|
Kazania, Homilie, Liturgia - Biblioteka Kaznodziejska
Eucharystia chlebem łamanym za życie świataMisyjne mity Bardzo często myśląc o misjach i misjonarzach, o ich pracy popełniamy podstawowy błąd. Wydaje nam się, że działalność misjonarzy to głównie budowanie i prowadzenie szkół, szpitali, ośrodków zdrowia, dożywianie głodujących, leczenie, jeżdżenie z miejsca na miejsce i zwożenie chorych do szpitali, zaopatrywanie podopiecznych w podstawowe środki do życia. Myślimy, że misjonarz nie robi nic innego, tylko całymi dniami trudzi się aby zaszczepić trochę cywilizacji wśród zacofanych ludów Afryki, Ameryki południowej, Azji i Oceanii. Obraz ten pomagają podtrzymywać mass media i niestety wiele instytucji związanych z organizowaniem pomocy dla misjonarzy. Bardzo często ukazuje się misjonarzy właśnie w takim świetle – jak każdego innego działacza organizacji charytatywnej. Niestety nie są wolne od takiej tendencji także nasze katolickie ośrodki misyjne. Sami wpadamy w pułapkę. Chcielibyśmy jak najskuteczniej pomóc misjonarzom, a potrzeby misjonarzy przekraczają wielokrotnie składane ofiary. Aby więc przecisnąć się z informacją do ludzi koniecznie trzeba poruszyć serca. Koniecznie trzeba pokazać małego murzynka z dużym brzuszkiem, w łachmanach, chorego na AIDS... Lepszy efekt przynosi powiedzenie o setkach, tysiącach umierających z głodu, z powodu AIDS i malarii, niż o kilkuletnich przygotowaniach do sakramentów, o katechezie, o godzinnych spowiedziach, o budowaniu kaplicy, o stałej formacji katechistów, itp. Głód w świecie Nikt nie zaprzecza, że sytuacja większości żyjących w krajach trzeciego świata mieszkańców naszej planety jest naprawdę bardzo trudna, a w wielu wypadkach wręcz dramatyczna. Skrajne ubóstwo, brak dostępu do wody, brak dostępu do edukacji i lekarstw, konflikty zbrojne, klęski żywiołowe – taka sytuacja sprawia, że każdy, kto ma choć odrobinę człowieczeństwa, kto jest choć trochę wrażliwy, stara się na miarę swoich możliwości włączyć w łańcuch solidarności i pomóc jakoś tym ludziom. Pomagamy im poprzez misjonarzy, gdyż wiemy, że oni żyją wśród tych najbiedniejszych na co dzień, że dzielą ich los, że znają najlepiej ich potrzeby. Wiemy, że żyjąc razem z tymi ludźmi misjonarze rozumieją także lepiej sposób, jak im pomóc najskuteczniej. Głębszy i poważniejszy głód Głód to bardzo poważny problem do rozwiązania. I tę prawdę zna każdy z nas. Rzadko jednak zdajemy sobie sprawę, że świat, że ludzie cierpią na o wiele poważniejszy głód – a jest to głód Boga, głód prawdy. Bardzo rzadko jesteśmy w pełni świadomi tego, dlaczego powinniśmy pomagać, że nasza pomoc ma zupełnie inny sens, że powinna mieć inną motywację. Idea ogólnoludzkiej solidarności nie wystarcza człowiekowi wierzącemu, nie wystarcza chrześcijaninowi. Chrześcijanin powinien rozumieć, że jego pomoc najuboższym świata zakorzeniona musi być w ewangelii i powinna wynikać z tego największego przykazania, o którym słyszeliśmy przed chwilą w ewangelii – przykazania miłości. Miłość Boga ponad wszystko – całym sercem, całą duszą to fundament naszego życia. Żywa wiara (nie taka polegająca na “odrobieniu niedzielnego obowiązku”) oznacza, że ten nasz Bóg jest dla nas Kimś żywym, że jest dla nas naprawdę najważniejszy, a skoro tak to trzeba się Nim podzielić z innymi. Ten żywy i prawdziwy Bóg ma naprawdę moc przemiany naszego życia, a także życia innych ludzi, a więc ma On moc przemieniania świata. Takiej niezwykłej