Oczyść mnie Boże…
Kiedyś w czasie omawiania przykazań Dekalogu, jedna z uczennic warszawskiego liceum stwierdziła, że uwierzyłaby w to, że Pan Bóg ją kocha, gdyby przez przykazania Bóg nie ograniczał prawa człowieka do szczęścia i wolności. „Jak być wolnym – pytała tamta dziewczyna, gdy okazuje się, że tylu rzeczy nie wolno? Jak być szczęśliwym, gdy przez przykazania Bóg potępia miłość między ludźmi i nie bierze pod uwagę tego, że człowiek może się pomylić i wybrać niewłaściwego partnera życia a potem pokochać kogoś innego. Nie! Jeśli Bóg jest taki rygorystyczny i niewyrozumiały, to znaczy, że mnie nie kocha!”.
Zgadzacie się z jej wypowiedzią? Pomyślcie o tym, ale pomyślcie naprawdę i szczerze. Teraz może się nie zgadzacie. Jesteście w kościele, jest msza św., słuchacie kazania… ale na co dzień, w różnych sytuacjach życia, jak wiele jest w nas takiego właśnie myślenia? Myślenia, które podpowiada: „Gdyby Bóg Cię kochał to…” i tu zaczyna się cała nasza wyliczanka, co Bóg winien nam czynić, gdyby nas kochał.
Zadajcie sobie teraz pytanie: Czego oczekuję od Boga, co powinien mi uczynić, abym poczuł się, poczuła się przez Niego kochana? To niezwykle ważne pytanie! Trzeba je sobie stawiać, nie tylko teraz, ale często, w wielu sytuacjach codziennego życia. Czego więc oczekuję od Boga, abym poczuł się kochany?
Kiedyś w czasie omawiania przykazań Dekalogu, jedna z uczennic warszawskiego liceum stwierdziła, że uwierzyłaby w to, że Pan Bóg ją kocha, gdyby przez przykazania Bóg nie ograniczał prawa człowieka do szczęścia i wolności. „Jak być wolnym – pytała tamta dziewczyna, gdy okazuje się, że tylu rzeczy nie wolno? Jak być szczęśliwym, gdy przez przykazania Bóg potępia miłość między ludźmi i nie bierze pod uwagę tego, że człowiek może się pomylić i wybrać niewłaściwego partnera życia a potem pokochać kogoś innego. Nie! Jeśli Bóg jest taki rygorystyczny i niewyrozumiały, to znaczy, że mnie nie kocha!”.
Zgadzacie się z jej wypowiedzią? Pomyślcie o tym, ale pomyślcie naprawdę i szczerze. Teraz może się nie zgadzacie. Jesteście w kościele, jest msza św., słuchacie kazania… ale na co dzień, w różnych sytuacjach życia, jak wiele jest w nas takiego właśnie myślenia? Myślenia, które podpowiada: „Gdyby Bóg Cię kochał to…” i tu zaczyna się cała nasza wyliczanka, co Bóg winien nam czynić, gdyby nas kochał.
Zadajcie sobie teraz pytanie: Czego oczekuję od Boga, co powinien mi uczynić, abym poczuł się, poczuła się przez Niego kochana? To niezwykle ważne pytanie! Trzeba je sobie stawiać, nie tylko teraz, ale często, w wielu sytuacjach codziennego życia. Czego więc oczekuję od Boga, abym poczuł się kochany?
Czytałem kiedyś historię chłopca, którego adoptowali bardzo bogaci ludzie. Przedtem dziecko było zmuszane do żebrania na ulicy. Gdy znalazł się w nowej rodzinie, nie wiedział, że tam panują inne zwyczaje, inne zasady okazywania miłości. Jego poprzedni opiekunowie, pozwalali mu żebrać i w ten sposób chłopiec zarabiał na jedzenie i ich względy. Jego nowi rodzice byli bardzo bogaci, chcieli dać mu swoją miłość i wszystko, co posiadali. Ale chłopiec nie wiedział o tym, miał w sobie zakodowane inne rozumienie miłości. Gdy więc czekali na ogromnym lotnisku na samolot, którym mieli dolecieć do domu, chłopiec zaczął żebrać. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo bogaci są jego rodzice, i jak bardzo pragną dać mu wszystko, co posiadają.
