W numerze
 
maj/czerwiec 2011 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 2 Niedziela Wielkanocna »

Komentarz Ojców Kościoła

Drukuj
PIERWSZE CZYTANIE• Dz 2,42-47
 
Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących
 
Jakiż jest piękniejszy dowód pokory niż ten, gdy przełożeni braterskiej wspólnoty są wzajemnie sobie poddani? Jeśli nadto posiadają te same duchowe dary, o ileż piękniejszy będzie ich wspólny wysiłek. Jak wskazał nam Pan rozsyłając swoich uczniów po dwóch, każdy z nich z radością wybierze poddanie się drugiemu, pamiętając o słowach: „Kto się uniża, będzie wywyższony” (Łk 18,14). Jeśli zaś się zdarzy, że jeden posiada mniej a drugi więcej, jest bardziej pożyteczne, aby słabszy pozwolił się wspomagać przez mocniejszego. W przeciwnym razie, czyż nie byłoby to oczywistym przekroczeniem apostolskiego nakazu: „Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich” (Flp 2,4). Sądzę, że nie jest rzeczą możliwą dokonać tego pozostając w oddzieleniu, ponieważ każda część uważa za swą powinność troskę tylko o tych, którzy do niej przynależą, zaniechawszy troski o innych, co – jak powiedziałem – stoi w wyraźnej sprzeczności nakazem apostolskim.
Na świadków takiego postępowania należy przywołać świętych, o których opowiadają Dzieje: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących”, i w innym miejscu: „Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem, i wszystko było wspólne”. Jest więc jasne, że między nimi wszystkimi nie było żadnego rozdziału, ani nikt nie żył samowolnie, ale wszyscy powodowali się jedną i tą samą troską. A tak się działo, gdy było ich razem pięć tysięcy i gdy wśród nich pojawiło się zapewne niemało – po ludzku mówiąc – przeszkód na drodze do życia wspólnego. Jeśli więc bracia znajdujący się w jednej miejscowości są o wiele mniej liczni, jakaż przyczyna usprawiedliwiałaby pozostawanie w rozdzieleniu między sobą?
Oby okazało się możliwe, żeby nie tylko bracia z jednej miejscowości byli w ten sposób zjednoczeni razem, ale także, aby liczne wspólnoty założone w różnych miejscach były budowane w jedności ducha i w więzi pokoju (Ef 4,3) pod jednym przewodnictwem tych, którzy są w stanie bezstronnie i mądrze kierować sprawami wszystkich1.
św. Bazyli Wielki

oprac. ks. Marek Starowieyski
 
 
PIERWSZE CZYTANIE• Dz 2,42-47
 
Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących
 
Jakiż jest piękniejszy dowód pokory niż ten, gdy przełożeni braterskiej wspólnoty są wzajemnie sobie poddani? Jeśli nadto posiadają te same duchowe dary, o ileż piękniejszy będzie ich wspólny wysiłek. Jak wskazał nam Pan rozsyłając swoich uczniów po dwóch, każdy z nich z radością wybierze poddanie się drugiemu, pamiętając o słowach: „Kto się uniża, będzie wywyższony” (Łk 18,14). Jeśli zaś się zdarzy, że jeden posiada mniej a drugi więcej, jest bardziej pożyteczne, aby słabszy pozwolił się wspomagać przez mocniejszego. W przeciwnym razie, czyż nie byłoby to oczywistym przekroczeniem apostolskiego nakazu: „Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich” (Flp 2,4). Sądzę, że nie jest rzeczą możliwą dokonać tego pozostając w oddzieleniu, ponieważ każda część uważa za swą powinność troskę tylko o tych, którzy do niej przynależą, zaniechawszy troski o innych, co – jak powiedziałem – stoi w wyraźnej sprzeczności nakazem apostolskim.
Na świadków takiego postępowania należy przywołać świętych, o których opowiadają Dzieje: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących”, i w innym miejscu: „Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem, i wszystko było wspólne”. Jest więc jasne, że między nimi wszystkimi nie było żadnego rozdziału, ani nikt nie żył samowolnie, ale wszyscy powodowali się jedną i tą samą troską. A tak się działo, gdy było ich razem pięć tysięcy i gdy wśród nich pojawiło się zapewne niemało – po ludzku mówiąc – przeszkód na drodze do życia wspólnego. Jeśli więc bracia znajdujący się w jednej miejscowości są o wiele mniej liczni, jakaż przyczyna usprawiedliwiałaby pozostawanie w rozdzieleniu między sobą?
Oby okazało się możliwe, żeby nie tylko bracia z jednej miejscowości byli w ten sposób zjednoczeni razem, ale także, aby liczne wspólnoty założone w różnych miejscach były budowane w jedności ducha i w więzi pokoju (Ef 4,3) pod jednym przewodnictwem tych, którzy są w stanie bezstronnie i mądrze kierować sprawami wszystkich1.
św. Bazyli Wielki
 
