Ale Jezus jest cierpliwy, ile razy coś chciał powiedzieć, szedł tuż obok, a nie został przeze mnie rozpoznany, tak jest i dzisiaj. Ta i inne świątynie całej ziemi w każdą niedzielę stają się prawdziwym Emaus. To tu i teraz może i ma dokonać się przemiana serca człowieka. Jakie to trudne. Iluż ludzi każdej niedzieli uczestniczy w Eucharystii, a nigdy nie spotkało Jezusa?
Każda Eucharystia ma w sobie coś z tajemnicy Emaus. Przychodzimy jak uczniowie z naszymi problemami, smutkami, planami, zawiedzioną ludzką nadzieją, odepchniętą miłością, niezrozumieniem. A Pan nas znajduje chce stać się towarzyszem naszej drogi. W liturgii słowa chce tłumaczyć nasze życie, ale nasze serca często pozostają zamknięte, oczy serca są „na uwięzi” tego świata i jego spraw, w które jesteśmy mocno uwikłani. Szukamy i oczekujemy spektakularnych cudów, a one są ukryte w szarej szacie codzienności. Tak jak ukryty przed światem był moment zmartwychwstania, który nie był widowiskiem teatralnym, lecz aktem otwierającym na wiarę i totalne powierzenie się Bogu.
Ale Jezus jest cierpliwy, ile razy coś chciał powiedzieć, szedł tuż obok, a nie został przeze mnie rozpoznany, tak jest i dzisiaj. Ta i inne świątynie całej ziemi w każdą niedzielę stają się prawdziwym Emaus. To tu i teraz może i ma dokonać się przemiana serca człowieka. Jakie to trudne. Iluż ludzi każdej niedzieli uczestniczy w Eucharystii, a nigdy nie spotkało Jezusa? Nie spotkało, bo traktują ją jako rytuał i przyzwyczajenie, brak im wiary. Centrum ewangelii o Emaus stanowi moment otwarcia oczu uczniom, to moment poznania, że to nie zwykły towarzysz drogi i pielgrzym, ale sam Pan. To moment zwrotny: poznać Pana. Zwróćmy uwagę na konsekwencje tego poznania, to ich wewnętrznie przemienia, stają w prawdzie wobec swojej duchowej ślepoty, przyznają się do zapatrzenia w siebie i w swój smutek, wyznają swój ukryty, zakamuflowany egoizm i biegną po nowej drodze nawrócenia, aby dawać świadectwo. To samo ma dokonać się w życiu ucznia. Jeśli nie poznamy przez wiarę, że Jezus jest rzeczywiście obecny w Świętym Chlebie Eucharystycznym, to nasza wiara będzie smutnym, pustym rytuałem i wpatrywaniem się w siebie. Ten moment poznania dokonuje się na modlitwie, pod osłoną nocy, nieraz w nocy wiary, nie w blasku reflektorów i kamer. Bóg lubi ukrycie, nie jest „medialny” w naszym rozumieniu tego słowa, ale działa z mocą, dotyka serca, uczuć, pamięci. Bóg jest światłem, ale wewnętrznym – na oświecenie duchowej ślepoty. Ewangelia i Eucharystia to dwa potężne reflektory serca, światła ukryte, lecz mocne i wyraźne! Ewangelię trzeba rozważać i nią żyć, Eucharystię należy adorować i spożywać i wtedy rozpoznamy Pana od razu, będziemy wrażliwi na Jego osobę, tak jak rozpoznaje się ukochanego po krokach, zapachu i głosie, po sposobie pukania do drzwi. Uczniowie zaprosili Jezusa, a to On stał się gospodarzem, a oni zaproszonymi. My też przeznaczamy czas na rozważanie ewangelii, na mszę świętą, na adorację, ale szybko okazuje się, że ta inicjatywa należy do Pana, a my chłoniemy Jego przemieniającą obecność i łaskę, która daje nam nowe widzenie.
Wiara i Wielkanoc to nowe widzenie. Świat dziś zatrzymuje się na rzeczach czysto zewnętrznych, nawet miłość sprowadzona zostaje do przyjemności i „fajności”, i oślepiona ze swego najgłębszego sensu i znaczenia. Jezus w Emaus przychodzi i nas dotyka w swoim słowie i sakramentach wielkanocnych, by dać nam nowe widzenie, zupełnie nową i szerszą – najszerszą perspektywę życia, by w tej perspektywie spojrzeć także na nasz życiowy krzyż – bo On i my musimy przez to przejść, by dojść do zmartwychwstania. Ale to nowe widzenie nie pozwala człowiekowi zostać w gospodzie swego dotychczasowego myślenia i odbierania świata, „jeszcze tej samej godziny” trzeba wstać i iść, aby dać świadectwo, że Pan żyje i otwiera oczy. „Zostań z nami!” – zanośmy tę modlitwę często i pamiętajmy, że został z nami i czeka w Ewangelii i Eucharystii, by poszerzać nasze horyzonty widzenia, byśmy żyli w pełni i prawdziwie. On idzie tuż obok, On zmartwychwstał i już nigdy nie zostawi swego ludu, a my mamy ciągle do niego wracać, ciągle być bliżej i patrzeć głębiej.
autor: ks. Wojciech Silski
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






