Nie tak dawno usłyszałem słowa piosenki jednego z polskich zespołów: “Wybierz sobie wiarę na miarę, może być byle który papież, może być byle który pacierz. Niezależnie od kongregacji będą słuchać tylko swoich racji a one przynoszą zapomnienie”. Może trochę prowokacyjne, ale mądre słowa. Każdy z nas każdego dnia staje wobec konieczności różnego rodzaju wyborów. Od najdrobniejszych, po poważne i niejednoznaczne, trudne i skomplikowane. “Raz dokonawszy wyboru, każdego dnia wybierać muszę” napisał kiedyś Liebert. Truizmem wydaje się być stwierdzenie, że życie ludzkie to nic innego jak ciągły wybór, stawanie wobec konieczności rozróżniania, wybierania, ponoszenia konsekwencji dokonanych wyborów.
Dzisiejsza Ewangelia stawia nam przed oczyma osobę Tomasza. “Pan mój i Bóg mój” wykrzyknął Tomasz wkładając rękę do boku Zmartwychwstałego Chrystusa. Świętowane przed tygodniem Zmartwychwstanie okazało się być prawdą trudną do przyjęcia nawet dla jednego z apostołów. “Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. Wiara szukająca zrozumienia, wiara szukająca potwierdzenia, wiara, która potrzebuje “dotknąć”, “zobaczyć”, “sprawdzić”. To nie jest tylko problem Tomasza, to przecież nasze codzienne zmaganie się z rzeczywistością. Niejednokrotnie chcemy kierować się w życiu wiarą, ale w co wierzyć, w kogo wierzyć? Potrzeba weryfikacji, uwierzytelnienia wiary tkwi gdzieś głęboko w nas i niejednokrotnie domaga się realizacji. Dopóki “nie włożę ręki do boku Jego, nie uwierzę”.
“Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” mówi Jezus do apostoła. Przypadek Tomasza, to swoisty przypadek graniczny. Chrystus pozwala mu bowiem dotknąć znaków męki, wychodzi naprzeciw jego niewierze, pozwala sprawdzić, namacalnie doświadczyć prawdziwości Męki i Zmartwychwstania. Droga chrześcijanina to droga błogosławieństw. Dzisiejsza Ewangelia obdarza błogosławieństwem wszystkich tych, którzy “nie widzieli a uwierzyli”. Tomasz potrzebował wyraźnego znaku. Myślę, że wielu spośród nas każdego dnia zmaga się z wątpliwościami, trudnościami i chcieliby, nieraz dosłownie, włożyć rękę do boku Chrystusa, by się przekonać czy to wszystko naprawdę ma sens. Każdy z nas bowiem potrzebuje jakiegoś znaku by uwierzyć.
Najpiękniejsze w dzisiejszej Ewangelii jest jednak to, że Chrystus nie pozostawia Tomasza bez odpowiedzi. Gdy ukazał się apostołom po raz pierwszy, Tomasza nie było, nie chciał potem uwierzyć świadectwu innych, chciał samemu doświadczyć i zobaczyć. Chrystus pojawia się ponownie. Dla tego jednego, po ośmiu dniach pojawia się ponownie. Po ośmiu dniach od dnia Zmartwychwstania, czyli… Dzisiaj! W dzień, który po latach zostanie nazwany Świętem Miłosierdzia Bożego. Chrystus ukazuje się ponownie, pojawia się specjalnie dla tego jednego, aby i on uwierzył.
Pierwsze ukazanie się Zmartwychwstałego apostołom w dniu Zmartwychwstania to ofiarowany im pokój, który jest niczym innym jak komunią, jednością z Bogiem. Dlatego Chrystus daje apostołom władzę odpuszczania grzechów. Moc sprawowania sakramentu Miłosierdzia Bożego, sakramentu pokuty i pojednania, sakramentu prowadzącego do jedności i pokoju. Większość apostołów doświadczyła tego Chrystusowego pokoju już wtedy, ale jeden był nieobecny. Kiedy spoglądamy na nasze życie to musimy szczerze powiedzieć, że niejednego z nas zabrakło wtedy w Wieczerniku. Ileż razy dokonaliśmy złych wyborów, ileż razy zmarnowaliśmy naszą szansę, ileż razy świadomie odrzuciliśmy Boga. Mówiliśmy sobie: przecież to nie grzech, przecież wszyscy tak robią, przecież wcale nie muszę być taki święty. Nie wiemy dlaczego Tomasza nie było wtedy w Wieczerniku. Ale doskonale zdajemy sobie sprawę dlaczego nas tam nie ma, nieraz może tę prawdę odpychamy od siebie, odrzucamy, bo staje się dla nas przedmiotem wyrzutów sumienia, bo utrudnia nam nasze łatwe i przyjemne życie. “Niezależnie od kongregacji będą słuchać tylko swoich racji a one przynoszą zapomnienie”, słyszymy w piosence, o której wspomniałem na początku. Wybieramy sobie wiarę na naszą miarę, słuchamy naszych racji, które są w stanie skutecznie zagłuszyć głos sumienia, które pozwalają zapomnieć, że nie wszystko w nas jest poukładane i dobre. Zabrakło nas w Wieczerniku w dniu Zmartwychwstania.
I właśnie dla nas Chrystus ukazuje się ponownie. Daje kolejną szansę. Widzi, że poprzednio nam się nie udało. Mówi: spróbuj jeszcze raz, tym razem ci się uda. Pozwala się dotknąć. Na czym ten dotyk polega? Co poczuł Tomasz, gdy włożył ręce do boku Chrystusa? Myślę, że zrozumiał wtedy, że Męka i Zmartwychwstanie to prawda, ale pojął także znacznie więcej. Zrozumiał, że dokonało się to dla niego. Zrozumiał, że po to się to wszystko wydarzyło, aby i On mógł uwierzyć. To dokonało się dla niego, dla mnie, dla każdego z nas. To dokonuje się po dziś dzień. Każdy z nas dostaje ponowną szansę. To tajemnica Bożego Miłosierdzia. Kolejna szansa dana człowiekowi. Chciej ją wykorzystać. Rozbudź w swoim sercu pragnienie powrotu i zechciej to pragnienie realizować. Wiele razy jeszcze upadniemy, ale ty chciej powstawać. Bo to, co dokonało się na krzyżu i potem w Wieczerniku dokonało i dokonuje się dla ciebie.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






