W numerze
 
marzec/kwiecień 2007 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 4 Niedziela Wielkiego Postu »

Wróć - czekam!

Drukuj

Być może przynajmniej część z nas, obecnych w tej świątyni ma doświadczenie czekania na wiadomość dotyczącą życia lub śmierci bliskiej nam osoby. Wtedy, gdy nie wiadomo jaki na przykład jest wynik bardzo poważnej operacji, albo czy ktoś uratował się z wypadku, czy ktoś nam drogi – zaginiony od wielu godzin – jeszcze żyje, każda chwila oczekiwania staje się długa jak miesiące i lata. Kiedyś ojciec, którego syn zaginął w górach powiedział mi: „Czekałem na wiadomość od ratowników sześć godzin i w ciągu tych sześciu godzin przeżyłem więcej, niż przez całe życie! Nie wiedziałem wcześniej, że niepewność i takie czekanie są tak wielkim cierpieniem”.

 

Ojciec syna marnotrawnego z dzisiejszej ewangelii też czekał. Nie wiemy jak długo. Kilka tygodni, miesięcy, lat? Wiemy tylko, że musiał na syna bardzo czekać, że musiał go co dnia wypatrywać, bo ujrzał go z daleka, gdy ten sponiewierany i zasmucony wracał do domu. Co przeżył ojciec? Jaki ból przeorał jego serce? Co myślał w tym czasie, gdy syn był daleko, gdy beztrosko bawił się, trwonił majątek i ani przez myśl mu nie przeszło wspomnienie ojca? Przypowieść milczy na temat bólu ojca, jakby Jezus chciał delikatnie zaprosić nas do wysiłku serca i wyobraźni, do wysiłku miłości, by prosząc o światło Ducha Świętego każdy z nas mógł poznać ból serca Boga Ojca, gdy my zachowujemy się jak ów marnotrawny syn i odchodzimy daleko, czasem bardzo daleko.

 

Dokąd odchodzimy? Jak nazywa się kraina naszych odejść i ucieczki przed miłością Ojca? Pomyślmy wspólnie. Może pierwsze odpowiedzi jakie nam się nasuwają mówią o tym, że odchodzimy w krainę niewiary, zaprzeczenia istnienia Boga. Dalej wędrujemy tam, gdzie człowiekiem żądzą jego żądze, a więc pożądliwość oczu, pożądliwość ciała i pycha życia. W tych krainach panuje nieustanny spór o to, kto ważniejszy, silniejszy, bogatszy. W krainie żądzy i grzechu nikt nie pyta o miłość i serce, ale o korzyści, zabezpieczenia. W krainie grzechu panuje głód, choć stoły są suto zastawione; smutek, choć często słychać głośną muzykę i chichot, który próbuje małpować śmiech. W krainie grzechu nie ma szczęścia, są tylko czasowo lepsze układy, a potem rozczarowanie, smutek, uczucie zawodu i nienawiść do siebie, do innych, czasem do Pana Boga. Kraina grzechu, to kraina śmierci. W niej nie ma życia, choć wiele z tego, co w niej się dzieje, imituje życie. Ale imitacja, nigdy nie jest prawdziwa, więc i życie w krainie grzechu prowadzi do śmierci.

 

A przecież nie tego pragnie ludzkie serce. Nie śmierci pragnie dziecko, które otrzymało życie w podarunku i gdzieś głęboko w sobie, czy to sobie uświadamia czy nie – nosi pragnienie wieczności i to wieczności, która będzie spełnieniem największych i najpiękniejszych pragnień miłości. Ojciec wie o tych pragnieniach swoich dzieci. Wie też dobrze, czym jest kraina grzechu, dlatego ilekroć któreś Jego dziecko zaczyna mieszkać w tej krainie, serce Ojca krwawi bólem i niepokojem, wybiega naprzeciw, wygląda dziecka i przebaczy zawsze, gdy tylko ujrzy je wracające z krainy śmierci.

 

Ojciec chce nam przebaczyć wszystko, pragnie naszego powrotu z krainy grzechu i dlatego przypowieść, którą dziś Jezus opowiada nam w ewangelii dokładnie podpowiada co uczynić, aby móc na nowo wtulić się w ramiona Ojca i mieć pewność, że pomimo ciemnej, wstydliwej i grzesznej przeszłości, jest się Jego ukochanym dzieckiem.

 

Co więc uczynić? Najpierw, tak jak zrobił to syn z przypowieści, uznać swój grzech. Potem wyruszyć w drogę do Ojca. Wyznać mu swoją winę. Zapragnąć życia na nowo w jego domu, choćby miało się w nim być tylko sługą a nie synem, a na koniec pozwolić Ojcu się przytulić i na nowo obdarować. Trzeba nam uwierzyć w to, że Ojciec nigdy nie uczyni nas najemnikami, ale zawsze przywróci synostwo, zawsze na nowo da płaszcz, pierścień i sandały na nogi, a więc na nowo usynowi i da odpowiedzialność za całe swoje dziedzictwo.

 

Dziś też Ojciec czeka. Wygląda, spodziewa się ujrzeć cię w oddali, gdy wracasz i myślisz w drodze, co powiesz Ojcu. Powiedz mu dziś, że jesteś grzeszny, że trwonisz Jego majątek, ale mimo to chcesz wrócić. Chcesz, nie tylko dlatego, że jest ci źle, ale również dlatego, że wiesz, iż wtedy, gdy jesteś daleko Ojciec cierpi.

 

Wróć! Wróć dziś, zaraz... Ojciec na ciebie czeka!

 

 

 

autor: s. Urszula Kłusek SAC