W numerze
 
marzec/kwiecień 2006 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 3 Niedziela Wielkiego Postu »

Posłuszeństwo Bogu fundamentem nadziei

Drukuj

“Naród polski dał świadectwo prawdzie, że wolność jest miarą życia, a życie – ceną wolności”. Taki napis widnieje na kościańskim mauzoleum ku czci pomordowanych podczas ostatniej wojny. Wolność jest miarą życia, a Bóg, który dał nam życie, dał także przykazania, które nam pewnych rzeczy zabraniają, a inne nakazują. Czy nie jest to ograniczenie naszej wolności? Wielu tak właśnie myśli. Inni nie odmawiają wprawdzie Bogu prawa do ustanawiania przykazań, lecz w swym postępowaniu kierują się wyłącznie własną oceną sytuacji i czynią to, co sami uważają za słuszne.

 

 

 

Związek gwarancji z instrukcją obsługi

 

 

Niezapomniany Papież uśmiechu Jan Paweł I w jednej z katechez opowiedział następującą przypowieść. Do salonu, gdzie sprzedawano luksusowe samochody, przyszedł bogaty klient i kupił bardzo drogie auto. Razem z gwarancją sprzedawca wręczył mu broszurę z napisem: “Instrukcja obsługi. Gwarantujemy – powiedział – że tym samochodem będzie pan jeździł bez żadnej awarii, ale musi pan dokładnie przestrzegać podanych tu wskazań. Np. benzyna i olej silnikowy muszą być takie, jakie podaje ta instrukcja”. Klient się obruszył. “Benzyna – powiedział – nie lubię jej zapachu. Jako paliwa będę używał czystego spirytusu – stać mnie na to! A zamiast oleju silnikowego śmietany – mogę sobie na to pozwolić! Sprzedawca osłupiał i powiedział: W takim razie – cofam wszelkie gwarancje!”.

 

Zarówno jednostki jak i wspólnoty ludzkie to z natury skomplikowane mechanizmy, które wymagają dbania o ich dobry stan przez właściwe obchodzenie się z nimi, dostarczanie im poruszającej je energii i zapewnienia warunków do bezawaryjnego działania. Czym dla auta paliwo, olej silnikowy itp., tym dla ludzi nie tylko pokarm i napój, lecz także różne dobra materialne i duchowe, przyrodzone i nadprzyrodzone. Przykazania to jakby dana przez Boga instrukcja, jak zaspokajać potrzeby natury człowieczej, by ona mogła funkcjonować dla chwały swego Stwórcy oraz dla pomyślności osób i wspólnot ludzkich. Przykazania nie gwałcą natury, lecz uczą, jak – szanując jej prawa – ubogacać ją kulturą: pięknem, dobrem, szczęściem i nadzieją, że to wszystko nie skończy się z nieuchronną przecież śmiercią ciała. Za przykazaniami stoi mądrość i dobroć Boga. Kto więc ich nie przestrzega, postępuje niemądrze i niedobrze, obraża Boga, grzeszy i traci nadzieję na te dobra, których osiągnięcie zależy od posłuszeństwa Bożym przykazaniom. Toteż przez Proroka Izajasza mówi do każdego z nas Stwórca natury i Dawca przykazań: “Jam jest Pan, Bóg twój, pouczający cię o tym co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. O, gdybyś zważał na Me przykazania, stałby się twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale” (48,17-18).

 

 

 

Nasz życiowy cel i jego cena

 

 

W dawnych katechizmach było pytanie: Po co nas Pan Bóg stworzył? I odpowiedź: Pan Bóg nas stworzył, abyśmy Go znali, kochali, wiernie Mu służyli, a przez to do nieba się dostali. Warto o tym pamiętać! Ostatecznym celem naszego życia jest wieczne zbawienie, a przykazania uczą, jak postępować, by ten cel osiągnąć. Zbawienie drogo kosztuje; Boga więcej niż nas. Ceną, którą On zapłacił, było Jego życie i śmierć. Ceną, którą my płacimy, jest wierność Bogu z miłości ku Niemu. Bo On jest Miłością – a każda Miłość oczekuje wzajemności. Nie chodzi o błogie uczucie. Św. Jan Apostoł pisze: miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań (1 J 5,2). Ogłaszając swoje przykazania nasz Ojciec Niebieski uczy nas, jak mamy postępować, by była wypływająca z naszej miłości chwała na wysokości Bogu, a pokój na ziemi. Pokój zaś jest dziełem sprawiedliwości (Iz 32,17), czyli oddawania Bogu i ludziom tego, co się każdemu należy.

 

 

 

Suum cuique – każdemu, co mu się należy (Cyceron)

 

 

Zaprawdę godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, abyśmy naszego Ojca w niebie znali, kochali, wiernie mu służyli, a przez to do nieba się dostali. Jednakże zachowując Boże przykazania nie tylko służymy Bogu, świadczymy, że Go kochamy i uzyskujemy prawo do nadziei, że Bóg nagrodzi nas szczęściem wiecznym. Pan Bóg oczekuje, że będziemy kochali nie tylko Jego – lecz także każdego bliźniego jak siebie samego. Zachowując więc przykazania także każdemu człowiekowi oddajemy to, co z woli Bożej słusznie mu się należy. Jesteśmy – sprawiedliwi, a sprawiedliwość jest źródłem pokoju. Nie tylko braku wojny, lecz także braku wzajemnej wrogości, obojętności na los drugiego, samolubstwa i samowoli... Kto chcąc wypełniać Boże przykazania oddaje każdemu, co mu się należy, ten wprowadza w życie jednostek i wspólnot ludzkich boży ład, fundament wszelkiego ładu na tej ziemi. Kto ten ład stara się budować, jest rzetelnym i wiarygodnym świadkiem Chrystusa, Zbawiciela i Odnowiciela ludzkości.

 

Włoski poeta Dante w swej Boskiej Komedii na drzwiach piekła umieścił sławny napis: Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wchodzicie. Świat bez nadziei – to przedsionek piekła, a tymczasem wielu narzeka, że nadzieja stała się najtrudniejszą cnotą, że czują się – beznadziejnie. Istotnie – trudno o nadzieję tam, gdzie brak wiary i miłości. Tam jednak, gdzie te dwie cnoty boskie trwają – niech trwa i nadzieja! Gdzie przykazań brak dziesięciu, tam musi być tak, jak jest! Ponieważ rozmnożyła się nieprawość, ostygła miłość wielu, skostniała wiara i znikła nadzieja. A zatem – wróćmy do Dekalogu! Dziesięcioro Przykazań Boskich niech znowu będzie Bożym drogowskazem dla wszystkich Bożych dzieci! Starajmy się o to osobiście i módlmy się: Od lekceważenia Przykazań Twoich zachowaj nas, Panie.

 

 

 

 

 

 

autor: ks. Stefan Naskręt