W numerze
 
marzec/kwiecień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 3 Niedziela Wielkanocna »

Pokaż, jak mnie kochasz

Drukuj
Od kilku miesięcy słyszymy powtarzane często wezwanie „Bądźmy świadkami miłości”, będące hasłem tegorocznego programu duszpasterskiego. Słuchając opowiadania o spotkaniu Piotra z Jezusem, a zwłaszcza relacji z toczącej się między nimi rozmowy, odnoszę wrażenie, że dotykamy w niej czegoś, co może nam pomóc zrozumieć istotę tegorocznego programu i wspomnianego przez chwilą hasła, które towarzyszyć nam będzie do końca roku kościelnego. Właśnie dzisiaj Jezus domaga się od Piotra, aby był świadkiem miłości.

„Powiedz, że mnie kochasz”, „Nie kłam, że mnie kochasz”, „Nie mów, że mnie kochasz”, „No, kochaj mnie”, „Pokaż, jak mnie kochasz” – to tylko kilka z bardzo wielu tytułów piosenek, książek i wierszy, w których powraca odmieniany na różne sposoby czasownik „kochać”. A w życiu, jak w piosence, często powraca to samo pytanie i oczekiwanie na odpowiedź: „Czy mnie kochasz? – Tak, kocham Ciebie”.

 

Kocham Cię, bo…

Na jednym z portali internetowych młodzież zamieściła coś, co zostało nazwane „łańcuszkiem miłości”. Każdy internauta mógł dopisać zakończenie zdania, rozpoczynającego się od słów „Kocham cię za…” lub „Kocham cię bo…”. Dopowiedzenia były przeróżne – niektóre poważne, inne zabawne: „Kocham Cię, bo Ty mnie kochasz; Kocham Cię za to, że jesteś; Kocham Cię, bo Jesteś moim szczęściem; Kocham Cię, a nie kogoś innego; Kocham Cię, bo jesteś przyjacielem; Kocham Cię, gdy Jesteś przy mnie; Kocham Cię, gdy Cię nie ma; Kocham Cię zawsze; Kocham Cię wszędzie; Kocham Cię, gdy na mnie patrzysz; Kocham Cię, jak nikogo na świecie; Kocham Cię za wszystko; Kocham Cię za nic…”.

Myślę, że ciekawym komentarzem do wielu spośród tych wypowiedzi może być piosenka kabaretu OT.TO, zatytułowana Pokaż, jak mnie kochasz (proszę wybaczyć zbyt długi cytat): Nasmaruję się margaryną/ Zaimponuję ci tym, dziewczyno/ Włosy postawię na cukier/ Tatuaż sobie zrobię, bo lubię/ Spodnie włożę tył na przód/ Do tego na lewą stronę/ I nie będziesz nigdy wiedziała/ Gdzie początek mam, a gdzie koniec/ A ty mi ciągle mówisz:/ Pokaż, jak mnie kochasz, pokaż./ Będę chodził tylko do tyłu/ Ale wyłącznie na rękach/ Nauczę się grać na cyji/ Albo na innych sprzętach/ A gdy tego będzie za mało/ To zjem trzy kilo fasoli/ A później wypiję skrzynkę/ Pepsi lub coca coli/ A ty mi ciągle mówisz:/ Pokaż, jak mnie kochasz, pokaż./ Klomby ogołocę dla ciebie w całym mieście/ Będę pisał po ścianach, że jestem twoim teściem/ Jak mnie złapią, to powiem, że byłem nietrzeźwy/ Bo nie jestem żadnych teściem tylko zięciem ciotecznym/ Ale mało tego jeszcze, co ja chcę żebyś wiedziała/ Nikt nie działa tak na mnie i nie będzie tak działał/ Ja szaleję i świruję, to jak piekło i niebo/ Co zrobiłaś mi, powiedz, że mnie całkiem pogięło./ Co mam więcej zrobić, byś mi uwierzyła/ Zostaje mi już tylko kosiarka albo piła/ Na drzewach powyrzynam twoje inicjały/ Na trawnikach wykoszę serca kłute strzałą./ A ty mi na to mówisz:/ Pokaż, jak mnie kochasz, pokaż//

I choć piosenka Pokaż jak mnie kochasz może wydawać się nieco żartobliwa, a zawarta w jej tytule prośba nieco banalna, to jednak wsłuchując się w istotę zawartego w niej ważnego przesłania, ze zdumieniem odkryjemy, że podobną prośbę kieruje dzisiaj do św. Piotra sam Chrystus. W powtarzanym trzykrotnie pytaniu ukryta jest prośba Chrystusa: Piotrze pokaż, jak mnie kochasz!

Myślę, że wielu z nas często znalazło się w podobnej sytuacji. Może my sami zadawaliśmy komuś podobne pytania, a może ktoś je stawiał pod naszym adresem: Pokaż, jak mnie kochasz…!

 

Jak pokazać miłość?

