W numerze
 
marzec/kwiecień 2006 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 3 Niedziela Wielkiego Postu »

Przepis na chrześcijaństwo

Drukuj

Okres Wielkiego Postu to czas niezwykły. Słyszeliśmy w Środę Popielcową słowa z Księgi Rodzaju, które wypowiadał kapłan posypując nam głowy popiołem “Memento homo... Pamiętaj człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz” i za chwilę dodawał “Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Trwa czas pokuty i odnowy wewnętrznej, czas który wzywa nas do oderwania się od rzeczy ziemskich a zwrócenia się ku Bogu, czas odrzucenia grzechu i stanięcia w szczerości wobec samego siebie. W Katechizmie Kościół przypomina nam nadto, że okres Wielkiego Postu to czas wstrzemięźliwości i postu, czas ćwiczeń duchowych i dobrowolnych wyrzeczeń – postu i jałmużny oraz czas braterskiego dzielenia się z innymi.

 

 

 

Pismo Święte, długopis i zakreślacz

 

 

W tym kontekście odczytane dziś Słowo Boże jest bardzo konkretne i dobitne. Słuchając pierwszego czytania przypomnieliśmy sobie Dekalog, czyli Dziesięć Słów, jakie Bóg skierował do człowieka na górze Synaj. W liście do Koryntian św. Paweł pokazuje jak jesteśmy postrzegani przez innych ludzi jako chrześcijanie. Nasza wiara w Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego dla jednych jest głupstwem i śmiesznością, dla innych – zgorszeniem i hańbą. Ewangelia zaś ukazuje nam dziś – jakże zaskakujące nas – zachowanie Jezusa. On, który tyle nauczał o miłości nieprzyjaciół, uzdrawiał, jadał z grzesznikami…, wchodzi do świątyni i przepędza stamtąd handlarzy, rozwalając im stoły i rozrzucając pieniądze. Jakie jest przesłanie dla nas? Czy dzisiejsze czytania biblijne odczytujemy jako apel do naszego osobistego nawrócenia? Do weryfikacji naszej chrześcijańskiej postawy i życia?

 

Stawiam te pytania, bowiem cechą naszej religijności, od jakiegoś czasu, stała się selektywność. Wybieramy sobie z nauki Bożej to, co nam odpowiada. Bierzemy do ręki Pismo Święte, długopis i zakreślacz, i dokonujemy swoistej modyfikacji Słowa Bożego. “Czcij ojca i matkę” – o tak, to się zgadza, podkreślamy. “Nie kradnij, nie zabijaj” – oczywiście, jak najbardziej. “Nie mieć innych bogów” – nie, no bez przesady, przecież za coś trzeba żyć, pieniądz ma olbrzymie znaczenie, a i przyjemności – przecież coś nam się od życia należy, czyż nie? Ileż razy słyszy się słowa: “ja mam Pana Boga w sercu, nie potrzebuję chodzić do Kościoła”, albo też “ja chodzę do Kościoła, ale tylko wtedy, kiedy czuję taką potrzebę”. I tak powoli poprawiamy Prawo Boże dzieląc je na życiowe i nieżyciowe, na słuszne i niesłuszne, dostosowując je do naszego własnego postrzegania.

 

 

 

Przepis na chrześcijańską duchowość

 

 

Usłyszałem kiedyś pewną historię o wieśniaku, który widząc w pałacu dziedzica gości zajadających smakowite ciasto, zapragnął spróbować tego przysmaku. Udało mu się zdobyć przepis i polecił żonie, by upiekła mu tenże przysmak. Niewiasta która była kobietą bardzo skąpą, zaczęła na­rzekać: “Kilo mąki pszennej? A skąd ja wezmę pszenną? Dam trochę żytniej. Pięć jajek? Po co pięć, wystarczą dwa. Pół litra śmietany? Wystarczy mleko i trochę wody. Dwie łyżki masła? Szkoda masła, dam gęsiego smalcu”. Gdy ciasto było już gotowe, mąż skosztowawszy, od razu wypluł wszystko, dziwiąc się, że bogaci ludzie mogą jeść coś tak okropnego.

 

Czy my nie zachowujemy się podobnie – jak owa żona – zmieniając po cichu przepis na chrześcijańską duchowość? Szczerą modlitwę zamieniamy na bezmyślny pacierz albo niedbały znak krzyża. Zaliczamy obecność na mszy świętej bez zaangażowania i bez poczucia, że składamy Bogu ofiarę. Posty stały się symboliczne albo w ogóle ich nie ma. Naszą ofiarą są resztki czasu lub niepotrzebne nam już rzeczy. Po pew­nym czasie spostrzegamy, że taka pobożność już nam nie smakuje, a nawet stała się uciążliwym balastem i powtarzamy bezmyślnie, że chrześcijaństwo już nie daje odpowiedzi na pytania współczesnego człowieka. Pytanie tylko… jakie chrześcijań­stwo?

 

Dziś jest czas, by obudzić naszą wiarę, by przyjrzeć się naszemu życiu, by postawić sobie pytania i szczerze na nie odpowiedzieć: czy w moim życiu Bóg jest na pierwszym miejscu, czy może jest tam pieniądz, kariera, seks, przyjemność? Czy przykazania Dekalogu są dla mnie drogowskazem w życiu, czy może raczej “reliktem przeszłości” i zawadą? Czy moja wiara, czy Krzyż Chrystusa jest tym, czym się szczycę i chlubię, czy może raczej już tak go poskracałem, obciosałem i owinąłem gąbką, żeby nie ciążył i stał się niemal niezauważalny? Okres Wielkiego Postu to okres radykalnego powrotu do Boga. To okres odważnego działania, równie odważnego jak działanie Jezusa w świątyni Jerozolimskiej. To czas oczyszczania naszej świątyni, czyli czas przewracania stołów i rozrzucania monet naszych nałogów, pijaństwa, uzależnień od pornografii, od żądzy pieniądza.

 

Dzisiejsza ewangelia pokazuje nam Jezusa radykalnie i zdecydowanie rozprawiającego się z grzechem i niewiernością Bogu. Uczyń tak i ty. Wstań i wróć do domu Ojca. Wstań i wróć. Już dziś.

 

 

 

autor: kl. Sylwester Marzec SChr