Rozpoznać Jezusa Chrystusa
Gdy chcemy się gdzieś wybrać w drogę, np. nad morze czy w góry, czy może do jakiegoś miasta położonego blisko bądź daleko, to możemy tam dotrzeć na wiele sposobów. Powiedzmy, że chcemy być w jakimś mieście, jak tam się możemy znaleźć? (pojechać samochodem, autobusem, pociągiem…). A dawniej jak podróżowano? (konno, pieszo). Odległości są te same, ale dawniej te „możliwości transportu” były o wiele mniejsze i cała podróż trwała przez to o wiele dłużej, nawet wiele dni czy tygodni. Dziś chcemy, by wszystko było teraz, zaraz, natychmiast – a dobrze wiemy, że to wcale tak dobre nie jest.
W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy o dwóch uczniach, którzy wybrali się w podróż. Wiemy, że rozpoczęli swoją wędrówkę w Jerozolimie. Czy ktoś pamięta dokąd zmierzali? (do Emaus).
Gdy chcemy się gdzieś wybrać w drogę, np. nad morze czy w góry, czy może do jakiegoś miasta położonego blisko bądź daleko, to możemy tam dotrzeć na wiele sposobów. Powiedzmy, że chcemy być w jakimś mieście, jak tam się możemy znaleźć? (pojechać samochodem, autobusem, pociągiem…). A dawniej jak podróżowano? (konno, pieszo). Odległości są te same, ale dawniej te „możliwości transportu” były o wiele mniejsze i cała podróż trwała przez to o wiele dłużej, nawet wiele dni czy tygodni. Dziś chcemy, by wszystko było teraz, zaraz, natychmiast – a dobrze wiemy, że to wcale tak dobre nie jest.
W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy o dwóch uczniach, którzy wybrali się w podróż. Wiemy, że rozpoczęli swoją wędrówkę w Jerozolimie. Czy ktoś pamięta dokąd zmierzali? (do Emaus). Napisane jest nawet, że była to wieś. Dziś mierzymy odległości między miejscowościami kilometrami. Czy słyszeliśmy ile jest kilometrów na trasie Jerozolima – Emaus? (nie). Słyszeliśmy, że odległość wynosi sześćdziesiąt stadiów. A gdy tak się idzie pieszo, jak myślicie, co można robić? (rozmawiać). Przede wszystkim rozmawiać albo milczeć. Słyszeliśmy, że ci dwaj uczniowie rozmawiali ze sobą. Mieli bardzo ważną sprawę do omówienia – to co się ostatnio dokonało w Jerozolimie. Jakie to wydarzenie było dla nich niejasne, trudne do zrozumienia? Podpowiem, że świętowaliśmy to tak niedawno… (zmartwychwstanie Jezusa). I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że dołączył się do nich trzeci wędrowiec. Też szedł tą samą drogą co oni i pewnie z ochotą zaczęli z nim o tym dyskutować. A tym bardziej było to ciekawe, bo wiele potrafił wyjaśnić. Czy domyślili się z kim idą? (nie). A kto z nimi szedł? (Jezus). Kiedy poznali, że idzie z nimi Jezus? (na końcu dnia, kiedy byli na postoju i prosili, by został z nimi). Słyszeliśmy, że wręcz zmusili tego nieznajomego wędrowca, by został z nimi. Dalej święty Łukasz napisał w ewangelii, że kiedy usiedli przy stole „wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im”. Wtedy Go poznali, zobaczyli, że to Jezus szedł z nimi.
Możemy sobie wyobrazić jakie było zaskoczenie, zdziwienie ale też i radość. Kto wie, czy gdyby na końcu podróży pozwolili Jezusowi pójść dalej, nie zaprosili na posiłek i nie przymusili, by z nimi został… Może wcale by go nie poznali, nie spotkali się z Jezusem…
To spotkanie umocniło ich wiarę i pozwoliło innym mówić o zmartwychwstałym Jezusie.
Tak wiele mówiło się i mówi o już błogosławionym Janie Pawle II. Jego świadectwo życia jest dla każdego z nas przykładem i zaproszeniem, by być tak blisko Jezusa, by zaprosić go do swojego życia. Tym bardziej możemy modlić się przez jego wstawiennictwo, byśmy byli prawdziwymi uczniami Jezusa Chrystusa. Byśmy potrafili rozpoznać Jezusa Chrystusa, który przychodzi do nas i zaprosili Go do swojego życia.
autor: ks. Konrad Zygmunt
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






