W numerze
 
marzec/kwiecień 2006 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 3 Niedziela Wielkanocna »

Uratuj mnie!

Drukuj

Sytuacja nieświadomości jak refren powtarza się w dzisiejszej liturgii słowa. Nieświadomi byli uczniowie idący do Emaus. To oni “opowiadali o tym, co ich spotkało w drodze”. Nieświadomi byli apostołowie. To im “zdawało się, że widzą ducha” (Łk 24,37). Wreszcie Żydzi, do których Piotr na temat ukrzyżowania Jezusa mówi: “Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi” (Dz 3, 17). Nieświadomość często nam towarzyszy i to ona, jak dowiadujemy się od Piotra, była początkiem największego dramatu, jaki wydarzył się w historii ludzkości. Nieświadomość. Nie rozmyślne działanie. Nie zła wola. “Przebacz im Ojcze, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34) – mówi Jezus na Krzyżu. Nieświadomość jest korzeniem każdego zła. Wola człowieka skłania się ku dobru. Kiedy więc ktoś popełnia zło to znaczy, że uległ złudzeniu. Wtedy to kradzież czy korupcja jawi mu się jako dobro. Dlatego też Zły Duch nigdy nie namawia bezpośrednio do czynienia zła. On fałszuje rzeczywistość. Przedstawia zło jako dobro. Zabicie człowieka – temu z pewnością głośno się sprzeciwisz. Ale eutanazję, którą często, ukazuje się jako dobro, ulgę dla cierpiącego człowieka jest już łatwiej zaakceptować.

 

 

 

Boże pomóż mi!

 

 

Nieświadomy był też człowiek z pewnego opowiadania. Chciał on wejść na wysoką górę. Po okresie przygotowań rozpoczął podróż. Szedł samotnie, gdyż chciał całą sławę zatrzymać dla siebie. Rozpoczął wspinaczkę i nawet, kiedy po upływie kilku godzin światło zaczęło zanikać, postanowił ją kontynuować. Wkrótce zapadła noc. Gwiazdy zostały zasłonięte przez chmury. Była zerowa widoczność. Był już zaledwie kilka metrów od szczytu, gdy się poślizgnął i z przerażającą prędkością zaczął spadać. Nie widział nawet swojego cienia. Ale czuł ogromną siłę grawitacji, która ciągnęła go w dół. W tak przerażającym momencie przed oczami ukazało mu się całe jego życie. Myślał, że koniec jest już bliski. Ale nagle poczuł linę zaciskającą się wokół pasa. Teraz zawisł na linie, którą wcześniej przymocował do skały. Z przerażeniem zaczął wołać: “Boże, pomóż mi!”. Bóg odpowiedział: “Co chcesz, żebym uczynił?”. “Uratuj mnie!” – wykrzyczał mężczyzna. “Dobrze. W takim razie przetnij linę…”. Nastąpiła chwila milczenia i …mężczyzna jeszcze mocniej zacieśnił węzeł. Ratownicy górscy opowiadali potem dziwną historię o zamarzniętym ciele człowieka, mocno trzymającego się liny, którą był przewiązany dookoła pasa, które zwisało pół metra nad ziemią...

 

 

Pokutujcie więc i nawróćcie się

 

 

My też często nie wiemy, co robimy. “Lecz teraz wiem bracia, że działaliście w nieświadomości” (Dz 3,17). Charakterystyczne jest jednak to, że Piotr mówi “Lecz teraz wiem...”. Uzmysłowienie sobie tej niewiedzy nie jest rzeczą prostą i może zająć sporo czasu. Ale właśnie do wydobywania się z tej nieświadomości wzywa nas Chrystus i sam bardzo pomaga. Popatrzcie jak Jezus się stara, żeby uświadomić uczniom, że nie jest duchem. Pyta ich czy mają coś do zjedzenia i je wobec nich. Potem oświeca ich umysły. Wszystko po to, aby pomóc w zrozumieniu, we właściwym odczytywaniu rzeczywistości. Chrystus pomaga, ale to ty musisz wykonać dużą część roboty. W jaki sposób? Jezus daje odpowiedź. Mówi, że “w imię Jego głoszone będzie nawrócenie” (Łk 24,47). Piotr to nawrócenie już dzisiaj głosi: “Pokutujcie więc i nawróćcie się” (Dz 3,19). Jeśli chcesz wydobyć się z nieświadomości, nawróć się! A nawrócenie to zmiana myślenia! Jeśli zmienisz myślenie to równocześnie zmienią się twoje czyny. Bo twoje działanie ma źródło w twoich przekonaniach, w twoim widzeniu świata. Często, okazuje się, że jest oparte o twoje błędy. Więc zejdź ze starych szlaków swojego myślenia. Są niebezpieczne i nie oznakowane. Nigdy do końca nie wiesz, dokąd prowadzą. Jak to zrobić? Nie dowierzaj sobie. Bądź pokorny. Oto pierwszy krok do przemiany. Traktuj siebie trochę z “przymrużeniem oka”. Bierz poprawkę na swoje błędy. Bo nie widzisz wszystkiego. Jak ten człowiek zawieszony na linie w ciemności. Swoje sądy poddawaj zawsze “kwarantannie”. Z perspektywy wszystko wygląda inaczej. I spróbuj czasem przyznać rację innym, bo warto odciąć linę własnych przekonań. Wtedy odkryjesz prawdy, o których nigdy nie słyszałeś.

 

Ale czy to wystarczy? Pewnie nie, bo do końca nigdy od nieświadomości się nie uwolnimy. I byłby to sytuacja beznadziejna, gdyby nie jeszcze jedno zdanie dodane na końcu przez Piotra: “Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział” (Dz 3,17-18). Tak, Bóg spełnia to, co zapowiedział. Zawsze. On nie chce zła w naszym życiu. Jeśli jednak spotyka nas ono z powodu czyjejś (a może naszej) nieświadomości, to On i tylko On, może wyprowadzić z niego dobro. Bo jest Bogiem. Tak jak swoją mocą z największej tragedii ludzkości – Krzyża, uczynił drogę Zbawienia. I to jest dobra nowina. Dla ciebie i dla mnie. Bóg poradzi sobie z naszą nieświadomością. To jest Zmartwychwstanie…

 

 

 

 

 

 

autor: kl. Adam Słomiński