Zaufaj Panu już dziś
Dorosły syn skończył studia medyczne, pracował jako lekarz i zaczął równocześnie robić karierę naukową. Nie miał czasu poznać kogoś, ożenić się. Mieszkał ze swoją matką, która była już w podeszłym wieku. Z biegiem czasu, mama zaczęła przeszkadzać w jego życiu. Postanowił oddać ją do domu opieki. Z początku raz na jakiś czas odwiedzał, przywoził upominki. Potem coraz rzadziej i rzadziej.
Dorosły syn skończył studia medyczne, pracował jako lekarz i zaczął równocześnie robić karierę naukową. Nie miał czasu poznać kogoś, ożenić się. Mieszkał ze swoją matką, która była już w podeszłym wieku. Z biegiem czasu, mama zaczęła przeszkadzać w jego życiu. Postanowił oddać ją do domu opieki. Z początku raz na jakiś czas odwiedzał, przywoził upominki. Potem coraz rzadziej i rzadziej. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Starsza pani miała nadzieję, że syn odwiedzi ją, a może weźmie do rodzinnego domu. On tymczasem wyjechał w podróż swojego życia, bo jak mówił, zasłużył sobie na to. Obiecał sobie, że wyśle do mamy kilka kartek z podróży, a już na pewno odwiedzi ją na święta wielkanocne. Nadszedł dzień Wigilii. Starsza pani stała od rana w oknie i patrzyła, czy na parkingu pojawi się samochód syna. Stała na próżno. Listonosz zaczął dostarczać kartki z podróży na jej adres. Już ich nie przeczytała. Współmieszkańcy domu opieki mówili: „Umarła z wielkiego smutku i tęsknoty za synem”.
Każdy czas w życiu człowieka jest piękny i wartościowy. Dzisiejszy świat preferuje młodość. Reklamy pokazują nam młodych, silnych, pięknych ludzi. Robi się wszystko, by tę młodość przedłużać. Wy, drodzy młodzi, dzisiaj raczej nie myślicie o tym, że się zestarzejecie. Cieszycie się swoją młodością. I słusznie. Bo o co innego w naszym życiu chodzi. Przed każdym z nas są cele i wciąż nowe zadania. Życie jest nieustannym umieraniem w nas starego człowieka po to, by mógł narodzić się nowy. Cóż to znaczy? Żyjący na przełomie II i III wieku, rzymski teolog Tertulian tak powiedział: „Chrześcijanie nie rodzą się, ale stają się”. To stawanie się chrześcijaninem dokonuje się wtedy, gdy wzrastamy w wierze. Wzrastanie dokonuje się przez dobre uczynki, „które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili” jak powiedział to dzisiaj św. Paweł. A to wszystko ma służyć dla naszego zbawienia. W Ewangelii usłyszeliśmy o wywyższeniu Jezusa, które dokona się na krzyżu. Co to znaczy? To znaczy, że nauka, którą dał Jezus jest drogą życia, prowadzi do zbawienia. To znaczy, że tak należy zachować się wobec innych ludzi jak czynił to Chrystus. Nie wystarczy składanie obietnic i deklaracji dotyczących miłości i ofiarności, wtedy gdy wszystko dobrze się układa. Potem w życiu może wiele się zmienić i pogubią się ideały. Popatrzmy kolejny raz na krzyż Jezusa i zaczerpnijmy z niego siłę. Jeśli teraz nauczymy się ufać Jezusowi, to zgromadzimy potencjał na przyszłe życie.
Dlaczego słyszymy o smutnych starszych ludziach? Dlaczego coraz ich więcej w domach tak zwanej „spokojnej starości”. Dlaczego tylu spośród nas umiera w samotności? Odpowiedź jest jedna: brakuje miłości. Nam chrześcijanom brakuje miłości. Jakże łatwiej byłoby przeżywać starość tej kobiecie, gdyby syn ją kochał…
Jest takie powiedzenie: młodość ma swoje prawa. To prawda, ale również wiek dojrzały i starość też mają swoje prawa. Eucharystia jest spotkaniem z Bogiem, gdzie umacniamy swoją wiarę i uczymy się wdzięczności i zaufania. Starajmy się dzielić tymi darami z tymi, którzy żyją obok nas. Nie ukrywajmy płomienia naszej wiary, bo szybko zgaśnie. Podsycajmy go modlitwą i bliskością z Chrystusem, by każdego dnia stawać się chrześcijaninem.
autor: s. Arletta Ziółkowska
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






