W numerze
 
marzec/kwiecień 2009 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 2 Niedziela Wielkanocna »

Pragmatyzm Tomasza

Drukuj
Myślę, że nikogo z was nie dziwią słowa, jakże często wypowiadane nawet przez ludzi ochrzczonych: „Nie chodzę do kościoła, bo Kościół nie da mi pieniędzy na chleb. Wierzę w Pana Boga, ale muszę myśleć bardziej o chlebie niż o niebie”. Te stwierdzenia są powiedziane w sposób delikatny i łagodny. O ostrych sformułowaniach nawet nie wypada wspominać, a cóż dopiero mówić i to z tego miejsca. Nie mniej faktem jest to, że spora część naszego społeczeństwa (mam na myśli oczywiście tych, którzy przyjęli chrzest w wierze Kościoła katolickiego) krytycznie odnosi się do rzeczywistości związanych z wiarą, sakramentami, wszelkimi urzędami w Kościele katolickim, a tym samym ów krytycyzm odnosi się do duchownych tak w sferze ich publicznego działania, jak i w kwestii dotyczącej ich życia prywatnego. Niezmierne ważne w tym momencie jest rozróżnienie między krytyką a krytycyzmem. Krytyka – z języka greckiego kritiké – jest sztuką myślenia, rozstrzygania, to analiza i ocena wartości czegoś z określonego punktu widzenia. Krytycyzm zaś jest postawą poznawczą, przeciwstawną dogmatyzmowi, postulującą dociekanie racji własnych przekonań. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że u nas nad Wisłą i Odrą słowo „krytyczny” rozumiane jest najczęściej jako: oceniający ujemnie, wytykający błędy, wady, niedociągnięcia a nawet ganiący.
Przygotować: duży napis – „Pan mój i Bóg mój!”
 
Pragmatyzm
Myślę, że nikogo z was nie dziwią słowa, jakże często wypowiadane nawet przez ludzi ochrzczonych: „Nie chodzę do kościoła, bo Kościół nie da mi pieniędzy na chleb. Wierzę w Pana Boga, ale muszę myśleć bardziej o chlebie niż o niebie”. Te stwierdzenia są powiedziane w sposób delikatny i łagodny. O ostrych sformułowaniach nawet nie wypada wspominać, a cóż dopiero mówić i to z tego miejsca. Nie mniej faktem jest to, że spora część naszego społeczeństwa (mam na myśli oczywiście tych, którzy przyjęli chrzest w wierze Kościoła katolickiego) krytycznie odnosi się do rzeczywistości związanych z wiarą, sakramentami, wszelkimi urzędami w Kościele katolickim, a tym samym ów krytycyzm odnosi się do duchownych tak w sferze ich publicznego działania, jak i w kwestii dotyczącej ich życia prywatnego. Niezmierne ważne w tym momencie jest rozróżnienie między krytyką a krytycyzmem. Krytyka – z języka greckiego kritiké – jest sztuką myślenia, rozstrzygania, to analiza i ocena wartości czegoś z określonego punktu widzenia. Krytycyzm zaś jest postawą poznawczą, przeciwstawną dogmatyzmowi, postulującą dociekanie racji własnych przekonań. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że u nas nad Wisłą i Odrą słowo „krytyczny” rozumiane jest najczęściej jako: oceniający ujemnie, wytykający błędy, wady, niedociągnięcia a nawet ganiący.
Pragmatyzm jaki obserwujemy, o którym słyszymy, nie jest sam w sobie wartością złą. Zależy jak się do tego zjawiska podejdzie. Czy dziwimy się, że gimnazjaliści chcą otrzymać sakrament bierzmowania w tym celu, aby nie mieć na przyszłość kłopotów związanych ze możliwym ślubem? A to, że nie uczęszczają na spotkania przygotowujące do tego sakramentu – to jest już zupełnie co innego. Czy gorszy nas fakt, że nowożeńcy chcą „wziąć ślub kościelny” w wybranej przez siebie świątyni z tego względu, że „ładnie wyjdą na fotografii”? A czy gorszymy się tym, że ktoś pragnie, aby na pogrzebie krewnego było jak najwięcej księży, zapalonych świec, chorągwi, aby przy akompaniamencie dzwonów i organów śpiewano pieśni i w tym celu składa większa ofiarę? Między takim pragmatyzmem a głębią wiary jest dość spora przepaść, ale nie aż taka, aby jej nie można było zasypać.
 
Wiara
Święty Tomasz Apostoł, który jest bohaterem dzisiejszej Ewangelii, postrzegany jest często jako „niewierny Tomasz”. Nic dziwnego! Wszak sam Chrystus powiedział o nim, jako o niedowiarku. Tak też przedstawiali go artyści – stojącego obok Mistrza z wyciągniętą ręką i palcami gotowymi do włożenia w rany Chrystusa. Dlaczego Tomasza nie było tydzień temu, gdy Zmartwychwstały spotkał się z apostołami? Tego nie wiemy. Możemy tylko domyślać się, że miał niepokój w sercu związany ostatnimi wydarzeniami. Poszedł „załatwiać wszelkie sprawy”, aby dalej żyć. I gdy spotkał się z apostołami, to nie docierały do niego słowa „widzieliśmy Pana”. Nic dziwnego! On bowiem nie usłyszał słów „Pokój wam”.
Nieważne gdzie był Tomasz podczas pamiętnego dnia. Ważne jest to, że po ośmiu dniach spotkał się z Panem i wyznał z wiarą: „Pan mój i Bóg mój!” (W stosownym miejscu umieszczamy te słowa, tak, aby uczestnicy liturgii mogli je swobodnie widzieć. Chwila ciszy).
 
Wiara i pragmatyczne działanie z wiary
Wiara musi łączyć się z myśleniem o przyszłości, o tym, co będzie jutro. Owszem, pamiętamy słowa Pana „nie martwcie się o to, co macie jeść, co macie pić, czym się przyodziać”. Ale w tym wypadku Chrystusowi chodzi o to, abyśmy nie przesadzali zbytnio w tych zmartwieniach. Tymczasem z głębokiej wiary winien wyrastać pragmatyzm naszego działania. Jeśli wszelkie idee i działania, tak pojedynczego wierzącego jak i całych instytucji, będą wynikały z wiary w zmartwychwstałego Chrystusa, to wówczas wszelkie poczynania będą miały swe źródło w Bogu, a nie w człowieku. Jest to ogromnie ważne. W przeciwnym wypadku taki pełen czystego humanizmu pragmatyzm, który wywodzi się jedynie z ludzkiej myśli, skądinąd dobrej i szlachetnej, nie ma znaków obecności Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Jest wiele dobroczynnych instytucji i fundacji opierających się na laickim pojmowaniu miłosierdzia. Oczywiście, że nie ma w tym nic złego. Niech te instytucje działają nadal i nadal niech szerzą piękne idee wzajemnej miłości. Naszym zadaniem jest szerzyć miłość, której źródło jest w Bogu. Są próby wprzęgnięcia instytucji Kościoła katolickiego w te działania. Współpraca jest czymś szlachetnym, ale nie wolno zapominać, że obecność w Wieczerniku zobowiązuje nas do dawania świadectwa katolickiej wiary.
 
autor: ks. Andrzej Ziółkowski CM