Wielu ze współczesnych w Ojczyźnie z nienawiścią odrzuca Jezusa znieważając Biblię, krzyż, wierzących i hierarchię, podobnie jak zły duch krzyczący przez usta opętanego człowieka z Ewangelii. Wprawdzie wyznał wiarę w Chrystusa, jednak pozostał szatanem dalej. Nawet wiara najsilniejsza nie pomoże bez uczynków, tj. bez miłości Boga i bliźniego. Stąd wniosek jest prosty: trwać przy Panu przez wiarę, modlitwę, Eucharystię i czyny dobroci, ponieważ wiara bez uczynków jest martwa.
Wielu ze współczesnych w Ojczyźnie z nienawiścią odrzuca Jezusa znieważając Biblię, krzyż, wierzących i hierarchię, podobnie jak zły duch krzyczący przez usta opętanego człowieka z Ewangelii. Wprawdzie wyznał wiarę w Chrystusa, jednak pozostał szatanem dalej. Nawet wiara najsilniejsza nie pomoże bez uczynków, tj. bez miłości Boga i bliźniego. Stąd wniosek jest prosty: trwać przy Panu przez wiarę, modlitwę, Eucharystię i czyny dobroci, ponieważ wiara bez uczynków jest martwa.
Toteż postawa chrześcijańska powinna się manifestować wrażliwością serca, aby nigdy nie przechodzić obojętnie obok człowieka potrzebującego naszej pomocy na wzór Chrystusa, który opętanego uwolnił od złego ducha. Szatan sprawił temu człowiekowi ból i upokorzył, a Chrystus przywrócił radość życia. Dlatego jedynym źródłem nadziei dla człowieka jest głębia Bożego miłosierdzia.
Praktykowanie miłości bliźniego jest istotnym wymogiem misji Kościoła. To Kościół jest sumieniem współczesnego świata, gdy upomina się o ludzi biednych, wyzyskiwanych i znieważanych przez decydentów. Wołanie o czyny miłości przypomina Eucharystia. Udział w niej powinien przemieniać, otwierać na działanie Boże, ponieważ spotykamy się z największą Miłością. A czy my jesteśmy apostołami Bożej dobroci, prawdziwymi świadkami Boga i Kościoła?
Także i w XXI wieku potrzebne jest przypomnienie nauki o Miłosierdziu Bożym. Wszak z jednej strony u źródeł Kościoła jest miłość, a wypełnianie ewangelicznej posługi miłości wobec człowieka jest świadectwem wierności Chrystusowi, z drugiej – w związku z nową sytuacją ekonomiczną i społeczno-polityczną – wielu ludzi w Polsce jest zagubionych i uległych złemu duchowi. Nie odnajdują siebie w obecnym czasie, a zwłaszcza nie potrafią odkryć prawdy o sobie, o człowieku stworzonym na obraz Boży i odkupionym przez Chrystusa, przez Jego Krzyż i Zmartwychwstanie.
Papież Paweł VI z zatroskaniem stwierdził, iż „diabeł wdarł się [także] do Kościoła”. Zły duch szuka w Kościele nie złota, ale ludzkich dusz. Pod jego wpływem wierni przestają wierzyć i w Kościele szerzy się zło. Dziś najważniejszą potrzebą Kościoła jest się bronić przed demonem ateizmu.
W praktykowaniu miłości nie potrzeba nadzwyczajnych umiejętności, tylko chcieć naśladować Jezusa Miłosiernego, a nie ducha złości i przewrotności. Bóg stworzył nas dla siebie i tylko w Nim człowiek znajdzie swe miejsce.
autor: Danuta Stankiewicz
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






