Powołani do miłości
Wielkiemu muzykowi, który udzielał nauk spragnionym laurów Parnasu, zwrócono uwagę: Jakże to możliwe, żeby twoi uczniowie przyswoili cokolwiek z muzyki, skoro twoje lekcje są czysto teoretyczne? Przecież nie dajesz im posłuchać choćby trochę muzyki! Nauczyciel spokojnie odpowiedział: Nie dlatego uczę muzyki, żeby wyciągano z niej samej tylko przyjemności, ale pożytek. Póki moi uczniowie nie zrozumieją, do czego służy muzyka – a tego można się nauczyć tylko poprzez teorię i ciężkie terminowanie – ograniczą się tylko do jej spożywania, podobnie jak podróżni, grzejący dłonie nad ogniem, a zapominają, że może on służyć także do gotowania strawy.
Póki ludzie nie zrozumieją, że nauka i ćwiczenia mają wewnętrzną treść, pozostają na powierzchni pobieranej wiedzy. Są podobni do kogoś, kto wącha owoc podziwiając jego zapach, a zapomina, że jest do zjedzenia. Dziś wszyscy wąchają i podziwiają smak życia. A jednak umierają z głodu (por.www.adonai.pl, O smaku życia).
Spróbujmy sobie wyobrazić sytuację powołania apostołów. Pan Jezus przyszedł nad brzeg Jeziora Galilejskiego w chwili, gdy rybacy łowili ryby. Nic dziwnego, na tym bowiem polegało ich codzienne zajęcie. Rozpoczynając jednak kolejny dzień pracy, nie spodziewali się spotkania z Chrystusem, który od tej chwili stał się ich najlepszym przyjacielem. Z relacji świętego Marka dowiadujemy się, że „Jezus rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi»”. Reakcja powołanych również jest nam doskonale znana: „Natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim”. Konkretności w działaniu możemy im pozazdrościć.
Historia zna bardzo wiele przypadków odpowiedniego zachowania tych, którym powierzono do spełnienia niebagatelną misję. Przykładem jest starotestamentalny prorok Jonasz, który usłyszał Boże wezwanie i bez wahania rozpoczął realizację dzieła. Efekt okazał się w pełni zadowalający: „Uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego”. Przyglądając się osiągniętym wynikom, warto z zapałem zabrać się do pracy.
Misja powierzona przez Chrystusa wymaga konkretnej odpowiedzi. Chrześcijanin zobowiązany jest pozytywnie ustosunkować się do zaleceń Pana. Nie bez powodu zostaliśmy przecież wybrani oraz powołani do głoszenia światu piękna Ewangelii. Jest to zadanie w pełni możliwe do zrealizowania. Rozpocząć musimy jednak natychmiast, tu i teraz, bez wyszukiwania niepotrzebnych problemów, pamiętając równocześnie o konieczności nieustannego działania. A dlaczego właśnie tak trzeba postępować? – Odpowiedzi udziela święty Paweł, który w swoim Pierwszym Liście do Koryntian pisze: „Mówię, bracia, czas jest krótki. (…). Przemija bowiem postać tego świata”. Powód jest więc jasny i oczywisty.
Apostołowie zostawili wszystko i poszli za Chrystusem. My również musimy dać z siebie jak najwięcej. Potrzeba naszego świadomego zaangażowania, by Dobra Nowina o Chrystusie zbawiającym człowieka dotarła do wszystkich ludzi. Prawo do poznania Pana Boga ma każdy bez wyjątku. I to bez względu na czas i miejsce, gdzie przyszło mu żyć.
Wielki muzyk, który udzielał nauk spragnionym laurów Parnasu doskonale rozumiał, że długoletnia nauka i systematyczne ćwiczenia są gwarancją osiągnięcia zamierzonych efektów. Spójrzmy na otaczającą nas rzeczywistość w sposób jak najbardziej odpowiedzialny. Pamiętajmy, że szczery uśmiech, miłe słowo i przyjazny gest, mają wewnętrzną treść. Czyniąc dobro realizujemy powołanie do miłości.
autor: Danuta Szelejewska
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






