Przynosić owoce światłości
Młody człowiek usłyszał takie oto wspaniałe słowa: „Kawałek życia został ci włożony w ręce. Twojego własnego życia. Twoje umykające istnienie każdego dnia dawane jest ci od nowa. Czy naprawdę chętnie przeżywasz dzisiejszy dzień? Czy go rozpoczynasz z ochotą? Czy przyjmujesz niczym ołowiany ciężar, który cię przygniata?
Młody człowiek usłyszał takie oto wspaniałe słowa: „Kawałek życia został ci włożony w ręce. Twojego własnego życia. Twoje umykające istnienie każdego dnia dawane jest ci od nowa. Czy naprawdę chętnie przeżywasz dzisiejszy dzień? Czy go rozpoczynasz z ochotą? Czy przyjmujesz niczym ołowiany ciężar, który cię przygniata? Nikt z ludzi nie potrafi tego zmienić, jedynie ty sam. Nie ma bowiem na świecie nikogo, kto mógłby ten dzień przeżyć za ciebie. Przyjmij ten podarunek, a nie zapomnij, że każdy dzień dany ci jest jak wieczność. Abyś był szczęśliwy!
Każdego dnia zaczynaj życie od nowa. Życie znowu wstępuje w ciebie, gdy się dziwisz, że każdego poranka pojawia się światło. Jesteś szczęśliwy, ponieważ twoje oczy widzą, twoje dłonie czują, a twoje serce bije. Jesteś jak nowo narodzony, gdy zdajesz sobie sprawę, że żyjesz.
Jesteś nowym człowiekiem, gdy czystym spojrzeniem patrzysz na ludzi i sprawy, gdy potrafisz cieszyć się kwiatami na drodze swojego życia. Ten, którego nic już nie potrafi zachwycić, nigdy nie przeżyje cudu. Przyjmij, co ci ten dzień przyniesie: światło, powietrze i życie, uśmiech, płacz i zabawę. Cały cud tego dnia” (por. P. Bosmans, Słoneczne promyki szczęścia).
Gdy rozejrzymy się wokół siebie, zauważymy, jak piękny jest otaczający nas świat. Cudowne wschody i zachody słońca, zwiewne chmurki bezszelestnie sunące po błękitnym niebie, mieniąca się różnymi barwami tęcza, dodające uroku kolorowe kwiaty oraz tajemnicze góry i łagodne pagórki – wszystko to sprawia, że nie da się obok owych cudów przejść obojętnie.
Postawmy się w sytuacji człowieka niewidomego od urodzenia. Będąc pozbawionym estetycznych wrażeń, nie może sobie nawet wyobrazić tego, co każdego dnia jest udziałem nas wszystkich. Żyjąc w swoim własnym, wewnętrznym świecie, chłonie dźwięki dochodzące do niego z zewnątrz.
Dobrze się stało, że na jego drodze stanął Chrystus. Ważne jest też, że nie trwał w bezczynności: „Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego”. Nie bez znaczenia jest również miejsce, gdzie niewidomy przemył oczy: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloam – co się tłumaczy: Posłany”. Głęboka jest nauka zawarta w dzisiejszej Ewangelii.
Posłannictwo to przeznaczenie do pełnienia określonego zadania. Nie wystarczy chwilowa czy jednorazowa czynność. Działanie musi być stałe i nieprzerwane. Tylko wtedy przyniesie określone efekty. Tak właśnie było z misją Jezusa, która została określona w sposób prosty i oczywisty. On sam powiedział: „Przyszedłem na ten świat, aby (…) ci, którzy nie widzą, przejrzeli”.
Ciąg dalszy jest jasny i nie potrzebuje dodatkowego tłumaczenia: chrześcijanin to ten, kto postępuje uczciwie. W codziennym życiu nie kieruje się nieprawością. Nie dopuszcza do swych uczynków zakłamania. Postępuje tak od chwili chrztu, kiedy to otrzymał do spełnienia szczególną misję. Został powołany do życia w światłości, której owocami są „wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda”. Nie niszczmy więc tego, co zostało nam dane. Odpowiadając miłością na Jego Miłość, bądźmy świadkami Pana.
Nie na darmo młodemu człowiekowi zostały przypomniane ważne życiowe zasady. By móc być „nowym człowiekiem”, trzeba ogarnąć czystym spojrzeniem otaczającą rzeczywistość, w szczególności zaś tych wszystkich, których spotykamy każdego dnia. Warto też pamiętać, że Pan patrzy na serce, dlatego od nas samych zależy, czy skutki naszego działania będą owocami światłości.
autor: Danuta Szelejewska
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






