Słuchając dziś fragmentu z Dziejów Apostolskich może pytasz sam siebie: Co się stało z Piotrem? Nie poznaję go! Przecież jeszcze kilka dni temu na dziedzińcu pałacu arcykapłana przy ognisku Piotr trzy razy powiedział, że nie zna Jezusa. Zaparł się Go publicznie przed odźwierną, gapiami z tłumu i służącym. Teraz stoi wobec poważnego sanhedrynu, a słysząc zakaz nauczania o Jezusie butnie odpowiada: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi! Dostaje za to tęgie baty, ale …puszczony wolno cieszy się nie z odzyskanej wolności lecz z faktu, że mógł cierpieć dla Imienia Jezusa! Co się stało? Otóż Piotr spotkał Jezusa Zmartwychwstałego! Jest naocznym świadkiem, że Jezus żyje!
Z pewnością niejeden raz oglądałeś jakiś film kryminalny, albo może byłeś obecny przy jakimś ważnym wydarzeniu. Przy ustalaniu właściwego toku wydarzeń i dochodzeniu do sedna sprawy kluczową rolę pełnią naoczni świadkowie. To oni opowiadają z przekonaniem co, kiedy, kto, o której, itd. Prawdomówny naoczny świadek mówi jasno, zdecydowanie i może po raz dziesiąty powtórzyć dokładnie tę samą historię – dlaczego? Bo widział na własne oczy.
JEZUS CZEKAŁ PRZY OGNISKU
Tu właśnie tkwi tajemnica Piotrowej pewności. Wczesnym rankiem, gdy wracał z innymi uczniami z nieudanego połowu, zziębnięty, smutny, głodny – jak człowiek, któremu załamał się cały świat i już w niczym nie widzi większego sensu – Jezus czekał na brzegu przy ognisku. Nie na niedostępnej górze albo w strojnej świątyni, daleki i niedostępny – czekał na Piotra i apostołów w ich codzienności, na brzegu jeziora, byli przecież rybakami. Sam już rozpalił ognisko i przygotował śniadanie. Możesz to pojąć – Zmartwychwstały Pan smaży rybę na ogniu?!!! Dla swoich dzieci, jak delikatnie i z troską w głosie nazywa apostołów. Dlaczego to robi? Dlaczego ich spotyka? By im wytknąć tchórzostwo, brak wiary, słabość i grzech? Nie! Chce po prostu, by z głębi ich serca wyrwał się okrzyk: To jest Pan! Chce, by Go rozpoznali. Jezus Zmartwychwstały wie, że nadejdą takie dni, gdy Jego uczniowie staną przed sanhedrynem, przed niewierzącymi w Niego i będą potrzebowali Jego mocy, będą potrzebowali pewności naocznego świadka.
TRZEBA SPOTKAĆ ZMARTWYCHWSTAŁEGO
A Ty, czy spotkałeś już Zmartwychwstałego? Jeśli w tej chwili z radością w sercu odpowiadasz „tak”, to już jesteś z Piotrem i innymi apostołami, już rozumiesz i dzielisz ich pewność. Ale może pytasz gdzie i kiedy miałem Go niby spotkać? Moje życie jest przecież tak inne, to już XXI wiek. Czy ja w ogóle mogę spotkać Jezusa? Możesz! Tylko nie szukaj Go „za siedmioma górami, za siedmioma lasami” w krainie bajek i baśni… Szukaj blisko siebie, albo lepiej jeszcze – szukaj w swoim sercu. Rozejrzyj się dobrze gdzie dla ciebie Jezus rozpalił ognisko i gdzie czeka na ciebie z pieczoną rybą i kawałkiem chleba.
Może w lekturze Biblii? Jak często sięgasz po Pismo Święte? Czy spotykasz tam Jezusa? On czeka…
Może w sakramentach świętych? Jak często szukasz Jego przebaczenia i miłości w sakramencie pokuty? Jak często przyjmujesz Go do serca w Komunii Świętej?
Może czeka na ciebie w twoim kościele, ukryty w ciszy tabernakulum. Jak często odwiedzasz Jezusa w Jego domu i tam z Nim rozmawiasz?
A w modlitwie – gdy dzień zaczynasz i kończysz znakiem krzyża? Modliłeś się kiedyś słowami psalmów jak modlił się Jezus? Choćby słowami Ps 30, którego słuchaliśmy przed chwilą: „Panie mój Boże, do Ciebie wołałem, a Tyś mnie uzdrowił! […] Z łaski Twojej Panie uczyniłeś mnie niezdobytą górą! […] Moje serce będzie psalm Tobie śpiewało; Panie mój Boże będę Cię chwalił na wieki!”
Jezus czeka na ciebie także w ludziach, których stawia na twojej drodze. W pięknie przyrody, która cię otacza. W dobrej książce, muzyce. On znajdzie tysiąc sposobów, by cię spotkać (…jak Zraniony Pasterz z książki Daniela Ange, poszukujący Emmanuela…). Tylko czy ty pozwolisz Panu siebie spotkać? Czy ty tego chcesz?
ODWAŻNY UCZEŃ
Masz rację mówiąc, że żyjesz w innym świecie, że to już XXI wiek i może słowo „sanhedryn” brzmi obco. Czy rzeczywiście tak wiele się zmieniło dla ucznia Jezusa? A może zmienili się tylko członkowie sanhedrynu i przybrali dziś postać na przykład twoich kolegów i koleżanek z klasy. Przypomnij sobie dobrze te chwile, gdy było ci trudno wobec nich przyznać się do Jezusa. Może wstydziłeś się przyklęknąć widząc przechodzącego kapłana niosącego Pana Jezusa do chorego – no bo co powie jasnowłosa Ania, z którą właśnie dumnie idziesz pod rękę? A może biłeś się nerwowo z myślą – przeżegnać się czy nie przed posiłkiem w szkolnej stołówce. Może trzeba było opowiedzieć się za Jezusem w chwilach o wiele ważniejszych, gdy namawiano cię do grzechu, kpiąc z daru czystości twego serca? Przed tobą jeszcze wiele takich chwil i życiowych wyborów – potrzebujesz siły i zdecydowania naocznego świadka.
Dlatego nie zwlekaj już. Pozwól siebie spotkać Jezusowi, który dla ciebie umarł i zmartwychwstał. Daj się zaprosić na śniadanie przy ognisku i bądź na co dzień odważnym uczniem, który z radosną pewnością wyzna: „Panie, Ty wszystko wiesz! Ty wiesz, że Cię miłuję!”.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






