Tomasz koniecznie chciał zobaczyć rany Jezusa, szukał oparcia dla swojej wiary. To, co się stało z Jego Mistrzem, to wielkie rozczarowanie. I oto słyszy, że ktoś, komu zadano śmiertelne rany – żyje. Jeśli tak rzeczywiście jest, to ma ogromne znaczenie również dla jego życia, dla jego ran, dla wszystkich krwawiących ran tego świata.
Jezus nie odrzucił żądania Tomasza. Pokazał mu swoje rany. I właśnie to tak bardzo poruszyło i odmieniło Tomasza. Zrozumiał, że życie jest mocniejsze niż rany, że można żyć z ranami. Stąd w odpowiedzi mówi: „Pan mój i Bóg mój!”. Jezus jest dla niego wiarygodny, jest dlań Panem i Bogiem właśnie przez to, że pokazał mu swoje rany. Odkrycie przed kimś swoich ran jest czymś bardzo intymnym, osobistym. Dlatego stworzyło osobistą więź między Tomaszem a Jezusem, między człowiekiem a Bogiem.
„W Jezusie spotykają się cierpienia człowieka z cierpieniami samego Boga. Bóg brata się z nami poprzez cierpienie, poprzez nasze rany. W Jego ranach nasze cierpienie, rany nabierają głębokiego sensu. Nawet po zmartwychwstaniu Syna Bożego krzyż nie przestaje mówić o Bogu-Ojcu, który jest bezwzględnie wierny swojej miłości do człowieka. Uwierzyć zaś w taką miłość znaczy uwierzyć w miłosierdzie (DM 7). Chcemy dziękować Bogu za Jego miłość, która jest silniejsza od śmierci i grzechu”. (JP II)
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