Rozumiecie dlaczego opowiadam wam tę historię? W niej ukryta jest po części opowieść o każdym z nas. Każdy z nas jest trochę jak ten chłopiec. Pragnąc miłości niejeden raz żebrzemy o nią i szukamy jej nie tam, gdzie możemy ją otrzymać. Mamy bogatego Ojca, ale u Niego nie szukamy miłości. Często nasze doświadczenie życia, każe nam nazywać miłością to, co nią w gruncie rzeczy nie jest. Zły Duch, który zawsze jest kłamcą, jest jak zastępczy fałszywy rodzic, który pokazuje nam źródło miłości tam, gdzie go w gruncie rzeczy nie ma. Każe nam szukać miłości w tym, co w rzeczywistości jest samowolą, egoizmem, oszustwem, dążeniem do własnej przyjemności, pogardą dla innych. Dlatego szukamy miłości w zupełnym braku zakazów i norm, w poczuciu, że wolno mi wszystko, na co mam ochotę, a jeśli ktoś mi tego zabrania, to znaczy, że mnie nie kocha! Wyobraźcie sobie jednak rodziców, którzy twierdzą, że kochają dziecko i dlatego niczego mu nie będą zabraniać. Maluch baraszkuje po mieszkaniu i trafia na rozgrzane żelazko… ale rodzice z miłości do niego twierdzą, że niczego nie będą mu zabraniać… wiecie, co się stanie, nie muszę tłumaczyć! Kto z was chciałby być kochany taką miłością?
Bóg właśnie dlatego, że kocha – przestrzega i zabrania. Przez przykazania mówi, „nie rób tego, nie dotykaj, bo będzie bolało, nie wchodź w to, bo zginiesz!”. Czy takie postępowanie nazwiecie brakiem miłości?
Wróćmy jeszcze do adoptowanego chłopca, o którym wspomnieliśmy. Wyobrażacie sobie, jak trudne musiało być dla niego uczenie się, że nie musi żebrać? Tylko tak umiał żyć! Tylko tak wyobrażał sobie szczęście! Nie wiem, jak jego przybrani rodzice uczyli go nowego życia. Ale mogło być i tak, że po wielu spokojnych próbach tłumaczenia, musieli w ostry sposób zareagować na jego kolejną próbę żebrania. Nie żeby go krzywdzić, albo okazać brak miłości, ale żeby nauczyć nowego życia.
Tak czyni Bóg z nami. O tym mówi dzisiejsza Ewangelia. Gdy nazbiera nam się w sercu i duszy śmieci w postaci bożków i chorych wyobrażeń o miłości, Bóg dla naszego dobra, musi czasem sporządzić sobie bicz ze sznurków i nam to z serca i duszy wypędzić. Nie dlatego, że nas nie kocha, ale dlatego właśnie, że znieść nie może, iż ciągle chce nam dawać miłość, a my jej nie widzimy i zatruwamy siebie tym, co zdołamy użebrać własnymi sposobami u obcych, podczas, gdy Ojciec nasz ma wielkie bogactwa i chce je dać swoim dzieciom za darmo, tylko dlatego, że je kocha! Ale uczenie się przyjmowania miłości od Boga jest trudne. Bo Jego miłość to Jezus Ukrzyżowany, który jest „…zgorszeniem dla Żydów i głupstwem dla pogan”, ale dla tych, którzy wierzą, jest Mądrością… do ciebie należy wybór. Możesz żebrać, możesz uparcie trwać przy swoich wyobrażeniach o miłości, a możesz posłuchać co mówi Ojciec, wprowadzić Jego słowo w czyn i zapatrzeć się w Jezusa… i wtedy oduczysz się żebrać. Twoje serce będzie oczyszczone, a Ty w pełni szczęśliwy!
autor: s. Urszula Kłusek SAC
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






