W numerze
 
marzec/kwiecień 2007 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 2 Niedziela Wielkanocna »

Dojrzała wiara

Drukuj

Ludzie są spragnieni wydarzeń nadzwyczajnych z powodu znudzenia codziennością. Także w przeżywaniu religijności szukają sposobu na życiową nudę. Praktyki religijne i w ogóle wiara mogą dostarczyć wielu wrażeń i atrakcji (może dlatego ludzie bogaci nie potrzebują religii bo wszelkie potrzeby zaspokajają im pieniądze). Pielgrzymki do cudownych miejsc, cudowne przedmioty (medaliki, obrazki, relikwie), cudowne modlitwy (takie, które zawsze działają), cudowne osoby (tylko u tego księdza się spowiadam, tylko tę osobę proszę o życiowe rady). Jest to pewien etap religijności – w perspektywie ewangelii zdecydowanie niedojrzały. W takiej religijności nie ma miejsca na miłość – osobowy kontakt z Bogiem – jest tylko pogoń za efektami i efektywnością działań. Problem powstaje, gdy jakiś religijny mechanizm przestaje działać albo działa nie tak jak byśmy chcieli: w cudownych miejscach czujemy się źle, cudowne przedmioty przynoszą nieszczęście, modlitwy o deszcz powodują suszę a wyjątkowy ksiądz okazuje się grzesznikiem. Coś się wali – burzy – i dobrze! W takich sytuacjach ujawnia się prawda o religijności niedojrzałej.

W filmie Michała Kwiecińskiego Biała sukienka jest scena, w której na temat utraconej wiary rozmawia ksiądz z młodym człowiekiem. Na pytanie pierwszego: Co się stało z twoją wiarą? drugi opowiada historię swojego życia. Mówi o wypadku swojej dziewczyny z liceum, jej walce o przeżycie, o modlitwie za nią: Latałem jak wariat – kościół szpital, szpital – kościół. Nie tylko, że się modliłem, ja Go po prostu błagałem, rozmawiałem z Nim. Czy ja wierzyłem? Pewnie że wierzyłem! Jak ja strasznie wierzyłem! Ale po paru dniach jej już nie było. Za co tak? Co ona komu zrobiła?

To jest kryzys, który jest szansą na przejście, na wzrost. Dojrzała wiara nie szuka cudownych znaków, ale dostrzega znaki Bożej miłości w „szarej” codzienności. Takie spojrzenie na życie sprawia, że chrześcijanin po pierwsze niczemu się nie dziwi – w każdej sytuacji jest pewien, że nad jego osobistą historią czuwa Bóg. Po drugie chrześcijanin nigdy się nie nudzi – rzeczywistość staje się kolorowa i pełna odcieni. Także niewysłuchane prośby i wydarzenia, które nie idą po mojej myśli są znakiem. Pan Bóg chce mi dać coś większego i wspanialszego niż mógłbym sobie wyobrazić i zapragnąć.

Święty Tomasz, który nie otrzymał Ducha Świętego gdyż był nieobecny podczas pierwszego spotkania ze Zmartwychwstałym, wierzy w sposób niedojrzały. Stawia Panu Bogu warunki: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę …nie uwierzę. Jezus w spotkaniu z Tomaszem ożywia i uzdrawia jego wiarę. Wyznanie „Pan mój i Bóg mój” w obliczu ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa to wiara dojrzała, która nie szuka cudowności ale ufa mimo wątpliwości i znaków zapytania. Prośmy Pana, abyśmy byli tymi – którzy nie widzieli, a uwierzyli.

autor: ks. Jacek Zjawin