Pamiętasz najmilszy nieoczekiwane poparcie ukochanego Jana Pawła II dla Unii? Niektórzy nawet byli zgorszeni. Papież i polityka, „a fe”. Trudno powiedzieć, co wtedy bardziej gorszyło, włączenie się w debatę, czy pomysł, że my – my – wniesiemy Unii jakieś dobro? Jak można liczyć na naród rozpoznawalny w każdym miejscu na świecie po alkoholowym zamroczeniu, kłótliwości i narzekaniu na wszystko. „Chla” do upicia się, zatacza się publicznie – „polaczek”. Załatwia coś w urzędzie „z gębą”, nie zauważając, że wszyscy prócz niego są uprzejmi? Polak. Na pytanie „jak się masz” – wyrzuci litanię biadoleń; pomoże czy zaufa każdemu, tylko nie rodakowi? Zgadłeś kto? Bingo. Polak.
Pamiętasz najmilszy nieoczekiwane poparcie ukochanego Jana Pawła II dla Unii? Niektórzy nawet byli zgorszeni. Papież i polityka, „a fe”. Trudno powiedzieć, co wtedy bardziej gorszyło, włączenie się w debatę, czy pomysł, że my – my – wniesiemy Unii jakieś dobro? Jak można liczyć na naród rozpoznawalny w każdym miejscu na świecie po alkoholowym zamroczeniu, kłótliwości i narzekaniu na wszystko. „Chla” do upicia się, zatacza się publicznie – „polaczek”. Załatwia coś w urzędzie „z gębą”, nie zauważając, że wszyscy prócz niego są uprzejmi? Polak. Na pytanie „jak się masz” – wyrzuci litanię biadoleń; pomoże czy zaufa każdemu, tylko nie rodakowi? Zgadłeś kto? Bingo. Polak.
Trudno się dziwić Ojcu Świętemu, że wiązał z nami nadzieje. Kochał Ojczyznę i rodaków jeszcze bardziej niż myśmy kochali jego. Dziwi, że miał rację. Wielki papież przewidział to, co stało się rzeczywiście: Polacy rozleją się po Europie i przykładem swojej wiary „rozkręcą” oziębły Zachód.
Sam pomyśl: gdybyś to ty miał zebrać ekipę która by ci pomogła naprawić świat, kogo byś wybrał? Zrób w myśli listę. Pewnie szybko wpisałbyś na nią tych, których najbardziej lubisz. A potem po kolei skreślał. Przecież trzeba zmienić świat. Lubisz kumpli, ale naprawisz cokolwiek ze świrem? Albo z niepozbieranym nieudacznikiem? Albo z wesołą osóbką, ale nienadającą się do niczego poważnego? Albo nawet dobrym i pracowitym, ale kompletnym średniakiem? Brakuje im wielkości, doskonałości, ich życie jest do bólu przeciętne. Bóg ma własną listę pomocników i powiem ci, co najbardziej może cię w niej zgorszyć. W większości goście z tej listy są tacy jak ty i twoi kumple. Mają wady. Bywa, że są w ogóle do niczego.
Poczytaj Biblię. Można podziwiać szczerość jej autorów, ale jej treść zgorszyła niejednego. Weźmy choćby dzisiejsze czytania: Stwórca wybrał sobie taki miły naród, jako swoich przedstawicieli i pomocników, że mało nie zabili Mojżesza. Paru innych proroków miało mniej szczęścia. Cały Stary Testament pełen jest przykładów, jakich drani Bóg brał do pomocy. A Nowy? Gdyby zrobić lustrację apostołom, tylko św. Jan by się ostał. Można zrozumieć, że Jezus pchał się między różne „typy”, żeby im pomóc. Ale dlaczego włączył ich do swoich najbliższych współpracowników? Kolaborant Mateusz, nierządnica Maria Magdalena, złodziej Judasz. Słyszeliśmy dzisiaj, kogo Jezus sobie wybrał, żeby go zapowiedzieć wśród Samarytan. Kobietę, która dość „lekko” zmieniała mężczyzn i żyła w konkubinacie. A jakże gorsząca jest historia Kościoła. Zdarzali się cokolwiek „rozrywkowi” duchowni, w tym papieże; przemoc, chciwość. Można się nieraz zastanowić: ci wszyscy ludzie mieli powołanie? Boże, co za śmieci bierzesz sobie do pomocy?
Religie Wschodu mają swoich guru – doskonałych. Naśladowcy mogą się zachwycać każdym gestem i chrząknięciem, bo w guru wszystko jest idealne. Jakich ludzi my mamy? …Prawdziwych.
Możesz się naczytać mnóstwo historii o idealnych dzieciach, które wyrastały na doskonałych bohaterów, przywódców. „Dzieckiem w kolebce […] łeb urwał hydrze, […] młody zdusi centaury”. Jedna wspólna cecha: są nieprawdziwe. Biblia gorszy głupców, a mnie zachwyca. Pokazuje prawdziwych ludzi. Nie takich, którzy żyją w kłamstwie, bo muszą udawać idealnych. Prawdziwych. Drani, nieudaczników, zbrodniarzy. Dostają coś do zrobienia. Udaje im się, albo zawodzą, ale zawsze mają swoją szansę. Nigdy nie możesz powiedzieć: Bóg mnie skreślił. Nieprawda. On cię wybrał. Zna cię na wylot, wie jak rozrabiasz. A jednak kawałek świata daje pod twoją opiekę. Ze wszystkimi twoimi wadami będziesz budował małżeństwo i wychowywał dzieci, albo pilnował wiary innych jako duchowny. Wielu ludzi będzie od ciebie zależeć, czy będziesz im budował domy, wypełniał dokumenty, czy wywoził im śmieci. Słodkie historyjki o idealnych bohaterach poczytasz spokojnie, bo ich postacie żyją chyba w kosmosie. Kiedy weźmiesz się za Biblię, co chwilę natrafisz na historię o sobie samym. Ty zawiodłeś, ty zrobiłeś świństwo, tobie wszystko runęło. Ty dostałeś szansę, tobie Bóg dał więcej niż zasłużyłeś. Tobą się opiekuje na każdym kroku, tobie wybacza. Ty masz zadanie, do którego się zupełnie nie nadajesz. I wyjdzie, bo Bóg specjalnie cię wybrał, żeby pokazać, co może zdziałać przez słabeusza.
Czy dziwi cię albo gorszy, że Bóg działa w świecie przez nasz, nie najporządniejszy naród? Że dość często przemawia przez dziwaków czy łobuzów? Chyba już rozumiesz: Bóg zdziała wszystko, co sobie zaplanuje. Nawet jeśli używa takich beznadziejnych narzędzi, jak ty. Jak ja.
Kruczek zostawiłem na koniec. Twoja współpraca. Jest wiele spraw, które nie wyjdą, jeśli nie zadbasz o nie. Niepodatny na własne humory, nastroje, „chciejstwa” i „niechciejstwa”. Jeśli je zawalisz, to twój kawałeczek świata będzie gorszy. Będzie wspaniały, jeśli okażesz się dobrym opiekunem. Bóg doprowadzi świat i ludzkość do zbawienia, ale nawet cuda zmienią tylko tych, którzy wierzą. Pomaga ci Bóg, zdarza się, że pomogą ci ludzie. Jednak ty sam i twój kawałeczek rzeczywistości, zależy przede wszystkim od ciebie.
Bierz się do roboty.
autor: ks. Piotr Wojnar
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






