W numerze
 
marzec/kwiecień 2005 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 2 Niedziela Wielkanocna »

sugestie słuchacza

Drukuj

Bóg w dzisiejszych czytaniach uznaje za błogosławionych, szczęśliwych ludzi, którzy nie widząc – wierzą w Niego. Myślę, że również wierzą – nie odczuwając Jego Obecności, wierzą wbrew przemyśleniom, zmysłom, własnym doświadczeniom. Większość z nas potrzebuje jednak “dotknąć” Miłosierdzia. Łatwo jest mi odkrywać Boże miłosierdzie, gdy mam powodzenie w pracy, gdy cudem uniknąłem śmierci w wypadku samochodowym; łatwo wierzyć, gdy udało mi się kupić fajne mieszkanie, gdy dzieci są grzeczne i dobrze się uczą. – Ale ilu ludzi pokłada nadzieję w Bogu miłosiernym w obliczu nagłej śmierci własnego dziecka, czy też chorobie nowotworowej, samotności, sparaliżowania? – Oczekuję, że dzisiejsza homilia pomoże nam przełamać ludzki schemat wyobrażania sobie, czym jest miłosierdzie. Oczekuję, że homilia będzie zachętą do wiary w miłosierną miłość Boga właśnie w najtrudniejszych sytuacjach życia, w niepowodzeniach – prosto wziętych z życia.

Dla mnie na przykład doświadczenie, że przez dwa lata ciężkiej nieuleczalnej choroby dokonuje się nawrócenie chorego i jego pojednanie z Bogiem, jest niezwykłym przejawem miłosierdzia – pomimo bezradności medycyny, lekarzy i dramatu śmierci. To zachwycające, że Bóg zawsze umie znaleźć drogę i sposób przyprowadzenia duszy ludzkiej do siebie. Za mało mówi się o tym, jak wielu rodziców przez śmierć dziecka odnalazło Boga. Często traktujemy Boże miłosierdzie jak dobrą wróżkę zaspokajającą nasze życzenia. A przecież nie pokładając nadziei w Bożym miłosierdziu, jesteśmy ślepi na to co On naprawdę chce nam dać – i to na wieczność.
autor: Grażyna Rybak