W numerze
 
marzec/kwiecień 2006 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 4 Niedziela Wielkiego Postu »

Zjednoczony z krzyżem Chrystusa

Drukuj

W Wielki Piątek zeszłego roku, świat obiegł obraz, który stał się ikoną konającego Ojca Świętego: Przygnieciony chorobą i cierpieniem Jan Paweł II, po raz pierwszy nie mogąc celebrować nabożeństwa Drogi Krzyżowej w rzymskim Coloseum, łączył się duchowo z zebranymi na pasyjnym nabożeństwie, a znakiem tej szczególnej łączności, wręcz pasji Papieża z Pasją Chrystusa był krzyż, który z miłością, słabnącymi dłońmi tulił do twarzy. Za kilka dni minie rok od tej tajemnicy papieskiego umierania. Przez miniony rok tak często wracał ten obraz przedstawiany na tylu fotografiach. Wraca ten obraz umierającego Papieża zjednoczonego z krzyżem Chrystusa, także i dziś, gdy pochylamy się nad szczególnym fragmentem Janowej Ewangelii. Oto słyszymy dziś słowa do głębi przejmujące, odsłaniające tajemnicę wstrząsającej wręcz miłości Boga: oto bowiem “Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego dał...” Dał na krzyż. A jeśli dał na krzyż, to znaczy, że umiłował: do granic cierpienia, do umierania w męce krzyża. Oto wstrząsająca prawda o miłości Boga! Oto w Chrystusie Ukrzyżowanym odsłania się prawda o miłości Boga, który pragnie zbawienia człowieka, który nas grzesznych nie potępia, ale z ciemności grzechu wyprowadza, by grzesznik cieszył się odtąd światłem łaski, albowiem “nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”. Oto nadzieja, dla człowieka i dla świata, oto nadzieja na nasze “dziś”, gdy tak często doświadcza się, że “ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło”.

 

Zobaczyć w tych ciemnościach Ukrzyżowanego, to “uwierzyć, że w świecie jest obecna miłość i że ta miłość jest potężniejsza od zła jakiegokolwiek, w które uwikłany jest człowiek, ludzkość, świat. Uwierzyć zaś w taką miłość, to znaczy uwierzyć w miłosierdzie” (Jan Paweł II, Dives in misericordia, 7). By to miłosierdzie Boga znaleźć trzeba zapatrzeć się w krzyż Chrystusa. Przez cały czas Wielkiego Postu Kościół zaprasza nas, do kontemplacji krzyża Jezusa, bo ten krzyż stanowi najgłębsze pochylenie się Boga nad człowiekiem i dotyka najboleśniejszych ran człowieka (por. tamże, n. 8). Trzeba więc te ostatnie tygodnie wielkopostnej drogi, uczynić czasem leczenia ran. Gdy więc nie może zabliźnić się poranione sumienie, gdy wyrzuty sumienia boleśnie odnawiają ślady grzechów, trzeba patrzeć na krzyż. Gdy poranione sumienie lęka się potępienia i nie potrafi zawierzyć miłosierdziu, trzeba patrzeć na krzyż. Gdy wciąż nie mogą zagoić się rany na sercu, które ludzie zadali, trzeba patrzeć na krzyż. Gdy łatwiej nam innych potępiać niż kochać, trzeba patrzeć na krzyż. Trzeba zapatrzeć się w krzyż Chrystusa, by w Nim i przez Niego wywyższyć człowieka, tego człowieka tak sponiewieranego i poranionego przez zło i grzechy.

 

“W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście” – przypomniał nam umiłowany Ojciec Święty, będąc ostatni raz w Ojczyźnie. Mówił dalej wówczas: “To zadanie powierzam wam... bądźcie świadkami miłosierdzia!”. Gdy za kilka dni wracać będziemy myślą i sercem do tego, co przeżyliśmy rok temu, gdy widzieliśmy jak krzyż cierpienia Jana Pawła II łączy się z krzyżem Chrystusa, niech i nasze życiowe krzyże zjednoczą się z krzyżem Zbawiciela, by spełnił się papieski testament, by nade wszystko wypełnił się testament Boga, napisany Krwią Jezusa na krzyżu.

 

 

 

 

 

autor: ks. Paweł Kujawa