styczeń/luty 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 2 Niedziela po Narodzeniu Pańskim »

„Najgłośniejsza” lekcja

Drukuj
Jakże to wspaniały czas – Boże Narodzenie! Prawie dwa tygodnie radujemy się tym, że Pan Jezus się narodził! Pod choinką można znaleźć jeszcze jakieś ciekawe rzeczy, a na choince wiszą jeszcze smakołyki. W domu jest odświętnie, śpiewacie i słuchacie kolęd, ale… no właśnie! – już jutro pójdziecie do szkoły. Kończy się bowiem czas ferii świątecznych.

Cel homilii: Okres Bożego Narodzenia jest wprost przesycony tekstami o Słowie, które stało się Ciałem. Do tego dochodzą słowa kolęd. Z tego powodu może niejako „umknąć” prawda, że to sam Bóg do nas mówi.
W homilii pouczamy o tajemnicy słowa ludzkiego i Bożego. Ukazujemy dzieciom potrzebę słuchania: w domu – rodziców, podczas lekcji – nauczyciela, w czasie liturgii – kapłana i usługujących. Podpowiadamy dzieciom, że Bóg mówi do nas poprzez ludzi i że trzeba wyciszyć się, aby usłyszeć słowo ludzkie i Słowo boskie.
Pomoce: Dwa listy – wskazane jest przepisać ręcznie słowa listu dzieci do wychowawczyni i wychowawczyni do dzieci.

Uwaga: Homilia ma formę opowiadania.

 

Jakże to wspaniały czas – Boże Narodzenie! Prawie dwa tygodnie radujemy się tym, że Pan Jezus się narodził! Pod choinką można znaleźć jeszcze jakieś ciekawe rzeczy, a na choince wiszą jeszcze smakołyki. W domu jest odświętnie, śpiewacie i słuchacie kolęd, ale… no właśnie! – już jutro pójdziecie do szkoły. Kończy się bowiem czas ferii świątecznych. Niektórym dzieciom rzedną miny. Ale przecież nie można cały czas bawić się. Trzeba czytać nowe lektury, poznawać nowe zagadnienia z matematyki, języka polskiego, uczyć się nowych słówek i gramatyki obcego języka, ćwiczyć na wf-ie. Zaraz po świętach, tak jak po wakacjach, trudno jest tak od razu skupić się na tym, co mówią nauczyciele. Niektórzy uczniowie zapominają, że są w szkole, że trwa lekcja, że nauczyciel coś do nich mówi. Jednym uchem wpuszczają słowa nauczyciela, a drugim wypuszczają. I nic potem nie pamiętają! Posłuchajcie opowiadania o tym, co przydarzyło się w klasie czwartej „b”.
Było to w listopadzie, zaraz po uroczystości Wszystkich Świętych. Klasa czwarta „b” dowiedziała się od pana dyrektora, że ich wychowawczyni, pani Mariola, jest chora, i do czasu wyzdrowienia obowiązki wychowawcy przejmie pani Agnieszka – wychowawczyni klasy trzeciej „a”. Dziewczynki zapytały pana, na co zachorowała ich wychowawczyni. Pan dyrektor przez chwilę milczał, a potem powiedział: – Pani Mariola ma afonię. Dzieci otworzyły buzie ze zdziwienia. Dziwne słowo. Pierwszy raz je słyszały. – A co to jest afonia? – zapytały niektóre. – Nie może mówić. Ma chore struny głosowe. Drogie dzieci, proszę was, bądźcie posłuszne pani Agnieszce. Mam nadzieję, że wasza pani wyzdrowieje i pod koniec listopada wróci do szkoły, a andrzejki będziecie mogły urządzić razem z nią.
Niestety! Minęły andrzejki, a pani Marioli nadal nie było. Potem nastał Adwent. Dzieci spotykały się klasami na mszach świętych Roratnich. Uczestniczyły w konkursie na najpiękniejszy lampion. A pod koniec Adwentu trzeba było przystroić choinkę w klasie. Pomagała im w tym pani Agnieszka. Przed samą wigilią cała szkoła zebrała się w sali gimnastycznej, a pan dyrektor złożył życzenia wszystkim nauczycielom, pracownikom i uczniom. I nastały święta.
Tuż po Nowym Roku na pierwszą lekcję do czwartaków przyszła pani Mariola, ale nie sama, lecz z panią Agnieszką. Pani Mariola uśmiechnęła się do dzieci i… nic nie mówiła. Niektóre dzieci coś chciały jej powiedzieć, ale ona położyła palec na ustach i milczała. W klasie nastała cisza. Po chwili uczniowie usłyszeli (aby dodać dramaturgii, mówimy szeptem słowa wychowawczyni): – Witam was, kochane dzieci. Przepraszam, że mówię szeptem, ale jeszcze nie wyzdrowiałam. Lekarz zalecił mi pobyt w sanatorium. Muszę wyjechać na cały miesiąc, aby moje struny głosowe były zdrowe. Proszę was, żebyście o mnie pamiętały w modlitwie. Życzę wam, abyście w nowym roku miały same szóstki i nigdy nie chorowały. Bądźcie posłuszne pani Agnieszce. Wrócę do was dopiero po feriach zimowych. Pa, pa!