prawdy nie wolno nam zatrzymywać tylko dla siebie. Nie wolno nam koncentrować się tylko na sobie i troszczyć się, by nam było jak najwygodniej, jak najlepiej. Trzeba tę prawdę przekazać innym, a szczególnie tym, którzy jeszcze o niej nie słyszeli. Druga część największego przykazania mówi o bliźnim – o miłości bliźniego. I znowu – to ta właśnie największa miłość jest motywem dzielenia się z innymi. Miłość bliźniego zaczyna się od siebie. Znaczy to, że trzeba stanąć w prawdzie wobec samego siebie i dostrzec, jak wielkie bogactwo posiadamy, będąc ludźmi wierzącymi. Dalej, ta miłość będzie znaczyła chcieć by inni mieli to, co ja, by mogli – tak jak ja – cieszyć się Bogiem i wszystkim co chce nam dać... Eucharystia dla wszystkich Dzisiaj przeżywamy Niedzielę Misyjną. Jak co roku w tym czasie w październiku sięgamy do naszych kieszeni, by wspomóc Papieskie Dzieła Misyjne. Pomyślmy w tym kontekście o naszej motywacji zaangażowania w działalność misyjną Kościoła, która jest tak droga każdemu namiestnikowi Chrystusa na ziemi. Celem – pierwszym celem misji – jest zaspokojenie tego podstawowego głodu, jakim jest głód Boga, głód Chrystusa, wyzwalającej mocy Jego ewangelii. Najdotkliwszym brakiem człowieka jest brak Boga. Misjonarze to ludzie, którzy przede wszystkim tego Boga głoszą, a ich najważniejszym celem jest niesienie Chrystusa. Chrystus chce zamieszkać wśród wszystkich ludzi. Środkiem, który wybrał Chrystus by być najbliżej człowieka jest Eucharystia. Jeżeli więc z całego świata idzie dzisiaj do Polski wołanie o misjonarzy, to chodzi przede wszystkim o to, by zechcieli wyjechać ci, którzy będą mogli celebrować Eucharystię – przynajmniej raz do roku, przynajmniej raz na kilka miesięcy... O tym właśnie mówi Orędzie na tegoroczną Niedzielę Misyjną, które Jan Paweł II podpisał jako ostatni dokument swojego pontyfikatu. Jest to jego wołanie z niebieskiego mieszkania z domu Ojca. Sięgnijmy do tego Orędzia i zapoznajmy się z nim. Nikt nie może pozostać obojętny na wołanie Jana Pawła II. Świat potrzebuje przede wszystkim Eucharystii Nasza sytuacja religijna jest komfortowa. Niestety wydaje nam się, że jest to coś normalnego, naturalnego i powszechnego. My mamy ten skarb, jakim jest Eucharystia na wyciągnięcie ręki. O każdej porze dnia i nocy mamy do Niej dostęp. Bez trudu – w zasięgu ręki – możemy znaleźć kościół, w którym odprawiana jest msza św., nie mówiąc już o niedzieli – w każdym kościele parafialnym co godzina, co półtorej godziny msza św.! Do wyboru, do koloru, dostosowana do rozkładu jazdy autobusów i pociągów, do weekendowych wyjazdów i do innych potrzeb. Czy potrafimy to docenić? Czy potrafimy tym bogactwem się podzielić? Często mówimy o podzieleniu się z bliźnimi przysłowiową kromką chleba. Czy potrafimy podzielić się innym – cudownym, niebieskim Chlebem – Chrystusem? Czy potrafimy i czy chcemy podzielić się Eucharystią? Nie ustawajmy w modlitwach, by kapłani chętnie odpowiedzieli na to wołanie świata, zwłaszcza świata misyjnego i by zechcieli zostawić wszystko – nawet nas i zaangażować się w misyjną służbę. Nie ustawajmy w wysiłkach, by nie zabrakło im z naszej strony wsparcia duchowego i materialnego. Nie ustawajmy w wysiłkach, by Chrystus – obecny w Eucharystii, ofiarujący i dzisiaj siebie samego za życie świata mógł zamieszkać w najdalszych jego zakamarkach, by dotarł do wszystkich stęsknionych, wyczekujących zbawienia i głodnych ludzi. autor: ks. Czesław Noworolnik
|