Każdy bliźni to mój brat
Wojtek bardzo niechętnie chodził na mszę świętą. Marudził, spóźniał się, zawsze miał coś ważnego do zrobienia: musiał wypróbować nowe farby, naprawić łańcuch w rowerze i pastą do zębów wyczyścić dzwonek. Jak już wreszcie zjawił się w kościele, to siedział w ławce jak kot na huśtawce: nie modlił się, nie śpiewał i kręcił się jak pstrąg w potoku górskim. Pan Jezus wiszący na krzyżu wydawał mu się daleki, szary, zakurzony, jakby na całym świecie zgasło słońce i stopniał śnieg a ludzie nosili szare ubrania.
Pewnego dnia usłyszał, że mama płacze. Wiedział, że płacze przez niego, bo tak dokuczał i kłamał. Nawet kanarek na jego widok przestawał śpiewać i chował się w głębi klatki.
Wojtek postanowił się poprawić. Poszedł do kościoła, klęknął w konfesjonale, wyznał wszystkie swoje grzechy i z wielką radością wrócił do domu. Przeprosił mamę, pocałował ją w rękę i obiecał poprawę. W następną niedzielę poszedł na mszę świętą, nawet się nie spóźnił. Śpiewał, modlił się i w ogóle się nie kręcił w ławce. Cały kościół wydał mu się inny: złoty jak słońce, czysty jak śnieg. Ludzie pogodni, jakby mieli twarze opalone, wprost po wakacjach. I Pan Jezus przemieniony, piękny, jasny (por. J. Twardowski, Patyki i patyczki).
Trzej uczniowie – Piotr, Jakub i Jan – poszli z Jezusem na wysoką górę. Nie podziwiali jednak pięknych widoków. Tam, na jej szczycie, wydarzyło się coś bardzo ważnego. Coś tak niezwykłego, że apostołowie się wystraszyli: twarz Jezusa zajaśniała jak słońce, a odzienie stało się lśniąco białe. Nie spodziewali się, że zobaczą Jezusa przemienionego. A zobaczyli Go w chwale Ojca. Przesłonił ich obłok, z którego usłyszeli głos: “To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!”
Ci naoczni świadkowie przemienienia zapamiętali to, co zobaczyli na wysokiej górze. Zeszli z niej bogatsi i utwierdzeni w swej wierze przez samego Boga Ojca.
Ciągle ktoś się do ciebie zwraca: o coś cię prosi, czegoś od ciebie chce. Mamusia prosi cię o pomoc w wynoszeniu śmieci, zmywaniu i sprzątaniu, nauczyciele wymagają od ciebie systematycznej nauki, koledzy i koleżanki liczą na twoje zrozumienie i koleżeńskość. Poza tym masz być ciągle grzeczny, dobry i posłuszny. Dobrze byłoby, gdybyś się też zaopiekował młodszym rodzeństwem.
Wezwanie Pana Boga z wysokiej góry Tabor odnosi się także do ciebie i do mnie. Ty i ja mamy “Jego słuchać”. Słuchać Jezusa, to naśladować Go w czynieniu dobra w codziennym życiu. Otwórz więc swoje serce dla rodziców, nauczycieli i kolegów. Poświęć im trochę czasu i sił. Niech w twoim życiu wciąż dokonuje się przemiana. Pomagając innym spełniasz wolę Chrystusa, służysz Jemu samemu. Pamiętaj o słowach:
Służyć Tobie pragnę dzisiaj całym sercem,
Pragnę, Panie, zostać jednym z Twoich sług.
Naucz, Panie, Twego słowa, naucz więcej,
Abym zawsze Twoją wolę spełniać mógł.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