Bazyli Wielki, św. (329-379). Pisarz grecki. Doktor Kościoła. Najwybitniejszy biskup Wschodu drugiej połowy w IV w. Po studiach w Atenach i po pobycie na pustyni zostaje biskupem Cezarei Kapadockiej. Zwalczał arian, organizował życie liturgiczne oraz na szeroką skalę pomoc ubogim. Pozostawił reguły zakonne (do dziś podstawa życia monastycznego w Kościołach Wschodnich), liczne homilie, listy i traktaty teologiczne. Do dziś jest używana Liturgia św. Bazylego.
 
 
Niebezpieczeństwo własności prywatnej
 
Jakże wiele tysięcy ludzi, bracia moi, uwierzyło wtedy, gdy kładziono u stóp Apostołów zapłatę otrzymaną za sprzedany majątek. A co o takich ludziach mówi Pismo? Z pewnością stali się oni świątynią Boga; i nie tylko poszczególni z nich stali się świątynią Boga, lecz stali się nią wszyscy jednocześnie. A po to, byście wiedzieli, że w nich wszystko powstało jedno miejsce dla Pana. Pismo mówi: „Jedną duszę i jedno serce mieli” skierowane ku Bogu.
Wielu ludzi natomiast, aby nie czynić miejsca Panu, szuka swego [dobra], kocha swoje, cieszy się swoją władzą i pragnie prywatnej własności. Kto zaś chce uczynić miejsce Panu, nie powinien cieszyć się z tego, co należy do niego, ale z tego, co wspólne. To właśnie owi robili z majątkiem prywatnym; uczynili z niego dobro wspólne. Czy stracili coś z tego, co posiadali na własność? Gdyby mieli coś jako poszczególni ludzie, i każdy z osobna coś by posiadał, to miałby tylko to, co było jego własnością; kiedy zaś uczynił dobrem wspólnym to, co było jego własnością, to także te rzeczy, które należały do innych, stały się teraz jego. Niech Wasza Miłość zwróci na to uwagę, gdyż z powodu tego, co posiadamy jako pojedynczy ludzie, powstają: kłótnie, nieprzyjaźnie, niezgody, wojny między ludźmi, zamieszki, przeciwstawne sobie poglądy, zgorszenie, grzechy, niesprawiedliwości, zabójstwa. Z powodu czego? Z powodu tego właśnie, co posiadamy jako pojedynczy ludzie. A czy kłócimy się z powodu tych rzeczy, które posiadamy wspólnie? Tym powietrzem wspólnie oddychamy i to słońce wspólnie widzimy. Błogosławieni zatem ci, którzy tak czynią miejsce dla Pana, że nie cieszą się z prywatnej własności…
Powstrzymujmy się zatem, bracia, od posiadania prywatnej własności albo od miłości do niej, jeśli już nie możemy od samego posiadania2.
 
św. Augustyn
 
Augustyn, św. (354-430). Pisarz łaciński. Doktor Kościoła. Największy teolog starożytności chrześcijańskich. Pochodził z Afryki, otrzymał wykształcenie retoryczne. Po burzliwej młodości nawraca się w Mediolanie pod wpływem św. Ambrożego – opis wydarzenia znajdziemy w autobiografii w Wyznaniach (por. Niedz. I Adwentu, do czyt. II). Powraca do Afryki, gdzie zostaje biskupem w Hipponie i staje się przywódcą episkopatu afrykańskiego. Napisał bardzo wiele dzieł. Odegrał ważną rolę w formowaniu teologii Trójcy świętej, łaski, sakramentów, teologii historii, egzegezy. Jego mowy uderzają pięknem i prostotą. Wywarł i wywiera dotąd wielki wpływ na myśl europejską.
 
 
Znak miłości braterskiej
 
„I mieli wszystko wspólne”, itd. Jeśli miłość Boga rozlewa się w naszych sercach rodzi natychmiast miłość bliźniego. I dlatego też czytamy, że przez ten podwójny żar miłości Duch Święty został dany Apostołom dwa razy. A wielkim znakiem miłości braterskiej jest to, że ma wszystko ten, kto nie ma nic własnego3.
św. Beda Wielebny
 
 
Beda Wielebny, św. († 735), pisarz łaciński. Ostatni Ojciec Kościoła Zachodniego, mnich benedyktyński. Posiadał bardzo rozległe wykształcenie, stąd pisał dzieła zarówno z dziedziny astronomii, ortografii, jak i egzegezy, teologii, piękne hymny. Dzięki swojej „Historii narodu angielskiego” jest uznawany za Ojca historii angielskiej.
 
