W numerze
 
listopad/grudzień 2005 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 33 Niedziela Zwykła »

Talenty, które Bóg daje i zadaje

Drukuj

Niespodziewana szansa

“Pewien człowiek mając udać się w podróż przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek”. To była dla nich wyjątkowa szansa: bardzo korzystna i niepowtarzalna. Póki pan ich “patrzył im na ręce”, musieli robić to, co kazał, i tak, jak kazał. Teraz stali się samodzielni. Mogli pracować albo nie, a przede wszystkim realizować własne pomysły i to w taki sposób, jaki sam uznali za najlepszy. To była szansa i – próba. Jak wiemy z dalszego ciągu przypowieści Jezusowej, nie wszyscy jednakowo mądrze tę szansę wykorzystali, nie wszyscy tę próbę zwycięsko przeszli. Najgorzej wypadł ten, który otrzymał tylko jeden talent, ale nic nie zrobił, by ten majątek wart więcej niż 34 kg złota lub srebra jeszcze powiększyć. Żeby tylko to, że ukrył go w ziemi i później zwrócił panu bez zysku wprawdzie ale i bez straty! On był nie tylko zły i gnuśny, ale jeszcze bezczelny, bo zarzucił swemu panu, że to właśnie z jego winy on musiał postąpić tak, jak postąpił....

Nasze talenty

Kluczem do wszystkich przypowieści Jezusowych są znane słowa: “Podobnie jest z Królestwem niebieskim”. Od opuszczenia raju, a jeszcze lepiej – od Wniebowstąpienia Pana Jezusa, jesteśmy w sytuacji biblijnych sług, których pan “mając się udać w podróż zawołał swoje sługi i przekazał im swój majątek”. Od stworzenia pierwszego człowieka każdy z nas jest w sytuacji ludzi, o których Pan Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii mszalnej. Nawet ktoś, kto uważa się za mało utalentowanego, musi przyznać, że otrzymał bodaj ten jeden talent: życie ludzkie, a więc pewną ilość czasu, który może świadomie w coś zainwestować, wybierając dziedzinę swej działalności zgodnie ze swymi możliwościami i upodobaniami. Chyba jednak nie ma wśród nas nikogo, kto uważa, iż poza tym jednym – jest kompletnym beztalenciem... Taka – fałszywa zresztą – pokora nam nie grozi. Wielu nawet przecenia swój rozum, różne zdolności i umiejętności. Wielu innych to istotnie geniusze, wybitni myśliciele, wynalazcy, badacze, artyści – ludzie, których liczne talenty są z niczym nieporównywalnym bogactwem i to nie tylko dla nich samych, lecz także dla innych – nawet dla całej ludzkości. Bogactwem – albo: zagrożeniem.

Szansa i ryzyko

Jest coś gorszego od ukrycia swego jedynego talentu w ziemi. Gorzej, wprost tragicznie – gdy ktoś swe, od Boga otrzymane talenty wykorzysta przeciw Bogu i ludziom, gdy je odda na usługi zła, szatana i jego świadomych lub nieświadomych współpracowników. Stan dzisiejszego świata, zorganizowana przestępczość, terroryzm są tego przerażającym dowodem. Oto skutek niegodziwego wykorzystania talentów. Oto dowód na prawdziwość twierdzenia: “wiedza – a więc także talenty – w rękach ludzi bez charakteru, to broń w rękach szaleńców”. Najwyższy czas uświadomić to sobie i – rozpocząć przeciwdziałanie temu, co już przeżywamy, i temu, do czego to prowadzi w przyszłości! W przypowieści Chrystusowej stuprocentowy zysk, jaki przyniosły sługom talenty, które oni otrzymali od swego pana, nie jest ukarany, lecz sowicie wynagrodzony. Można więc twierdzić, że został on osiągnięty nie tylko uczciwie, lecz także w sposób społecznie użyteczny. Bo człowiek jest istotą społeczną: wiele od społeczeństwa bierze, a zatem winien też rzetelnie się troszczyć, by jego działalność przynosiła zysk nie tylko jemu, lecz także innym: współobywatelom a nawet ludzkości. Tam, gdzie tej rzetelnej troski nie ma – nie ma sprawiedliwości, a każda krzywda jest nie tylko grzechem wobec Boga i bliźnich, lecz także zarzewiem konfliktów społecznych, źródłem biedy i cierpienia.

