Jezus daje nowe życie
Przy najróżniejszych okazjach ludzie życzą sobie nawzajem przede wszystkim zdrowia. „Zdrowie jest najważniejsze” – mówią. „Gdy jest zdrowie, to z innymi sprawami człowiek też sobie jakoś poradzi”. Jednakże każdy z nas ma świadomość tego, że pomimo najlepszych pragnień, szpitale każdego dnia przyjmują nowych pacjentów. Do najróżniejszych poradni specjalistycznych zapisują się nowe osoby. Niezależnie od wieku, zajmowanego stanowiska, stopnia zamożności, choroba może dotknąć każdego w najmniej nieraz oczekiwanym momencie. Nieprzerwanie płynie do Boga modlitwa osób proszących o zdrowie dla siebie, dla swoich bliskich, a nawet za chorych zupełnie nieznanych z imienia i nazwiska. Ktoś mówi czasem: „dźwigam w swoim życiu ciężki krzyż choroby”.
Przy najróżniejszych okazjach ludzie życzą sobie nawzajem przede wszystkim zdrowia. „Zdrowie jest najważniejsze” – mówią. „Gdy jest zdrowie, to z innymi sprawami człowiek też sobie jakoś poradzi”. Jednakże każdy z nas ma świadomość tego, że pomimo najlepszych pragnień, szpitale każdego dnia przyjmują nowych pacjentów. Do najróżniejszych poradni specjalistycznych zapisują się nowe osoby. Niezależnie od wieku, zajmowanego stanowiska, stopnia zamożności, choroba może dotknąć każdego w najmniej nieraz oczekiwanym momencie. Nieprzerwanie płynie do Boga modlitwa osób proszących o zdrowie dla siebie, dla swoich bliskich, a nawet za chorych zupełnie nieznanych z imienia i nazwiska. Ktoś mówi czasem: „dźwigam w swoim życiu ciężki krzyż choroby”.
W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy o człowieku niewidomym od urodzenia. Obraz świata, jaki ten biedny człowiek nosił w swojej wyobraźni, powstał z pewnością dzięki opowiadaniom bliskich mu osób. Nie miał ich jednak zbyt wielu. Był bowiem żebrakiem. O czym mógł marzyć niewidomy żebrak? Nietrudno odgadnąć: „żebym widział, a będę szczęśliwy”. Nie tylko w czasach Jezusa ludzie wiązali swoje nadzieje z cudownymi uzdrowicielami. W naszych czasach jest podobnie. Ludzie szukają pomocy wszędzie tam, gdzie pojawia się choćby nawet niewielka nadzieja na wyzdrowienie. „Czemu nie spróbować? – mówią – A jeśli pomoże?” Człowiekowi zdrowemu dużo prościej pozostać sceptycznym w stosunku do wszelkich nowinek. Ale niejeden zdrowy sceptyk potrafił dokonać zmiany swojego stanowiska od momentu, gdy sam stał się zakładnikiem choroby. Poszukiwanie nadziei wypiera głoszone nieraz wcześniej niedowierzanie.
My też często słyszymy te fragmenty Ewangelii, w których mowa jest o tym, jak Jezus uzdrawiał chorych, a nawet wskrzeszał umarłych. Czy potrafimy jednak odczuć wszystko to, czego doświadczali owi ludzie, którym pomógł Jezus? On dał im nowe życie. Życie jeszcze raz. Dla uzdrowionego niewidomego, o którym dziś słyszeliśmy, świat jakby zaczął się na nowo.
Jezus nie był jedynie cudownym uzdrowicielem. Nie był jedynie człowiekiem. W każdą niedzielę wyznajemy wspólnie wiarę w Jezusa, który jest prawdziwym Człowiekiem i prawdziwym Bogiem. On przyszedł na świat po to, ażeby przynieść odpuszczenie grzechów – zdrowie ludzkiej duszy. „Któż może tego dokonać?” – pytali faryzeusze, którzy doskonale znali odpowiedź. „Grzechy może człowiekowi odpuścić tylko Bóg”. Stąd też w ich sercach rodziła się nienawiść do Jezusa zwłaszcza wtedy, ilekroć słyszeli, jak Ten mówił do człowieka: „grzechy twoje są ci odpuszczone”. Faryzeusze często też w odróżnieniu od Jezusa brali w niepamięć słowa zapisane w 1 Księdze Samuela: „nie tak bowiem człowiek widzi jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce”. Są choroby ciała, ale są także choroby duszy. Jezus potrafi leczyć ludzkie ciała, ale przyszedł na świat przede wszystkim po to, by uzdrawiać ludzkie dusze. Serce człowieka, wolne od grzechu jest tym szczególnym miejscem, w które przybywa Bóg. Dzieje się to zawsze w szczególny sposób wtedy, kiedy człowiek godnie przystępuje do Stołu Pańskiego.
W ten sposób odkrywamy dzisiaj jeszcze jedną ważną prawdę dla naszego życia, mianowicie to, że życie człowieka nie jest przeżywane jedynie w wymiarze doczesnym. Chrześcijanin, jak często przypominał Jan Paweł II, patrzy na swoje życie w perspektywie życia wiecznego. Ta szczególna perspektywa – perspektywa wieczności – jest darem Zbawiciela, który pragnie, „abyśmy życie mieli i mieli je w obfitości”. Dzięki Jezusowi możemy już teraz prawdziwie stawać się „dziećmi światłości”, których owocem ma być: „prawość, sprawiedliwość i prawda”. „Byliśmy ciemnością – mówi dziś św. Paweł – lecz mamy być światłością w Panu!”
Jezus prawdziwie jest Zbawicielem. I jak w przypadku choroby ciała modlimy się z ufnością o zdrowie, tak też nie bójmy się nigdy prosić Jezusa o zdrowie duszy w sakramencie Bożego Miłosierdzia. Przebaczenie grzechów jest zawsze Jego darem. To jest dar nowego życia. Nowego początku dla każdego z nas. Dar szczególnej już dziś więzi z Bogiem, który jest Miłością.
autor: ks. Stefan Szary CR
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