Od kilku miesięcy słyszymy powtarzane często wezwanie „Bądźmy świadkami miłości”, będące hasłem tegorocznego programu duszpasterskiego. Słuchając opowiadania o spotkaniu Piotra z Jezusem, a zwłaszcza relacji z toczącej się między nimi rozmowy, odnoszę wrażenie, że dotykamy w niej czegoś, co może nam pomóc zrozumieć istotę tegorocznego programu i wspomnianego przez chwilą hasła, które towarzyszyć nam będzie do końca roku kościelnego. Właśnie dzisiaj Jezus domaga się od Piotra, aby był świadkiem miłości. I choć na danie tego świadectwa Piotr będzie miał jeszcze trochę czasu, to właśnie dzisiaj Jezus prosi Piotra, aby był świadkiem Miłości – tej Miłości, która była ukrzyżowana i która zmartwychwstała. Jezus pyta Piotra, czy jest gotowy na takie świadectwo, czy potrafi pokazać światu, jak bardzo kocha Jezusa? Myślę, że tak można też rozumieć słowa „Pójdź za Mną”, które kończą rozmowę Jezusa z Piotrem – pójść za Jezusem, to znaczy być świadkiem Jego miłości, to znaczy kochać. Wszystko, co odtąd będzie działo się w życiu Apostoła, będzie odpowiedzią na Jezusowe zaproszenie, a szczytem, kulminacją tego świadectwa stanie się jego męczeńska śmierć.

Jak my pokażemy Jezusowi naszą miłość? Jak damy świadectwo naszej miłości? Czy nasze życie będzie świadectwem Miłości dla innych? Zanim zaczniemy szukać odpowiedzi na te pytania, musimy przypomnieć sobie, że „miłość nie jest tylko uczuciem. Uczucia przychodzą i odchodzą. Uczucie może być cudowną iskrą rozniecającą, lecz nie jest pełnią miłości” (Deus Caritas est, 16). I dlatego, jeśli chcemy świadczyć o Miłości, jeśli zależy nam na tym, by swoim życiem pokazać Bogu i ludziom, jak bardzo ich kochamy, nie możemy poprzestać na uczuciu, nawet jeśli jest ono piękne i szlachetne. To nie wystarczy. Papież Benedykt XVI uczy nas, że „należy do dojrzałości miłości to, że angażuje wszystkie potencjalne możliwości człowieka i włącza, by tak rzec, człowieka w swój całokształt. Spotkanie z widzialnymi przejawami miłości Boga może wzbudzić w nas uczucie radości, jakie rodzi się z doznania, że jest się kochanym. To spotkanie wymaga jednak również zaangażowania naszej woli i naszego intelektu. Rozpoznanie Boga żyjącego jest drogą wiodącą do miłości, a «tak» naszej woli na Jego wolę łączy rozum, wolę i uczucie w ogarniający wszystko akt miłości. Jest to jednak proces, który pozostaje w ciągłym rozwoju: miłość nigdy nie jest «skończona» i spełniona; miłość zmienia się wraz z biegiem życia, dojrzewa i właśnie dlatego pozostaje wierna samej sobie (Deus Caritas est, 16). Takim procesem, pozostającym w ciągłym rozwoju była miłość św. Piotra.

 

On nas potrzebuje

Miłość, której Jezus oczekuje od Piotra, polega też na tym – jak czytamy w tegorocznym Programie duszpasterskim – żeby „być do Jego dyspozycji, pozwolić się przez Niego «opasać» i prowadzić. Ten, kto nas potrzebuje, zmienia kierunek naszego życia, zużywa nasz czas, energię, wywraca «do góry nogami» nasz porządek dnia, ogranicza naszą wolność i często prowadzi tam, dokąd właściwie iść nie chcemy. Dlatego każdy z nas powinien zgodnie z własnym sumieniem rozstrzygać, kiedy i komu stawia do dyspozycji siebie, swój czas i swoje siły. Tu trzeba «bardziej słuchać Boga niż ludzi». Wtedy możemy być pewni, że to Bóg sam bierze w swoje ręce nasze życie i czyni je potrzebnym i owocnym. To On «opasuje» nas i prowadzi niekiedy tam, dokąd iść nie chcemy, ale nigdy nie wywiedzie nas w pole. Nie zmarnuje naszego czasu, energii i naszych zdolności” (sugestia z Programu duszpasterskiego na tę niedzielę).

Jak pokazać miłość? „Miłość bliźniego polega właśnie na tym, że kocham w Bogu i z Bogiem również innego człowieka, którego w danym momencie może nawet nie znam lub do którego nie czuję sympatii. Taka miłość może być urzeczywistniona jedynie wtedy, kiedy jej punktem wyjścia jest intymne spotkanie z Bogiem, spotkanie, które stało się zjednoczeniem woli, a które pobudza także uczucia. Właśnie wtedy uczę się patrzeć na inną osobę nie tylko jedynie moimi oczyma i poprzez moje uczucia, ale również z perspektywy Jezusa Chrystusa. Jego przyjaciel jest moim przyjacielem. Przenikając to, co zewnętrzne w drugim człowieku, dostrzegam jego głębokie wewnętrzne oczekiwanie na gest miłości, na poświęcenie uwagi (Deus Caritas est, 18).

 

„Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś” – tak my śpiewamy dzisiaj w liturgii na cześć Chrystusa i tak śpiewa dzisiaj On sam – Chrystus zmartwychwstały, Baranek zabity, jak nazywa Go Apokalipsa, który „jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo”. To On nas potrzebuje, to On czeka na nasze świadectwo i prosi: pokaż, jak Mnie kochasz!

autor: ks. Maciej K. Kubiak