marzec/kwiecień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 3 Niedziela Wielkanocna »

Śniadanie z Bogiem

Drukuj
„Idę łowić ryby”. Te słowa Piotra oznaczają, że wraca do dawnego życia. Nadzieje pokładane w Jezusie umarły razem z Nim. Życie musi toczyć się dalej. Jak po żałobie. „My też z tobą pójdziemy” – mówi reszta. Ból sprawił, że zapomnieli o tym, co widzieli, co słyszeli, o zadaniach pozostawionych im przez Mistrza. Mieli być świadkami miłości, a zostali apostołami rozczarowania. Wracają do życia na własny rachunek. Na efekt nie musieli długo czekać: „Tej nocy niczego nie złowili”.

„Idę łowić ryby”. Te słowa Piotra oznaczają, że wraca do dawnego życia. Nadzieje pokładane w Jezusie umarły razem z Nim. Życie musi toczyć się dalej. Jak po żałobie. „My też z tobą pójdziemy” – mówi reszta. Ból sprawił, że zapomnieli o tym, co widzieli, co słyszeli, o zadaniach pozostawionych im przez Mistrza. Mieli być świadkami miłości, a zostali apostołami rozczarowania. Wracają do życia na własny rachunek. Na efekt nie musieli długo czekać: „Tej nocy niczego nie złowili”.

Dlaczego nic nie złowili? Nie byli przecież amatorami. To byli zawodowcy. Może ból zaciemnił racjonalne myślenie? A może musieli posmakować tej porażki? Oddalając się od posłannictwa, opierając się na własnych kalkulacjach, troszcząc się znów tylko o swoje sprawy, „nic nie złowili”, niczego nie osiągnęli. Na szczęście doświadczenie własnej słabości bywa bardziej pouczające niż pobożne zachęty. Wtedy człowiek czuje, że chodzi o jego własne życie, a nie o ogólne dywagacje na temat życia. Właśnie wtedy, nad ranem, czyli wówczas, gdy zmęczenie sięga zenitu po nieprzespanej nocy, pojawia się Nieznajomy na brzegu. Jak wschodzące Słońce.

Pytanie Jezusa do uczniów: „Dzieci, czy macie coś do zjedzenia?”, jest jak lodołamacz po ich podłej ucieczce w godzinie próby. Bóg uparcie koryguje nasze plany. Nie zraża się porażkami, ale też niczego nie zrobi za nas. Dlatego nie było łatwego cudu. Pan kazał uczniom ponownie zaufać: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Nie musieli. Nawet nie powinni. To nieracjonalne. A jednak… Czasami wiara domaga się przekroczenia granicy racjonalności, aby zobaczyć nowe możliwości. To właśnie wtedy, kiedy ponownie zaufali Słowu, jak prawdziwa niespodzianka pojawia się nadzieja na całkiem udany dzień. Ktoś rozpoznał: „To jest Pan!”. Piotra już nie interesował połów. Przecież od początku nie o ryby chodziło. Dla Piotra to była ucieczka od wyznaczonego zadania, a dla Jezusa stało się to okazją do pokazania, że przed Nim uciec nie można. Wiedział to już Psalmista: „Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza? Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś; jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę” (Ps 139). Jan pierwszy poznał: „To jest Pan!”. Piotr pierwszy się zerwał, niecierpliwy spotkania, które na zawsze miało zmazać jego winę. Zacząć od nowa. Już nie chodziło o udany dzień, tylko o udane życie. Nie wiedział tego na pewno, ale coś kazało mu rzucić się w morze. Byle prędzej. Są sprawy, z którymi nie można zwlekać.

Bóg czeka w różnych miejscach. Tym razem na brzegu jeziora. To właśnie tego poranka, kiedy ludziom nic się nie udało, i znów miało być jak zawsze, na brzegu czekały chleb i ryba. Śniadanie gotowe. Jezus nie ukazuje się swoim uczniom, aby im robić wymówki z powodu ich zwątpienia i tchórzostwa. Nie po to Chrystus zmartwychwstał, aby rozdrapywać rany przeszłości, ale po to, aby rozpromienić przyszłość. Nad przeszłością ma władzę tylko miłość i przebaczenie. Dlatego to zaproszenie jest tak cudownie zwyczajne: „Chodźcie, zjedzcie śniadanie”. Może tak musimy nauczyć się rozwiązywać nasze konflikty?

Potem musiało nastąpić to, przed czym nie można było uciec. Chwila prawdy z Jezusem. Zresztą już nikt nie chciał uciekać. Uczniowie już wiedzieli, że nie ma dokąd. Zostali zagarnięci jak te ryby, tyle że w sieć miłości. Francesco Petrarca pytał później w wierszu: Chciałbym dowiedzieć się od ciebie,/ jak jest zrobiona ta sieć miłości,/ która tak wielu zagarnia.

Na zawsze pozostanie zagadką, jak to się dzieje. Szczery, oczyszczający dialog między Jezusem a Piotrem można ująć tak: „– Kochasz mnie bardziej od innych? – Postaram się. – Kochasz mnie? – Postaram się. – Postarasz się? – Ty wszystko wiesz, wiesz, że się postaram”. Skromnie, bez wielkich deklaracji, ale za to szczerze. Wreszcie! O to chodziło. Po ostatnich deklaracjach Piotra w wieczerniku, na dziedzińcu Piłata został tylko wstyd i łzy.

Fascynujące, że nikt „nie śmiał Go zapytać: «Kto Ty jesteś?»”, a wszyscy doskonale wiedzieli. Tajemnicza oczywistość. Kolejny paradoks obecności Boga w tym świcie. Tak już pozostanie. Ci, którzy doświadczają takiego oczyszczającego spotkania, nie mają wątpliwości. Po takim śniadaniu z Bogiem każdy będzie wiedział i pamiętał – tak jak Piotr i Apostołowie w Dziejach Apostolskich – że jednak „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”.

autor: ks. Dariusz Dąbrowski COr