W numerze
 
marzec/kwiecień 2006 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 4 Niedziela Wielkiego Postu »

Pan Jezus - Wywyższony

Drukuj

Awans jest to słowo, które ludzie bardzo lubią. Mówią, że lubią awansować. Rzeczownik awans pochodzi z języka francuskiego i znaczy: objąć wyższe stanowisko, otrzymać większą pensję, np. zamiast tysiąc, dwa, trzy tysiące złotych… Ale mówimy także: awansować w nauce, czyli uczyć się coraz lepiej, zdobywać piątki, szóstki. I takiego szczęściarza nazywamy w szkole prymusem, dziewczynę – prymuską. Ale także na wysokich stanowiskach urzędniczych jest możliwość awansu. Na przykład: pan Lech Kaczyński był “tylko” prezydentem Warszawy, jest teraz prezydentem całej Polski. To znaczy, że obecnie zajmuje wyższe stanowisko.

 

Dziś, w czwartą niedzielę Wielkiego Postu słyszymy z Ewangelii już w pierwszym zdaniu takie słowa Pana Jezusa: Potrzeba, aby wywyższono Syna Człowieczego – tak Pan Jezus nazywał siebie, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. O jakim wywyższeniu mówi tu Pan Jezus?

 

 

 

Jezusowe wywyższenie

 

 

Kiedy na pustyni Pan Jezus nakarmił cudownie chlebem pięć tysięcy samych mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci, uczestnicy tego cudu chcieli obwołać Go Królem. Tak sobie myśleli: Jakby to dobrze było mieć takiego Króla! Nie musielibyśmy uprawiać ziemi, zbierać zboża z pola… A Jezus wtedy im zniknął. A gdy Go znaleźli, On ze smutkiem powiedział: Szukaliście Mnie, boście chleb jedli i najedliście się. Szukajcie innego chleba – pokarmu na życie wieczne.

 

Ale kiedy został pojmany w Ogrodzie Oliwnym, kiedy prowadzono Go i postawiono przed sądem żydowskim, a potem rzymskim – nie uciekał. Wiedział, że będzie wywyższony – ale na krzyżu! I do tego krzyża pozwolił przybić się gwoździami.

 

Kiedyś na Jasnej Górze było całonocne czuwanie modlitewne młodzieży akademickiej. O godzinie 3 w nocy zaczęła się Droga Krzyżowa. Rozważania przy każdej stacji prowadziła młodzież. Przy stacji jedenastej – Przybicie Pana Jezusa do krzyża – studentka powiedziała drżącym głosem takie rozważanie: “Przybili Go do Krzyża! Gwoździami Go przybili! Dokładnie Go przybili, żeby nie mógł ani rąk, ani nóg oderwać!” Potem chwila ciszy i takie dokończenie: “Nie, Panie Jezu! Ciebie do krzyża przybiły nie gwoździe, lecz miłość!” Kapłan przewodniczący tej Drodze Krzyżowej i uczestnicy powiedzieli, że to było najpiękniejsze rozważanie. I nie tylko najpiękniejsze, ale to była prawda, że Jezus położył swoje ręce na krzyżu – z miłości!

 

 

 

Najważniejszy znak miłości

 

 

Podczas rekolekcji wielkopostnych dla dzieci kapłan wygłasza naukę przygotowującą do spowiedzi i komunii świętej. W pewnym momencie stawia pytanie: Pokażcie mi, które miejsce w tym naszym kościele mówi nam i nie tylko mówi, ale jakby woła, że Pan Jezus nas bardzo kocha?... Dzieci niedługo się namyślały… Wszystkie rączki bardzo energicznie zostały skierowane do Tabernakulum. Kapłan uśmiechnął się i powiedział: Bardzo dobrze! I dlatego przy tym Domku Pana Jezusa świeci nieustannie czerwone światełko, które nazywa się lampka. I dalej były pytania i odpowiedzi indywidualne.

 

Kiedy w Twoim życiu Pan Jezus jest podwyższony? Tu już odpowiedzi były także indywidualne. Wiele małych rąk uniesionych do góry, a kapłan wzywał ręką, kto mam mówić?... Praktycznie wszystkie prawie przykazania były wymienione, ale w znaczeniu bardzo pozytywnym i to był zarazem ich rachunek sumienia. Dzieci przypomniały także, że oprócz tabernakulum w kościele są jeszcze inne miejsca, które mówią o tej miłości Pana Jezusa: konfesjonał, bo On tam przebacza nam grzechy; chrzcielnica, bo wtedy staliśmy się dziećmi Bożymi i obraz Matki Bożej, żebyśmy Ją także kochali. I różaniec w mojej kieszeni lub torebce, żeby go odmawiać i kiedy robię znak krzyża, kiedy zdejmuję czapkę przed krzyżem stojącym obok drogi. Dziewczynki dodały: kiedy się przeżegnam… Po takim rachunku sumienia na pewno i spowiedź rekolekcyjna była lepsza, a Pan Jezus został w ich sercach wywyższony.

 

 

 

 

 

autor: ks. Ludwik Warzybok