Ile jeszcze mamy czasu?
Ile jeszcze mamy czasu? Trzy dni – tyle ile trzeba, aby pieszo przejść przez miasto niewarte istnienia? Czterdzieści dni – tyle ile trzeba, żeby wypełniło się oczywiste proroctwo, czyli prosta konsekwencja faktów? Ile jeszcze mamy czasu nim dopełni się nasze życie? Ile kroków dzieli nas od katastrofy? Niniwici uwierzyli i odwrócili się od swego złego postępowania. Uwierzyli słowu proroka Jonasza, ponieważ dobrze wiedzieli, że źle postępują. Ktoś im tylko uświadomił, że konsekwencją tego będzie samozniszczenie. Jonasz nie mówił, co źle robią, Niniwici doskonale wiedzieli, co to jest i co muszą zmienić. Oto fenomen słowa wypowiedzianego we właściwym czasie. Mieszkańcy Niniwy wykazali się „geniuszem chwili”, że nie ulegli pokusie, aby poczekać trzydzieści dziewięć dni i zobaczyć, czy coś rzeczywiści zacznie się niepokojącego dziać w ich okolicy. Dostrzegli zbliżającą się zagładę we własnych czynach, w swoim własnym życiu. W napomnieniu Jonasza odkryli prawdę, że to nie Bóg się na nich zawziął, lecz że własna złość ich zgubi (Ps 94). Uwierzyli słowu proroctwa i ulitował się Bóg.
Mówię wam bracia, czas jest krótki. W czasach, gdy czyni się prawdą względną kwestię moralności i obyczajów a czysta wiara staje się zagubionym skarbem, Pismo Święte zwraca naszą uwagę na względność czasu, który nam pozostał. Nie chodzi tu o kolejną przestrogę przed końcem świata, ale o prawdziwą mądrość serca. Wobec pokusy stworzenia raju na ziemi, czyli pomyleniem celu życia z drogą, oraz wobec pokusy samowystarczalności człowieka, czyli urojonej koncepcji możliwości życia bez Boga, święty Paweł przypomina chłodno i realnie: Przemija postać tego świata. Mądrzy chrześcijanie wiedzą, że każde pokolenie ma swój czas (jak śpiewa Kombi), i jest to czas, który szybko płynie. Pan Jezus stanowczo ogłasza w Ewangelii wg Łukasza: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza” (11,29). Na czym polega więc „znak Jonasza” dla naszego pokolenia? Dwa elementy łączą proroka Niniwy i Jezusa:
– „albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi” (Mt 12,38-40),
– cud nawrócenia dokonuje się przez głoszenie wiary słowem.
Jezus ogłosił już nadejście pełni czasu i bliskość królestwa Bożego, a więc nie ma na co czekać – trzeba się nawrócić. W przeciwnym razie twój czas minie, zmarnujesz szansę, postać świata się zmieni, a ty zostaniesz wielkim przegranym. Królestwo Boże zapowiedziane przez Jezusa to „obecność przyszłości” (teolog George Ladd). Kolejny ewangeliczny paradoks. Królestwo zapowiedziane przez Jezusa godzi pozorną sprzeczność między tym, że już jest ono dostępne, dla tych którzy Mu uwierzyli, a tym, że w swoim ostatecznym kształcie ma dopiero nadejść w przyszłości.
Jak to wygląda w duchowej praktyce? Uczeń Jezusa może nosić w sobie pokój serca, choć nie ma jeszcze całkowitego pokoju na świecie. Wszystko co mamy to słowo zawarte w Ewangelii i potwierdzający jej prawdziwość czyn Jezusa – Zmartwychwstanie. Oto znak Jonasza. Kto uwierzy Zmartwychwstałemu i swoje życie będzie kształtował wg Jego prawdy – będzie żył. Ocali siebie, swoją rodzinę, a może i całe miasto. Bo nie jest Bożym zamiarem nieść zniszczenie, lecz uchronić nas przed samozniszczeniem. To jest właśnie to niezwykłe doświadczenie wielu pokoleń chrześcijan, którzy uratowali się z przewrotnego pokolenia swoich czasów, ponieważ zaufali Ewangelii – Bożemu słowu. Zrozumieli, że bez Boga życie jest ruiną. Trzy dni – tyle było trzeba, aby Chrystus Zmartwychwstał. Szymon Piotr i Andrzej natychmiast poszli za Jezusem. Dziś są świętymi Boga. Ile jeszcze my potrzebujemy czasu? A może ważniejszym pytaniem jest, ile nam go jeszcze zostało?
autor: ks. Dariusz Dąbrowski COr
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






