Gdzie jest Pan Młody?
Na każdym weselu najważniejszymi osobami są nowożeńcy. W ich radości uczestniczy rodzina i zaproszeni goście. A w opisie wesela w Kanie Galilejskiej nie dość, że pojawia się tylko pan młody, to jeszcze na samym końcu i w dodatku w roli zgoła epizodycznej. Należałoby zatem przyjąć, iż św. Jan niesłusznie obstaje przy nazywaniu wydarzenia w Kanie weselem, albo też pana młodego trzeba szukać gdzie indziej…
Początek drugiego rozdziału ewangelii św. Jana to chyba jeden z najbardziej znanych fragmentów Biblii. Odczytywany często, zwłaszcza podczas liturgii sakramentu małżeństwa, może już nie budzić naszego zaciekawienia. Znamy przecież tę historię i bez trudu przewidujemy, jaka będzie jej interpretacja wygłoszona podczas homilii. Podążając za sensem dosłownym narracji, widzimy Jezusa i Jego Matkę bardzo bliskich ludzkim sprawom; przekonujemy się, że Nauczyciel z Nazaretu był obecny nie tylko przy płaczących, głodnych i chorych, ale chętnie dzielił z ludźmi również momenty ich radości. Oczami wyobraźni widzimy Go śmiejącego się i tańczącego. Na prośbę Maryi Jezus w cudowny sposób rozwiązuje także powstały podczas weselnego przyjęcia problem, chociaż brak wina, jakkolwiek bardzo ważnego dla tradycyjnych hebrajskich godów, nie był sprawą pierwszej wagi w życiu człowieka, tak jak chociażby brak zdrowia. Jezus jest zatem blisko nas w chwilach zwykłej ludzkiej radości i troszczy się o nas w każdej okoliczności życia.
Nie sposób jednak czytać tego tekstu jak sztampowej relacji z wiejskiego wesela; nie można zapominać o tym, że stanowi on integralną część czwartej ewangelii. Dla jej autora każdy fakt w niej opisany ma swoje głębsze, teologiczne znaczenie. Kiedy zbliżymy się do tekstu Janowego w taki sposób, znikną oczywistości, ukazując całą głębię ewangelicznego przekazu. Pierwszą wskazówką dla lektury dzisiejszej perykopy jest informacja zamieszczona na samym początku opisu wesela w Kanie (nie zawiera jej fragment przytoczony w lekcjonarzu). Ewangelista zaznacza okoliczność czasu: wesele w Kanie Galilejskiej odbywało się „trzeciego dnia” (J 2,1). Informacja ta, w połączeniu z zakończeniem narracji stwierdzającym, że Jezus w Kanie „objawił swoją chwałę” (J 2,11), odsyła nas do 19 rozdziału księgi Wyjścia, gdzie zamieszczony jest opis innego „trzeciego dnia”, w którym Pan Bóg objawia się swojemu ludowi na górze Synaj, aby zawrzeć z nim przymierze. W Kanie Galilejskiej Jezus objawia się jako Ten, który zawiera ze swoim ludem nowe przymierze. To właśnie motyw przymierza jest kluczem do zrozumienia opisu wesela w Kanie.
Jeśli uważnie przyjrzymy się dzisiejszej ewangelii, dostrzeżemy w niej dwa kontrastujące ze sobą obrazy: starego i nowego przymierza. Jezus objawia się na uczcie weselnej. Zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie uczta przygotowana przez Boga dla swojego ludu jest złączona z opisem czasów mesjańskich (por. Iz 25,6; Mt 22,2; Łk 14,15; Ap 19,9). Wino w języku biblijnym oznacza „radość” (por. Am 9,13-14), ale również „miłość oblubieńczą” (por. Pnp 1,2). Na uczcie w Kanie zabrakło wina, tak jak zabrakło miłości ludu w przymierzu z Bogiem. Jedyną osobą, która zauważa ten brak, jest Maryja. Ona jest Niewiastą (por. J 2,4), figurą wspólnoty zawsze wiernej przymierzu. Ona też, jako jedyna, zachowała czujność, aby dostrzec zbliżającą się „godzinę Jezusa”, tę godzinę, która wypełni się w misterium paschalnym Jego śmierci i zmartwychwstania (por. J 13,1). Póki co, w Kanie Mesjasz czyni początek znaków odnawiającego się w Nim przymierza. Polecenie Maryi skierowane do sług: „Z róbcie wszystko cokolwiek wam powie”, przywołuje na myśl słowa, którymi lud odpowiada na propozycję przymierza, jakie Bóg przez Mojżesza skierował do niego na Synaju: „Uczynimy wszystko, co Pan nakazał” (Wj 19,8). Stągwie kamienne, które Jezus każe napełnić wodą, są znakiem starego prawa zapisanego na kamiennych tablicach. Ogromna ilość wody, jaką mogły pomieścić (ponad sześćset litrów) zwraca uwagę na typową dla judaizmu postawę niepewności co do możliwości spotkania z Bogiem, przed którym człowiek odczuwał raczej strach wobec grożących mu kar, aniżeli miłość. Jezus zaradza właśnie temu brakowi miłości. Najpierw stągwie napełniają się wodą na polecenie Mesjasza – to On bowiem jest źródłem prawdziwego oczyszczenia. A potem granice starej rzeczywistości zostają przekroczone, kiedy woda zaczerpnięta ze stągwi staje się winem – darem miłości Chrystusa. A jak woda do oczyszczeń przywoływała wysiłek człowieka chcącego zasłużyć na miłość Bożą, tak wino okazuje się wolnym i zupełnie bezinteresownym darem Boga.
Ci, którzy byli odpowiedzialni za właściwy przebieg przyjęcia weselnego, nic nie rozumieją. Starosta weselny upomina pana młodego co do kolejności serwowania trunków. Postać starosty wyraźnie kontrastuje z osobą Maryi, która była zdolna dostrzec zbliżającą się godzinę Jezusa. I chyba tylko Ona widziała, kto naprawdę jest panem młodym. Oto w mistyczny sposób w Kanie Galilejskiej zaczyna się czas godów Baranka, na których Jezus-Oblubieniec wypełnia proroctwo Izajasza, zapewniającego Jerozolimę – symbol wspólnoty wierzących: „Jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje” (Iz 62,5).
Jezus jest Panem Młodym, który przygotował dla nas bezmierną ilość wina swojej miłości. Aby gody weselne się udały, potrzeba jednak jeszcze czegoś, czego On nie może zapewnić. Potrzeba naszej odpowiedzi. Odpowiedzi na Jego miłość.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






