świat dobrym (por. Rdz 1, 25), a także dobra nadprzyrodzone – wieczne, dlatego należy rozróżnić nadzieję doczesną od nadziei eschatologicznej. Chrześcijaninowi nie może wystarczyć nadzieja w odniesieniu do rzeczy przemijających. Ma on obowiązek pielęgnować w sobie nadzieję teologalną, która jest jedną z trzech fundamentalnych cnót chrześcijańskich (cnoty teologalne), bezpośrednio odnoszącą się do Boga jako najwyższego Dobra i zarazem źródła wszystkiego, co jest dobre w świecie stworzeń.

 

Chrześcijańska nadzieja swą moc czerpie ze słowa obietnicy Boga, która zapowiadana ustami proroków, wypełniła się w Jezusie Chrystusie. “On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i stał się człowiekiem” (Credo). Czas Adwentu daje nam sposobność, aby lepiej zrozumieć, że w Emmanuelu (por. Mt 1, 23) spełniły się nadzieje tylu pokoleń. Właśnie dlatego – jak uczy Jan Paweł II we wspomnianej adhortacji – “źródłem nadziei dla Europy i dla całego świata jest Chrystus” (EiE 18). On “jest przyszłością człowieka” (EiE 20). Jeżeli więc wszystko to, co zostało zapisane przed ponad dwudziestoma wiekami przez ewangelistów: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, a także to, co przekazali św. Piotr, św. Paweł, św. Jakub i autor Listu do Hebrajczyków, ogólnie nazywa się “Dobrą Nowiną”, albo – jak chce Ojciec święty – “Ewangelią nadziei”, to dlatego, że w jej centrum jest Chrystus, Odwieczne Słowo Ojca, “które Ciałem się stało i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14).

 

Językiem nadziei jest ufność i wierność. Zatem przyjąć “Ewangelię nadziei”, to zaufać Bogu, który jest prawdomówny (por. 1 Kor 1, 9; 1 Tes 5, 24) i nigdy nie złamał swej obietnicy (por. Dz 13, 23; Rz 15, 8; 2 Kor 1, 20), mimo iż ludzie stale obrażają Go swą niewiernością. Istotą nawrócenia, do którego wzywa św. Jan Chrzciciel, jest ufność i wierność, stale okazywane Bogu, to znaczy takie zawierzenie, jak dziecko powierza siebie kochającym go rodzicom. Dopóki natomiast człowiek bardziej polega na sobie, na swoich siłach i na tym, co posiada, a więc cierpi na horyzontalizm, dopóty zamknięty jest na Ewangelię niosącą nadzieję; dopóty nie potrafi żyć pełnią życia.

 

 

Żyć “Ewangelią nadziei”

 

Wyrazista postać Patrona adwentowej przemiany serca – św. Jana Chrzciciela pokazuje, jak przyjąć i żyć “Ewangelią nadziei”, zanim ją Chrystus proklamował. Ten surowy asceta, odziany w skórę wielbłąda, żywiący się miodem leśnym i szarańczą, wiedziony słowem Bożym, wzywa nad Jordanem do chrztu nawrócenia (Ew.). Prawdziwe ubóstwo w duchu, czyli dystans wobec dóbr materialnych – niepokładanie w nich nadziei, zawierzenie słowu Boga żywego w codzienności i zjednoczenie z Nim w sakramentalnych znakach, to prosty i skuteczny sposób podtrzymywania nadziei w sobie, dla siebie i dla innych – dla Europy i świata.

 

Właśnie mocą niezłomnej nadziei, pokładanej jedynie w Chrystusie, garstka uczniów Jezusa Chrystusa znad jeziora Genezaret zdobyła pogański świat. Ich ubóstwo, wierność słowu Ewangelii i żywe doświadczenie obecności Pana pod postacią Chleba i Wina przemieniły cywilizację na Starym Kontynencie. Dlatego dziś, gdy zjednoczona Europa, wyrosła z cywilizacji chrześcijańskiej, na nowo staje się pogańska, odcinając się od swoich korzeni, my – uczniowie Chrystusa mamy przywrócić jej nadzieję, a także tę nadzieję podtrzymać, trwając w jedności i “przygarniając się nawzajem, bo i Chrystus przygarnął nas ku chwale Boga” (II czyt.).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

autor: ks. Marek Chmielewski