Po tych słowach w klasie było jeszcze ciszej…
Kilkanaście dni później do sanatorium, w którym była pani Mariola, przyszedł list. (Pokazujemy list uczniów). To dzieci z klasy czwartej napisały cudowny list do swojej wychowawczyni. Gdy wychowawczyni czytała słowa, to ze szczęścia aż popłynęły jej łzy. Dzieci tak napisały (Czytamy list):
– Kochana Pani Mariolu! Bardzo Panią kochamy i pamiętamy wszystkie słowa, które Pani do nas wypowiedziała w czasie ostatniego, bardzo krótkiego spotkania, gdy mówiła do nas Pani szeptem. To była dla nas „najgłośniejsza lekcja”. Modlimy się o zdrowie dla Pani. Uczymy się bardzo dobrze. Nie spóźniamy się na lekcje. W naszej szkole była kolęda, a na boisku urządziliśmy ślizgawkę. Piotrek otrzymał pierwsze miejsce w konkursie kolęd. W Dniu Babci zaprosiliśmy nasze babcie i była wspaniała zabawa. Teraz przygotowujemy się do krótkiego wyjazdu z księdzem Arturem na narty, ale niektórzy nie pojadą, bo im nie pozwolił lekarz. Z niecierpliwością czekamy na Pani powrót. Pod koniec karnawału urządzimy razem z Panią walentynkową zabawę. Wszyscy uśmiechamy się do Pani i posyłamy buziaki! Tęskniąca cała czwarta „b”.
Na końcu listu każdy uczeń podpisał się swym imieniem i nazwiskiem. A na osobnej kartce dołączonej do listu, dzieci narysowały dwadzieścia dwa małe ludziki – dokładnie tyle, ile ich było w klasie, a w środku nich większy ludzik, z długimi warkoczami – to była ich pani.
Pani Mariola wzruszyła się tymi słowami i rysunkiem. To był jej pierwszy w życiu list od uczniów. Czytała go kilka razy. (Pokazujemy dzieciom drugi list – tym razem list wychowawczyni). A na drugi dzień odpisała uczniom dziękując za pamięć, za radość i za to, że czekają na nią. Po feriach zimowych wróciła zdrowa do szkoły. Obydwa listy zostały wklejone do kroniki klasowej. I są tam do dziś!
Bóg też napisał do nas list. Uczynił to przez natchnionych pisarzy, między innymi przez proroków, ewangelistów, przez świętego Pawła… Jego szczególnym Słowem, które stało się Ciałem, jest Jezus Chrystus. Bóg stale do nas przemawia, umacnia, pociesza i wciąż nas kocha. To jest cudowna tajemnica o odwiecznym Słowie miłości. I o tej tajemnicy mówimy, o niej śpiewamy w kolędach i pastorałkach, przedstawiamy w scenkach, piszemy wiersze i poematy. Tą tajemnicą dzielimy się podczas wspólnej modlitwy, a szczególnie podczas Eucharystii.

 
autor: ks. Andrzej Ziółkowski CM