Posłuszni Bożemu Prawu
Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Obdarzeni wolną wolą i podniesieni do godności dzieci Bożych, sami decydujemy o tym, czy naszym życiem będziemy zbliżać się do Pana, czy może zupełnie zatracimy pierwotne podobieństwo.
Człowiek podobny Bogu, uznając majestat Stwórcy, pragnie wypełniać Jego wolę. Pokłada ufność w Panu i wierząc w nieskończone miłosierdzie, zdaje się na łaskę Najwyższego. Jednak jakże często zdarza nam się opacznie rozumieć podobieństwo do Boga, myląc je z tożsamością. Zachowujemy się tak, jakbyśmy myśleli, że nie tylko my stworzeni jesteśmy na podobieństwo Boga, ale i On na nasze. W ten sposób powstaje wyobrażenie Stwórcy odpowiadające ludzkiemu postrzeganiu rzeczywistości.
Próbujemy uprawiać “dyplomację” na miarę naszej przebiegłości. Układamy się z Bogiem, targujemy, z zadowolenia zacieramy ręce. Ustalamy prawa i chcemy, by Stwórca się do nich stosował. Tutaj już nie ma miejsca dla wiary – przestrzeń wypełniają upozowane postaci nas samych z wieńcem laurowym zdobiącym czoło. Pęczniejemy z dumy, ślepniemy z pychy. Sprowadzamy Boga do ciasnych ludzkich ram, po czym bezprawnie wdzieramy się na Jego miejsce. To wdarcie jest piekłem. Naszym życiem bluźnimy Bogu.
Nie jesteśmy już nawet jak kupcy sprzedający w świątyni swoje towary. Posuwamy się dużo dalej. “Siadamy na ołtarzu”, zajmując miejsce należne Bogu.
Dzisiejsze czytania stawiają przed nami pytanie o to, kim dla nas jest Bóg i jak wypełniamy w swoim życiu starotestamentalny nakaz: “Jam jest Pan, twój Bóg”. Chrześcijanin uważnie wsłuchujący się w słowo Pana nie może mieć żadnych wątpliwości, jakie miejsce w jego życiu ma zająć Ten, któremu służy. Często zachowujemy się tak, jakbyśmy mogli wydawać dyrektywy Bogu, pozostawiać Go oczekującego na nasz wolny czas. Takie odwracanie relacji jest nie tylko tragicznym paradoksem, ale również grzechem ciężkim.
Chrystus wypędzając kupców ze świątyni, okazuje posłuszeństwo Bożemu Prawu. W Ewangelii słyszymy o tym, że uczniowie, obserwując wydarzenia w świątyni, przypominają sobie to, co napisano: “Gorliwość o dom Twój pochłonie mnie”. Jezus jest pochłonięty troską o dom swojego Ojca. Żarliwość, z jaką występuje przeciw bezczeszczeniu świątyni, świadczy o posłuszeństwie względem Boga. Zauważmy, że Chrystus nie rozmawia z kupcami, nie pyta ich, dlaczego urządzili w świątyni targ, nie ma zamiaru wysłuchiwać pokrętnych tłumaczeń. Chrystus swoją natychmiastową reakcją ujawnia, że jest przekonany o nieomylności Bożego prawa. Posłuszeństwo wyraża się w szacunku, jaki okazujemy nakazom Pana. Nie analizujemy, ani nie podważamy obowiązującego nas prawa, ponieważ wiemy, że płynie ono od nieskończenie miłosiernego Boga.
To samo zaufanie ujawnia się w słowach psalmu: “Prawo Pana doskonałe – krzepi ducha, świadectwo Pana niezawodne – poucza prostaczka”. Posłuszeństwo względem Boga ma swoje źródło w wierze. Jeśli pokładamy zaufanie w Bogu, wtedy wypełnianie przykazań staje się naturalną ramą naszego życia. Niezbędnym naczyniem, które pomaga nam formować nas samych i nadawać codziennym zmaganiom sens wykraczający poza doczesność.
Brak wiary, nieumiejętność zdania się na łaskę Wszechwładnego, próby podważania Bożych Praw świadczą o załamaniu się relacji Bóg – człowiek. Oddalamy się wtedy, by na własną rękę formułować normy, które kaleczą nam życie. Przyczyny nami kierujące są różnej natury: niekiedy z lenistwa, innym razem ze wstydu przed reakcją otoczenia postanawiamy trochę odświeżyć słowa dekalogu. Takie zabiegi prowadzą często do wygodnego rozumienia przykazań i przekręcania ich sensu w taki sposób, jaki nam w danej chwili odpowiada.
Warto dziś na nowo zastanowić się nad przykazaniami, jakie na górze Synaj Bóg przekazał człowiekowi. Znane na pamięć, powtarzane szybko jak dziecięcy wierszyk, którego za młodu kazano nam się nauczyć, nie mają posmaku nowości. Właśnie dlatego trzeba nam głębiej się zastanowić nad z pozoru znanymi słowami, które w istocie pozostają tak długo “martwe”, dopóki nie zaczną funkcjonować w naszym życiu.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






