Sugestie słuchacza
„Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami?”. Ile razy myślimy o bliźnich, zajmujemy się ich sprawami i ostatecznie zazdrościmy im: „Popatrz, znów kupił sobie nowy samochód. Skąd ma pieniądze na ten zagraniczny wyjazd? Ten oszust i złodziej! Po prostu najgorszy grzesznik!”
Często po chwili rodzą się pytania: dlaczego Bóg na to pozwala?; dlaczego źli ludzie mają się tak dobrze? Powyższe pytania prowadzą czasem do myśli o sytuacji odwrotnej: uczciwi, pracowici, zgodni ludzie, a żyją tak biednie. Ledwo wiążą koniec z końcem, mają kłopoty z opłaceniem podstawowych rachunków, a na edukację lub kulturę nie mają już zupełnie z czego odłożyć. Tacy dobrzy ludzie, a tak doświadczani przez los. Dlaczego Bóg na to pozwala, dlaczego dobrzy ludzie mają się tak źle? Jak Bóg może być tak niesprawiedliwy? Czy sprawiedliwość Boża jest inna niż rozumieją ją ludzie?
Chciałbym w kazaniu usłyszeć komentarz do przedstawionych wyżej stwierdzeń i pytań.
Dziś już rzadziej niż kiedyś spotyka się w kazaniach stopniowanie grzechów. Rozróżniane są grzechy ciężkie – śmiertelne, oraz powszednie. Nie spotkałem nigdy określeń „grzech ciężki” i „grzech powszedni”. Czy można w ogóle mówić o „lepszym” i „gorszym” grzeszniku? Czy ten, kto ukradł ubogiej emerytce kilka złotych, jest lepszy, niż ten, kto pomógł roztrwonić milion złotych z pieniędzy publicznych? Jezus wyraźnie pochwalił wdowę wrzucającą grosz do skarbony. Czy zrobiłby także rozróżnienie na wielkiego złodzieja i małego?
Bezinteresowne ofiarowywanie i bardzo interesowna kradzież. Duże, większe i największe. Może warto pod koniec Wielkiego Postu zastanowić się nad tymi dwoma biegunami sposobu korzystania z powierzonych ludziom rzeczy materialnych.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






