W numerze
 
marzec/kwiecień 2005 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 3 Niedziela Wielkanocna »

Zostań, Panie, z nami!

Drukuj

Ja tu już jestem

Którejś nocy pewien człowiek otrzymał we śnie znak, że Pan Bóg ma przyjść go odwiedzić. Zaniepokoił się. Zaczął biegać zaaferowany po pokojach, wychodził na schody, wyszedł nawet na dach, zajrzał do piwnicy. Teraz, gdy miał tu przyjść Bóg, patrzył na swój dom innymi oczyma. Pomyślał, że nie może przyjmować gości w takim bałaganie. Wszystko jest brudne, wszędzie pełno kurzu. Nie ma żadnego miejsca, gdzie można by odpocząć. Nie ma nawet czym oddychać.

Otworzył szeroko drzwi i okna. Zaczął zamiatać energicznie swoje mieszkanie. Poprzez grubą chmurę kurzu, która unosiła się zewsząd, zobaczył kogoś, kto przyszedł mu z pomocą. We dwójkę wszystko było łatwiejsze. Wyrzucili zbędne rzeczy i spalili je. Na klęczkach wyszorowali podłogi i schody. Było potrzeba wielu wiader wody, by wymyć wszystkie szyby. Wyczyścili z brudu każdy kąt. “Nigdy nie skończymy!” – sapał mężczyzna. “Skończymy!” – spokojnie stwierdził nieznajomy. Pracowali tak jeden obok drugiego przez cały dzień. I wreszcie dom wyglądał jak nowy, był pachnący czystością.

Gdy nadszedł wieczór, udali się do kuchni, by nakryć do stołu. “Teraz może przyjść mój gość. Teraz może przyjść Bóg” – stwierdził mężczyzna. “Ja już tu jestem – powiedział Nieznajomy i usiadł przy stole. Usiądź i zjedz ze mną” (por. B. Ferraro, Inne historie).

Nareszcie go poznali

Dwaj smutni uczniowie szli do niewielkiej wioski Emaus. Stracili już nawet wszelką nadzieję. Bo nie żyje ich ukochany Mistrz. A mieli wielkie plany związane z Jego osobą. Spodziewali się, że “On właśnie miał wyzwolić Izraela”.

W pewnym momencie przyłączył się do nich jakiś podróżny. Nie znali go, nigdy go nie widzieli. Z ogromnym zdziwieniem i jeszcze większym żalem zaczęli opowiadać o Mistrzu. Nieznajomy słuchał, a oni nie poznali Go nawet wtedy, gdy zaczął im wyjaśniać Pisma. Razem weszli do gospody. Razem usiedli do stołu. Poznali Go dopiero wieczorem, po łamaniu chleba i po modlitwie. Ale wtedy zniknął z ich oczu. Już nie byli smutni, pobiegli do Jerozolimy i z wielką radością opowiadali o zmartwychwstałym Mistrzu.

Ciągle poznawać Jezusa

Czy ty byś poznał Pana Jezusa, gdybyś Go spotkał na swojej drodze? Człowiek sprzątający mieszkanie nie rozpoznał Go w pomagającym mu nieznajomym. Pewien chłopczyk twierdzi, że od razu by Go poznał. Całą drogę opowiadałby Mu, że ma 4 z polskiego, pachnącą gumkę do wycierania, że kwadrat jest ze wszystkich stron jednakowy i że potrafi wyklaskać piosenkę. I jeszcze by Mu opowiedział o swoich kolegach i o tym, że chce być dobry, choć często mu to nie wychodzi. A wieczorem by Go zaprosił do swojego mieszkania. Twierdzi też, że poznałby Go dlatego, że tylko Pan Jezus rozdaje samego siebie jako mały, okrągły opłatek (por. J. Twardowski).

W oazowej piosence śpiewamy:

Szli uczniowie, szli do Emaus

smutni, bez nadziei,

bo w ich życiu stanął Chrystus,

lecz Go nie pojęli.

Gdy wędruję, różnych ludzi

spotykam po drodze.

Często mijam Pana Boga

i obok przechodzę.

Wielu ludzi szuka Boga

często nieświadomie.

Pewnie przyjdzie taka chwila.

gdy On się odsłoni.

Zostań Panie ze mną, dzień się już nachylił.

Zostań, nie dam rady żyć o własnej sile.

autor: Danuta Szelejewska