W numerze
 
styczeń/luty 2005 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 3 Niedziela Wielkiego Postu »

Daj mi tej wody!

Drukuj

Ponieważ jestem już mocno starszym (nie chcę mówić “starym”) kapłanem, chętnie od czasu do czasu porównuję tę mszę św. po łacinie – sprzed lat – z tą w języku ojczystym.

Jest dużo, dużo różnic. Ale równocześnie jest i ta myśl, że to ta sama msza św.! Ten sam Pan Jezus do nas przemawia, ofiaruje się za nas Ojcu Niebieskiemu i przychodzi do nas w komunii św. Myśląc o tym kazaniu na 3. niedzielę Wielkiego Postu, w której jest rozmowa Pana Jezusa z Samarytanką, jestem wzruszony tym, że ta Samarytanka ma “swoją” prefację! I tak sobie myślę: Jak ty, kobieto, z taką niezbyt piękną opinią “wcisnęłaś się” do tego wspaniałego hymnu, który kapłan odmawia uroczyście, lub śpiewa, tuż przed Przeistoczeniem. I jeszcze jedno: przed Soborem Watykańskim II, a więc jak mówi w tej “przedsoborowej” mszy św., kapłan miał do wyboru 15 prefacji. Obecnie aż 90! Czyli 6 razy więcej. I właśnie w tę dzisiejszą, trzecią niedzielę Wielkiego Postu jest w prefacji ta Samarytanka! I zanim te słowa Pana Jezusa o jej wierze usłyszymy w tej prefacji, przez chwilę porozważajmy o nich tuż po Ewangelii. W prefacji mamy takie słowa: “On (to znaczy Pan Jezus) prosząc Samarytankę o podanie wody, już obdarzył ją łaską wiary i tak gorąco pragnął jej życia z wiary, że rozpalił w niej ogień Bożej miłości. Dlatego składamy Tobie dziękczynienie...”

Trzy osoby podczas Wielkiego Postu “zasłużyły” sobie na taką własną prefację. Dziś – Samarytanka, w czwartą niedzielę – niewidomy, któremu Pan Jezus otworzył oczy i duszę, a w piątą niedzielę – Łazarz, którego Pan Jezus wskrzesił.

Ta rozmowa z Samarytanką jest taka serdeczna, chociaż Pan Jezus powiedział jej gorzkie słowa prawdy – “miałaś pięciu mężów a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem” – nie obraziła się. Wyczuła kobiecym sercem, że to nie jest potępienie, lecz zrozumienie i łaska. Ogarnia ją zdumienie, że ten dziwny Człowiek w tych szorstkich słowach objawia jej inną miłość. Dlatego pytanie w jej sercu: Skąd – On – to – wie? Święty Jan nie mówi, czy Pan Jezus napił się tej wody. Może nie miała kubka, może tylko przechyliła wiadro i powiedziała: Proszę! Napij się!...

Wiemy, czym jest dla nas woda, gdy jesteśmy spragnieni. Gdy wędrujący na pustyni zobaczą z daleka palmy, to ich pierwszym słowem jest: “Woda!” Podobnych pragnień jest wiele w ludzkim sercu.

Na ekumenicznym spotkaniu na Śląsku, w małym miasteczku, gdzie większość stanowią ewangelicy, 16-letnia dziewczyna z zapałem uzasadnia, że Panu Bogu trzeba oddać nie tylko mały paluszek, nie tylko rękę, ale całe serce. Jako przykład podaje fragment wiersza J. Tuwima pt. “Chrystus”.

Nie skarżę się, mój Ojcze,

nie skarże się, mój Panie,

Obchodzę chaty z wieścią.

“Zbliżam się z łaski nie”

A ludzie mówią: “Z Bogiem!”

I dają kromkę chleba...”

Smutna jest ta “kromka chleba”, ale często podana bliźniemu, który jest głodny, czy kubek wody współczesnej Samarytanki, to początek nawrócenia, także rekolekcyjnego. Kiedyś na początku rekolekcji wielkopostnych Ojciec Św. Jan Paweł II powiedział serdecznie, co jest potrzebne, by dobrze odprawić rekolekcje: Trzeba trochę więcej ciszy, trochę więcej modlitwy, trochę więcej wysiłku... I tu jest prawda. Wysiłek jest potrzebny, żeby uczestniczyć w rekolekcjach, przystąpić do spowiedzi i Komunii św., by odnowić swoje życie. Ale nie ma wysiłku bez modlitwy, a dobra modlitwa potrzebuje ciszy i skupienia. Wtedy Pan Jezus może nam udzielić obficiej swojej łaski, aby dokonało się nawrócenie tak, jak to było z Samarytanką, która po tej rozmowie pobiegła do swoich rodaków z radosnym okrzykiem: Czyż ten Człowiek, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam, nie jest Mesjaszem?... Uwierzyć mocniej, serdeczniej, że Jezus jest naszym Zbawicielem, to początek nowego nawrócenia.
autor: ks. Ludwik Warzybok