W numerze
 
marzec/kwiecień 2008 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 3 Niedziela Wielkanocna »

Rozpoznać wolę Boga

Drukuj
Pewien mądry Hindus miał przyjaciela, który mieszkał w Mediolanie. Poznali się w Indiach, dokąd Włoch udał się z rodziną na wycieczkę. Hindus był przewodnikiem włoskich turystów i pokazał im najbardziej charakterystyczne zakątki swej ojczyzny.
Wdzięczny Mediolańczyk zaprosił Hindusa do swojego miasta. Ten długo nie mógł zdecydować się na wyjazd, ale w końcu pewnego pięknego dnia wysiadł na lotnisku Malpensa pod Mediolanem. Następnego dnia przyjaciele spacerowali w centrum miasta. Hindus o czekoladowej twarzy, z czarną brodą i w żółtym turbanie, przyciągał spojrzenia przechodniów.
Pewien mądry Hindus miał przyjaciela, który mieszkał w Mediolanie. Poznali się w Indiach, dokąd Włoch udał się z rodziną na wycieczkę. Hindus był przewodnikiem włoskich turystów i pokazał im najbardziej charakterystyczne zakątki swej ojczyzny.
Wdzięczny Mediolańczyk zaprosił Hindusa do swojego miasta. Ten długo nie mógł zdecydować się na wyjazd, ale w końcu pewnego pięknego dnia wysiadł na lotnisku Malpensa pod Mediolanem. Następnego dnia przyjaciele spacerowali w centrum miasta. Hindus o czekoladowej twarzy, z czarną brodą i w żółtym turbanie, przyciągał spojrzenia przechodniów. Mediolańczyk był ogromnie dumny ze swojego egzotycznego przyjaciela. W pewnym momencie na Placu San Babila, Hindus zatrzymał się i spytał: Czy słyszysz to, co ja słyszę? – Mieszkaniec Mediolanu słyszał jedynie wielki hałas wywołany ruchem miejskim. – Tu w pobliżu znajduje się śpiewający świerszcz – stwierdził Hindus. – Mylisz się. Tutaj nie ma świerszczy.
– Nie mylę się. Słyszę śpiew świerszcza – upierał się Hindus i zaczął poszukiwania wśród liści kilku nędznych drzewek. Po chwili pokazał przyjacielowi małego owada. Niezadowolony świerszcz starał się ukryć przed osobami zakłócającymi jego koncert. – Widzisz świerszcza? – spytał Hindus. – Rzeczywiście – przyznał Mediolańczyk. – Wy Hindusi macie słuch bardziej wyostrzony od białych.
– Tym razem ty się mylisz. Zobacz tylko. Hindus wyciągnął z kieszeni małą monetę i rzucił ją na chodnik. Natychmiast kilka osób odwróciło się i spojrzało. – Widziałeś? – spytał Hindus. – Ten pieniążek zadźwięczał o wiele słabiej od śpiewu świerszcza. A jednak tylu białych usłyszało go (por. B. Ferrero, Świerszcz polny).
 
Dwaj uczniowie w wielkim pośpiechu i w jeszcze większym smutku opuścili Jerozolimę. Mieli do przejścia sześćdziesiąt stadiów czyli około 11 km. Gdyby podróżowali dzisiaj, pokonaliby tę odległość w bardzo krótkim czasie. Oni jednak musieli iść pieszo. Nigdzie się nie zatrzymywali i rozmawiali tylko ze sobą „o tym wszystkim, co się wydarzyło”.
Z pewnością wielu ludzi szło tą samą drogą, nie zdziwiło ich więc, że ktoś „przybliżył się i szedł z nimi”. Kleofas i jego towarzysz kochali Chrystusa tak bardzo, że aż Go nie rozpoznali. Od tej chwili rozmawiali w trójkę. Dziwiąc się, że ich nowy towarzysz o niczym nie wie, z ogromnym przejęciem opowiedzieli mu o ostatnich wydarzeniach.
Podawali wiadomości „z pierwszej ręki”, sami bowiem słyszeli pełne nadziei słowa Marii Magdaleny i drugiej Marii oraz byli świadkami radości z faktu zmartwychwstania Chrystusa: „Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje”.
Najbardziej radosnym momentem dla uczniów idących do Emaus była chwila wspólnego posiłku, gdy „wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im”. Wtedy Go rozpoznali. Wróciwszy do Jerozolimy „opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba”.
Prawdy o zmartwychwstaniu nie można zatrzymywać dla siebie. Rozumiał to również św. Piotr, który w dzień Pięćdziesiątnicy „razem z Jedenastoma” donośnym głosem głosił prawdę o Chrystusie. Dzięki jego słowom możemy mieć pewność, że wiara i nadzieja człowieka są skierowane ku Bogu.
Życie na ziemi, będące dla chrześcijanina „obczyzną”, ma być czasem pełnym zaufania do woli Boga kochającego każdego człowieka. On przeznaczył nas do wiecznego szczęścia w niebie. By je osiągnąć, trzeba się o to postarać już tu, na ziemi. I to najlepiej od zaraz, bez odkładania na później.
Przede wszystkim należy wyeliminować ze swej codzienności złość, kłótnie, wulgarne słowa i ciągłe narzekania. Konieczna jest zmiana zachowania w szkole i nielekceważenie nauczycieli. Do tego trzeba dodać chęć zrozumienia innych, przebaczenie i wzajemną życzliwość. Przydałoby się jeszcze poczucie humoru i umiejętność łagodnego rozwiązywania trudnych sytuacji.
Bądźmy jak Hindus, który słysząc śpiew świerszcza, zwrócił uwagę na to, co jest ważniejsze od własnych problemów, zainteresowań i pragnień. Pokonując hałas Mediolanu, „usłyszał” ciszę, w której wyraźniej ujawniają się potrzeby spotykanych ludzi.
Właściwe zachowanie jest świadectwem danym Panu Bogu, którego wolą jest zbawienie człowieka. Możemy je osiągnąć dzięki Chrystusowi, który umarł i zmartwychwstał. Z pełnym zaufaniem i bez najmniejszego nawet smutku możemy wyznać: „Dałeś mi poznać drogi życia i napełnisz mnie radością przed obliczem Twoim”.
 
 
 
autor: Danuta Szelejewska