Każdemu, co się należy

Tutaj musimy przypomnieć sobie przynajmniej te dwa zdania wypowiedziane przez Pana Jezusa: “Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” oraz: “Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych – Mnie uczyniliście”. Jeśli ktoś otrzymane od Boga talenty wykorzystuje tylko dla swego zysku, z krzywdą dla innych, staje się wrogiem społecznym odpowiedzialnym przed Bogiem i ludźmi za swe samolubstwo i jego skutki w życiu jednostek, rodzin, narodów. Historia uczy, że zawsze kiedy nadchodzi dzień zapłaty, a wiara dopowiada, iż każdy – pracodawca i pracownik – usłyszy kiedyś skierowane do siebie słowa Pana: “Zdaj sprawę z włodarstwa swego”. Wtedy też każdy będzie rozliczany i z tego, czy pomnażał otrzymane talenty, i z tego – w jaki sposób dorabiał się swych zysków.

Co Bóg daje, to zadaje

Wielu z nas zna pewno niemieckie przysłowie, które można przetłumaczyć: “Co Bóg daje, to zadaje” (Gottesgaben sind Aufgaben). Przypowieść o talentach jest tego przysłowia religijnym uzasadnieniem, a zatem i wezwaniem, byśmy je pamiętali i do niego się stosowali. Każdy z nas winien uczciwie rozpoznać i rzetelnie wykorzystać swe talenty dla dobra własnego i powszechnego. Nie można bezbożnie dążyć do nieuczciwie zdobywanych zysków, ale nie wolno też zaniedbywać talentów, którymi Bóg nas obdarzył! Co Bóg daje, to zadaje! Twórcy, wynalazcy, artyści winni roztropnie przewidywać, czy ich dzieła będą dobrze wykorzystywane, czy będą nie tylko nowością, lecz także dobrodziejstwem dla tych, którzy będą żyli w tym nowym świecie.

Warunek pożytku z talentów

Aleksander Prus pisał w “Lalce” o profesorze Geistsie, który swe niepojęte wynalazki chciał oddać w ręce ludzi szlachetnych, by tylko oni mogli z nich korzystać i to wyłącznie do dobrych celów. Tak się nie stało – i oto skutki! Lecz Bóg nie tylko wymaga, On także pomaga. Starajmy się więc szanować talenty, rozwijać je w sobie i pomagać innym, by je rozwijali i wykorzystywali dla prawdziwego dobra własnego i innych. A nade wszystko uczyńmy wszystko, co w naszej mocy, by utalentowana młodzież była wychowywana na ludzi z charakterem, posiadających nie tylko sprawne ręce i umysły, lecz także dobrą i silną wolę, by każdy człowiek utalentowany był człowiekiem sumienia.

Wnioski

Sługa, który otrzymał jeden talent, niczego się nie dorobił nie dlatego, że dostał za mało, lecz dlatego, że nie chciał nic ze swym talentem zrobić i zakopał go. To nauka i ostrzeżenie dla nas. Nawet gdy ktoś nie jest wybitnie utalentowany, nie powinien ulec zniechęceniu, gnuśności i lenistwu. Jeśli jest człowiekiem ma rozum i wolną wolę, a jeśli ponadto jest katolikiem, ma także wiarę i siedem sakramentów św. To już przynajmniej kilka cennych talentów, a – “co Bóg daje, to zadaje; czego wymaga, w tym pomaga”. Trzeba więc z Bożą pomocą uczynić rzetelny rachunek sumienia i uzgodnić z Chrystusem odpowiedź na pytanie o nasze talenty i nasze życiowe zadania. Kiedyś powróci Pan i powie: “Zdaj sprawę z włodarstwa twojego”. Nawet robotnicy ostatniej godziny otrzymali po denarze, bo wykorzystali daną im szansę! “Idź i ty czyń podobnie”.

autor: ks. Stefan Naskręt