listopad/grudzień 2007 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 4 Niedziela Adwentu »

Przyjdź Panie Jezu i zostań z nami!

Drukuj
Prosty, wysoki i triumfalny migdał, skierowany z godnością w stronę nieba, wynosił się nad całym ogrodem. Był szczęśliwy, kiedy powabne papugi o żywych kolorach i eleganckie sikorki o dobrych manierach spacerowały po jego gałęziach. Nosił z radością na swoich ramionach szczygły, słowiki i wiele innych śpiewających ptaków.
Prosty, wysoki i triumfalny migdał, skierowany z godnością w stronę nieba, wynosił się nad całym ogrodem. Był szczęśliwy, kiedy powabne papugi o żywych kolorach i eleganckie sikorki o dobrych manierach spacerowały po jego gałęziach. Nosił z radością na swoich ramionach szczygły, słowiki i wiele innych śpiewających ptaków.
Ale pewnego dnia na jego gałęzi pojawił się dudek. Przyłożył do kory swoje ucho i usłyszał pod nią wielkie mrowisko składające się z malutkich, ale groźnych larw, zagnieżdżonych pod jej powierzchnią. Wsadził swój długi i zakręcony dziób we wnętrze migdału i zaczął wydobywać z niego larwy.
Migdał pogrążył się w przerażającym smutku. To straszne ptaszysko, które penetrowało swoim dziobem jego wnętrze i niszczyło doskonałą piękność, było naprawdę nie do wytrzymania. Dumny migdał robił wszystko, aby przegnać dudka, w końcu mu się to udało.
Od tego momentu żyjące w nim małe larwy mogły znów rozwijać się w spokoju i rozprzestrzeniać powoli po całym wnętrzu. Kilka dni potem, nocą, wystarczyło już tylko lekkie dmuchnięcie wiatru, by dumny migdał rozsypał się w proch (por. B. Ferrero, Zna to tylko wiatr).
Dobrze znana nam jest prawda o tym, że Maryja za sprawą Ducha Świętego poczęła swego Jednorodzonego Syna. Już wiele razy o tym słyszeliśmy. Nic na ten temat jednak nie wiedział święty Józef, który „był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie”. Za pośrednictwem anioła Pan Bóg szybko rozproszył jego niepokój. Wtedy Józef natychmiast uwierzył, bezgranicznie zaufał i już bez jakichkolwiek zastrzeżeń przyjął Maryję do siebie, zaopiekował się Nią i narodzonym wkrótce Bożym Synem.
Chrystus pochodzący według ciała z rodu Dawida, poczęty za sprawą Ducha Świętego, narodzony z Maryi Dziewicy, przeznaczył każdego z nas do głoszenia Ewangelii. Ponieważ „Ewangelia” to „Dobra Nowina”, treścią jej musi być coś bardzo radosnego, miłego, przyjemnego. I rzeczywiście tak jest.
Wielką radość sprawia nam fakt, że Bóg jest z nami w każdej chwili naszego życia. Nie możemy jednak zachować tej wiadomości dla siebie. Zobowiązani jesteśmy przekazywać ją dalej. Lęk od razu możemy odrzucić, bo On sam wspomaga nas swoją łaską, więc na pewno sobie poradzimy. My mamy tylko jedno zadanie: poszukać sposobu dotarcia do wszystkich tych, którym chcemy przekazać prawdę o wielkiej miłości Boga do człowieka. W ten sposób Emmanuel będzie miał szansę zawsze i wszędzie pozostać „Bogiem z nami”.
Chrystus chce przyjść do nas i z nami pozostać. Chce towarzyszyć dzieciom i rodzicom, młodym małżonkom i tym, którzy są już babciami i dziadkami. Chce być dla nas kimś wyjątkowym i najważniejszym. Chce oddać się nam na własność. Tylko On może dać prawdziwe szczęście. Jednak, by to zrozumieć i Go przyjąć, w każdym z nas musi dokonać się Boże narodzenie. Nowonarodzony Jezus potrzebuje prostoty i czystości ludzkiego serca, odnowionego życia, całkowitego oddania Mu siebie, swoich myśli i pragnień, planów i zamierzeń.
W czasie ziemskiego życia Jezusa, opiekowała się Nim Maryja, w czasie mojego ziemskiego życia opieka nad Jezusem spoczywa na mnie. To ja muszę starać się, by Chrystusowi w moim sercu było dobrze, by znalazł w nim ciepłe mieszkanie i cichy kąt oraz matczyną opiekę nad swoim wzrostem.
Emmanuel znaczy „Bóg z nami”. Nie usuwaj Chrystusa ze swego życia, byś nie zginął marnie, by nie stało się z tobą to samo, co z prostym, wysokim i triumfalnym migdałem, wznoszącym się dumnie nad całym ogrodem.
autor: Danuta Stankiewicz