Spojrzenie pełne miłości
Kiedyś w taką właśnie niedzielę jak dziś, czyli w II Niedzielę Wielkanocną po powrocie z kościoła, z mszy św., babcia pewnego chłopca o imieniu Rafał gotowała pyszny rosół na niedzielny obiad. Nagle usłyszała łomot pod drzwiami kuchni, tak jakby ktoś próbował się dobijać, a nawet włamać, choć drzwi wcale nie były zamknięte na klucz. Babcia się trochę przestraszyła. Chwyciła to, co miała właśnie pod ręką, a że robiła makaron do rosołu – był to wałek do ciasta – i zamaszystym ruchem otworzyła drzwi. Wtedy zobaczyła, że pod drzwiami leży jak długi jej ukochany wnuk Rafał. Zobaczyła też, jak rośnie mu wielki guz. Chwyciła więc zimną chochlę do mieszania zupy i zaczęła przykładać do czoła Rafała. Gdy sytuacja została opanowana zapytała wnuka: „A właściwie to, co ty tam Rafałku robiłeś? Tak się spieszyłeś na obiad, że nie zauważyłeś drzwi?” Rafał powiedział: „Niezupełnie Babciu! Sprawdzałem, czy ja też potrafię tak jak Pan Jezus po zmartwychwstaniu w dzisiejszej Ewangelii przechodzić przez zamknięte drzwi”. Babcia się roześmiała… i powiedziała rozcierając dużego guza: „Och ty głuptasie! Mogę cię pocieszyć, że przechodzenie przez zamknięte drzwi wcale nie jest najważniejsze po zmartwychwstaniu. Najważniejsze jest to, że Pan Jezus po zmartwychwstaniu został z nami już na zawsze”!
(Kaznodzieja zachęca dzieci do przypomnienia treści Ewangelii).
Ksiądz: Znam taki wiersz ks. Jana Twardowskiego o tej sytuacji:
Może Pan Jezus spojrzał na Tomasza i pomyślał:
Tomaszku, Tomku, Tomeczku taki przyjaciel z ciebie...
Kulejących stawiałem na nogi,
Trędowatych wyciągałem z choroby,
Mówiłem ci o miłości, karmiłem jak wróbla głodnego
A kiedy wszystko zjadłeś, udajesz niewierzącego
I za moja świętą naukę chcesz mnie dotykać paluchem?
Ilu z nas tak zareagowałoby, jak Tomasz i chciało by dotknąć ran Pana Jezusa palcem?
Czy znacie takie sytuacje ze swojego życia, że w coś bardzo nie wierzyliście, a to się spełniło, albo komuś bardzo nie wierzyliście a okazało się, że mówił prawdę? (Dzieci opowiadają – ksiądz pomaga pomocniczymi pytaniami).
Jezus nie tylko przyszedł do apostołów, żeby im powiedzieć: „Nie lękajcie się!”, pocieszyć i uspokoić, pozwolił im także, żeby w Jego imieniu odpuszczali grzechy! Dzisiaj mamy Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Każdy człowiek, nawet największy grzesznik, dzięki wielkiemu Bożemu miłosierdziu może dostąpić łaski odpuszczenia grzechów i może się nawrócić.
Święto Miłosierdzia Bożego i modlitwę na koronce rozpowszechniła siostra Faustyna Kowalska na prośbę samego Pana Jezusa. O siostrze Faustynie mówi się, że była sekretarką Pana Jezusa, ponieważ to co, powiedział jej Jezus podczas objawień skrupulatnie zapisywała. Pamiętnik siostry Faustyny nosi tytuł: Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej. Tak naprawdę miała na imię Helena, a Faustyna to imię zakonne. Pochodziła z bardzo biednej rodziny. Miała dziesięcioro rodzeństwa, gdy była młodą dziewczyną, pracowała jako służąca. Siostra Faustyna nie skończyła ani szkoły dla sekretarek, ani żadnej innej szkoły, ale była osobą inteligentną i miała duży talent pisarski. Na początku objawień nikt nie chciał wierzyć, ani siostry przełożone, ani nawet jej spowiednik, że pokazuje się jej sam Jezus. Działo się to wszystko nie tak dawno tuż przed wybuchem II wojny światowej. Dzięki siostrze Faustynie powstał obraz Pana Jezusa Miłosiernego, choć ona sama nie potrafiła go namalować. W roku 2000 Jan Paweł II ogłosił ją świętą i powierzył świat Bożemu Miłosierdziu. Co znaczy słowo miłosierny, takie trochę już niemodne słowo? (Uzupełniamy wypowiedzi dzieci: dobry, litościwy, współczujący). Czy znacie inne przykłady miłosiernych postaci? (Miłosierny Samarytanin, miłosierny pasterz, który poszedł szukać jednej zagubionej owieczki). Na koniec, ponieważ zacząłem pewną historyjkę, to opowiem wam jeszcze jedną. Brat i siostra: Magda i Filip, wieczorem wyglądali przez okno swojego domu w bloku i tak ze sobą rozmawiali:
Magda: Lubię patrzeć w oświetlone okna. Zastanawiam się kto za nimi mieszka i co robi? O na przykład na I. piętrze mieszka taka fajna rodzinka.
Filip: Skąd wiesz, że fajna? Byłaś u nich?
Magda: Nie, ale widziałam ich kilka razy na spacerze. Mają małego synka, często trzymają się za ręce i się śmieją.
Filip: Wszyscy są tacy młodzi.
Magda: A wcale, że nie, bo ci z drugiego piętra nie. Oni bez przerwy się kłócą. Ten pan stracił pracę, a ich dzieci włóczą się po osiedlu całymi dniami.
Filip: A tam na prawo, kto mieszka?
Magda: Stara, samotna kobieta na wózku. Córka wyjechała do Warszawy. Nikt jej nie odwiedza.
Filip: A zakupy?
Magda: Co drugi dzień przychodzi do niej pani z opieki społecznej. Wyobrażasz sobie ta pani jest całymi dniami sama!
Filip: Nie, nie wyobrażam sobie, u nas w domu zawsze ktoś jest i jest wesoło. Wiesz, co, a może, a może poszlibyśmy do tej staruszki? Zobaczymy jej okno od wewnątrz!?
Magda: Od wewnątrz chyba lepiej widać, prawda?
Też zachęcam, byście od dzisiaj uważniej patrzyli na innych, byście patrzyli na innych miłosiernymi oczami.
Lidia Lasota jest autorką telewizyjnego programu dla dzieci pt. „Ziarno”.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






