Matki mówią do swoich dzieci, śpiewają im. Niemowlęta niczego jeszcze nie rozumieją, a mimo to reagują na to, co się do nich mówi, bo są to słowa miłości. Słowo miłości stoi u początku naszego życia. Ludzie mogą być dobrzy i stawać się dobrymi, mówić dobre słowa i przejmować je od innych tylko dlatego, że całym stworzeniem rządzi Słowo. Ono mieszka w każdym z nas i w każdej rzeczy, przenika nasze myślenie, mówienie i słuchanie. Wychodzi Ono z potężnego, acz ukrytego praźródła: z Boga – Stwórcy i Sprawcy wszystkiego.
U początku dziejów ludzkości i wszechświata, u początku każdego ludzkiego życia stoi słowo Boga: „Niechaj się stanie!” (por. Rz 1,3-31). Jezus jest Słowem, które stało się ciałem i zamieszkało między nami. Wsłuchując się w Niego, nabieramy pewności, że Bóg przemawia, stale wyzwala, na nowo stwarza i umacnia. Dlatego świętujemy każdego roku narodziny Boga, który stał się człowiekiem.
Czy z potoku słów potrafimy wyłowić słowo Boga, które pozwala nam żyć? Głos Boga nie może docierać wyłącznie do naszych uszu, lecz głębiej – do naszych serc. Wtedy nasze myślenie, mówienie, słuchanie, czucie i działanie, zespolą się z Jego słowem. Człowiek i Słowo będą stanowić jedno. Czy nie zostaje w nas jednak zawsze jakaś cząstka, która nie daje się przeformować Słowu?