Od tygodnia w kościołach chrześcijańskich całego świata, także w Polsce, odbywają się wspólne modlitwy i spotkania, w związku z trwającym Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan. Trwa „wymiana ambony”, gdzie kazania na eucharystiach, nabożeństwach i wieczerzach mówią zaproszeni duchowni z innych Kościołów.
Doświadczenie różnorodności, czasem nawet odmienności, jest dostrzegalne w każdej dziedzinie życia współczesnego świata. Czasem jest ono błogosławieństwem, innym razem owocem słabości i upadku, czy konsekwencją grzechu.
Od tygodnia w kościołach chrześcijańskich całego świata, także w Polsce, odbywają się wspólne modlitwy i spotkania, w związku z trwającym Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan. Trwa „wymiana ambony”, gdzie kazania na eucharystiach, nabożeństwach i wieczerzach mówią zaproszeni duchowni z innych Kościołów.
Doświadczenie różnorodności, czasem nawet odmienności, jest dostrzegalne w każdej dziedzinie życia współczesnego świata. Czasem jest ono błogosławieństwem, innym razem owocem słabości i upadku, czy konsekwencją grzechu.
Lubimy się różnić, nawet wyróżniać. Różnić się w ubiorze, zainteresowaniach, określaniu celów, wielości poglądów. To nas określa, pokazuje kim jesteśmy, dokąd zmierzamy. Jednak, jak napisał przed kilku laty Jan Paweł II, na tle jednoczącego się społecznie, politycznie i kulturowo świata, podział chrześcijan staje się największym skandalem w historii ludzkości.
Kiedy wsłuchujemy się w dzisiejsze czytania, dostrzegamy ludzi, którzy pomimo tego doświadczenia odmienności historycznej, kulturowej, religijnej, zmierzają ku jedności z Bogiem i sobą. W czytaniu z Księgi Nehemiasza lud otrzymuje prawo, które prowadzić ma go do radości i świętowania. Od początku nie jest to takie jasne i zrozumiałe dla ludu. Namiestnik Nehemiasz, kapłan Ezdrasz i lewici pouczają lud, objaśniają mu wolę Boga zawartą w Jego słowie. W czytaniu nowotestamentowym z listu Pawła Apostoła do Koryntian odkrywamy obraz społeczności, która jednoczy się w Jezusie – Wcielonym Słowie. To Kościół – tak różnorodny w swoich członkach, a tak zjednoczony w swojej Głowie – Chrystusie. Także w tekście ewangelijnym słyszymy o jedności, która wyrasta z rozumienia i przyjęcia z wiarą Słowa Boga, przekazanego przez ewangelistę Łukasza. Widać to wyraźnie w otwarciu na Boże działanie Zachariasza, który przyjął zwiastowanie Bożej woli przez anioła Gabriela.
Jednak w tej wielości obrazów, zdarzeń, osób, najważniejsze jest doświadczenie spotkania. Spotkania z Bogiem w Jego słowie, w drugim człowieku i we wspólnocie. Doświadczenie jedności. Bo z doświadczenia spotkania z Bogiem rodzi się wiara, a ona oświeca sumienie człowieka, które prowadzi do miłości. Tak więc ekumenia – dążenie do widzialnej jedności chrześcijan jest, jak mówił Jan Paweł II, nakazem chrześcijańskiego serca.
Pamiętam, jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu,przekroczenie progu kościoła innego wyznania chrześcijańskiego było uważane za grzech, a rozmowa o chrześcijanach z innych Kościołów – za wymianę informacji na poziomie wiedzy o istotach pozaziemskich. Wiele się zmieniło, ale wiele jest też jeszcze do zrobienia. Modlitwa, spotkania – jak chociażby Europejskie Spotkanie Młodych, które nie tak dawno zakończyło się w Poznaniu – dialog na szczeblu teologicznym, to wszystko ma prowadzić nas do Jezusa, jako Głowy Jednego, Świętego, Powszechnego i Apostolskiego Kościoła.
Kiedy wchodzi się do „kościoła pojednania” w Taizé, może zdziwić, że nie ma tam ławek. Nie ma też krzeseł dla bardziej godnych, znanych i cenionych gości Wspólnoty. Kiedyś brat Aloes – przeor ekumenicznej wspólnoty przypomniał, że jest to zamierzone, aby ukazać, że siedzący obok siebie: młody i starszy, bardziej i słabiej wykształcony, żonaty, zamężny i duchowny, z tego czy innego wyznania, z tytułami czy bez – wszyscy posiadamy tę jedną, podstawową godność – godność Dzieci Bożych.
Jesteśmy jedną rodziną odkupioną przez Jezusa. Mamy jedno imię – chrześcijan, dzieci Boga. Grzech nas jednak podzielił, czasami tak dalece, że dziś nie potrafimy ze sobą rozmawiać, żyjąc uprzedzeniami, bazując na legendach i niewiedzy. Karmimy się często nie tym, co buduje i odnawia, ale tym co burzy i nadal niszczy, wprowadzając niepokój i zamęt.
Dlatego dzisiejsza liturgia zachęca, abyśmy odkrywali moc płynącą z Bożego słowa, które nas prowadzi i jest gwarantem miłości, pokoju, zrozumienia i jedności. Pragniemy stać się, podobnie jak św. Łukasz i wielu innych, sługami słowa, głoszącymi sobie wzajemnie, a później światu, to, co jest wolą Bożą, często tak zaskakując i nieprawdopodobną, jak słowa Gabriela skierowane do Zachariasza.
Doświadczenie spotkania z miłującym Bogiem wprowadza nas w autentyczne, pełne pokoju i zrozumienia spotkanie z braćmi. Dostrzegamy wtedy, że jesteśmy sobie potrzebni, że różnorodność i to co jest po ludzku często nie do pogodzenia, dzięki łasce Boga jest uzdrawiane i przemieniane. To doświadczenie prowadzi też, jak pisze dziś psalmista, do „radości serca”, która jest możliwa tylko w doświadczeniu jedności.