 
DRUGIE CZYTANIE• 1 P 1,3-9
 
Bóg obrońcą, wodzem, przewodnikiem i wybawcą
 
W sposób także zupełnie autorytatywny orzekło Pismo Święte, że kobieta została przez Boga dana mężczyźnie jako pomocnica (Rdz 2,18). Jasne jest, jak sądzę, że każdą z przydarzających się w prowadzeniu domu przykrości ze strony męża postara się wyrównać słowem w drodze perswazji, a jeśli on nie zechce dać jej słowom posłuchu, to wtedy musi ona próbować, o ile to jest możliwe w ramach ludzkiej natury, sama pokierować swym życiem w sposób bezgrzeszny, zachowując postawę rozumną zarówno, gdy wypadnie jej umrzeć jak i żyć dłużej. W każdym razie powinna uważać Boga za swą podporę i wspólnika w takim działaniu, za swego prawdziwego obrońcę i wybawcę w chwili obecnej czy na przyszłość, gdyż wybrała Go na wodza i przewodnika wszelkiej swej działalności. Za właściwe zadanie swego życia uzna umiarkowanie i sprawiedliwość, a za cel ostateczny życia – podobać się Bogu.
Pięknie mówi Apostoł w Liście do Tytusa: „Kobiety starsze powinny zachowywać postawę godną, nie dopuszczać się oszczerstw, nie popadać w niewolę pijaństwa, aby umiały zachęcać młode do utrzymania w miłości małżeńskiej, macierzyńskiej, w rozwadze, w świątobliwości, w gospodarności, w dobroci, w podporządkowaniu własnemu mężowi, tak aby nauka Boża nie uległa zniesławieniu (Tt 2,5). „A raczej – mówi – zabiegajcie o pokój ze wszystkimi i uświęcenie, bez którego nikt nie ujrzy Pana. Bacznie uważajcie, aby nie znalazł się żaden cudzołożnik lub bezbożnik w rodzaju Ezawa, który za jeden posiłek oddał swoje pierworództwo, oraz aby żaden korzeń goryczy, wypuszczając pędy, nie spowodował zamieszania i aby przezeń wielu nie uległo skażeniu”.
Następnie, jak gdyby dla ostatecznego uwieńczenia tych rozważań na temat małżeństwa, dodaje: „Niech u wszystkich małżeństw będzie we czci, a łoże nieskalane. Rozpustnych bowiem i cudzołożnych osądzi sam Bóg” (Hbr 13,4).
Wskazawszy mężczyźnie i kobiecie jedno zadanie i jeden cel ostateczny, tam mówi w swoim liście Piotr: „Jeszcze przez krótki czas, jeśli tak trzeba, musicie doznawać cierpień z powodu wielorakich pokus, aby próba waszej wiary okazała się o wiele cenniejsza od złota, zniszczalnego i w ogniu sprawdzonego, ku waszemu uznaniu i chwale podczas objawienia Jezusa Chrystusa, którego nie znając kochacie, którego, choć Go teraz nie znacie (z bezpośredniego widzenia), jednak wierzycie doznając uniesienia radości, niewysłowionej i zapewniającej wam sławę, gdyż pozyskujecie dla siebie zbawienie dusz, cel waszej wiary (1 P 1,6-9). Dlatego i Paweł chlubi się tym, że Chrystusowi służył „przez trudy nadmierne, biczowanie przekraczające siły, oraz wielokrotne narażanie się na śmierć” (2 Kor 11,23)4.
 
Klemens Aleksandryjski
 
Klemens Aleksandryjski († ok. 212). Pisarz grecki. Był wielkim nauczycielem w Aleksandrii. Jego Dzieła Protreptyk, Pedagog i Stromateis [Kobierce] stanowią ważny etap rozwoju myśli chrześcijańskiej. Homilia Jaki bogacz może być zbawiony? porusza problem dobrego używania dóbr materialnych.
 
 
 
1 Reguły dłuższe, 35,3, tłum. ks. J. Naumowicz, ŹrMon 6,1995, 142n.
2 Objaśnienie do Psalmu 131,5n, tłum. P. Nehring, ŹrMon 27, 202, 380.
3 Expositio Actuum Apostolorum, CCL 121,1983, 23.
4 Stromata 4, 127-129, tłum. J. Niemirska-Pliszczyńska, 1, Warszawa 1994, 367n.
 
 

autor: ks. Marek Starowieyski