Jezus odczytał w synagodze w Nazarecie fragment proroctwa Izajasza i zakończył stwierdzeniem o wypełnieniu tego proroctwa teraz. „Dziś w waszych uszach spełniło się to Pismo”. Tekst, który czytał Jezus, według Żydów miał się spełnić w erze mesjańskiej, lecz mieszkańcy Nazaretu nie widzieli przed sobą ani Mesjasza, ani tego, co opisuje dni Jego obecności pośród ludzi.
Mieszkańcy Nazaretu, wioski liczącej od 1600 do 2000 osób, byli zdumieni, że ten, którego znali od dawna, jest posłańcem przynoszącym takie nowiny. „Czyż nie jest On synem Józefa?” – słowa te brzmią już ironicznie. Zdumieniu zaczyna towarzyszyć zgorszenie tym, że czasy ostateczne rozpoczęły się wraz z rozpoczęciem publicznej posługi Jezusa.
Ludzie zebrani w synagodze w Nazarecie początkowo podzieli się na tych, którzy głośno dopuszczali możliwość spełnienia się odczytanych słów Izajasza i tych, którzy w myślach odrzucali taką możliwość, żeby Mesjasz pochodził z ich miasteczka. Oczekiwali, że uczyni w rodzinnym mieście to, co się dokonało w Kafarnaum.
Jednak tak się nie stanie, bo nie uwierzyli w Niego. Już w przeszłości Bóg zaspokajał potrzeby pogan, w czasie, gdy Judejczycy też mieli podobne potrzeby. Prorocy Eliasz i Elizeusz uczynili znaki wobec pogan.
Judejczycy pogardzali Syryjczykami. Krajanie Jezusa szybko zrozumieli Jego myśl: Nazaret Go nie przyjmie, uczynią to jednak ludzie z innych narodów. Unieśli się gniewem na myśl, że zbawienie, które Bóg ofiarowuje za pośrednictwem swojego proroka Jezusa, nie ogranicza się wyłącznie do Judejczyków, że Boża miłość obejmuje pogan, dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet.
Prorocy zwracają uwagę na coś, co nie jest aktualnie przedmiotem zainteresowania ludzi. Prorok nie przynosi na początku dobrych wiadomości: Bóg oczekuje ich nawrócenia, Bóg ma wobec nich inny plan, chociaż Boży plan jest lepszy, to ludzie wolą pozostać przy swoim. Dlatego niewygodnych proroków usuwają, aby żyć spokojniej.
Dlaczego wieść o zbawieniu innych ludzi, denerwuje ludzi religijnych? Bo podważa pewność co do ich sposobu uzyskiwania zbawienia, uznawanego dotąd za jedyny. W ich mniemaniu, ich oddanie religijne domaga się szczególnych praw, szczególnego traktowania przez Boga.
Tłum nie mógł jednak, zgodnie z Prawem, wykonać kary śmierci. Nie mogli też tego zrobić w szabat. Kamieniowanie rozpoczynało się od strącenia przestępcy z urwiska, a następnie ciskano weń kamieniami, celując najpierw w pierś ofiary. Co uratowało Jezusa, czy to Pan Go ukrył, czy wzburzona grupa współrodaków odstąpiła od swojego zamiaru? On nie może zginąć w Nazarecie, bo dopiero zaczyna wykonywać misję, dzieło Ojca, Jego godzina jeszcze nie nadeszła.
Jezus kontynuuje swoją podróż do Boga zgodnie z jego planem, którego nic nie zdoła zahamować. Nazaret nie stanie się ośrodkiem misyjnym Jezusa. Taką rolę spełni Kafarnaum.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






