hrystus kieruje dziś nasze myśli w stronę domu Ojca: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. (…) Idę przecież przygotować wam miejsce” (J 14,2). Jakże wymownie brzmią te słowa w kontekście śmierci bł. Ojca św. Jana Pawła II. Tak przejmująco zabrzmiały wówczas słowa, które abp Leonardo Sandri wypowiedział wkrótce po śmierci naszego Papieża: „Najdrożsi bracia i siostry, o 21.37 nasz ukochany Ojciec święty wrócił do domu Ojca. Módlmy się za niego”. Wówczas to w wielu sercach ludzkich na całym świecie zapanował głęboki żal, a zarazem ulga i radość. Ten, który tak bezgranicznie zaufał Jezusowi, staje się oto dziedzicem obietnicy – zajmuje mieszkanie przygotowane dla niego przez samego Chrystusa. Nie inaczej jest z każdym z nas – my też możemy stać się mieszkańcami niebieskich komnat – usłyszeć: Santo subito. Czy jednak jesteśmy tego godni? Czy, gdybyśmy w tej chwili mieli umrzeć, było by to możliwe? Czy zasługujemy?
Dom – to słowo najczęściej wywołuje jak najlepsze skojarzenia. Dom – to ciepło, miłość, dzieciństwo, bliskość osób, spokój i wytchnienie. Dom – to atmosfera świąt, zapach wigilijnych potraw, wielkanocna radość. Któż z nas nie chce mieć takiego domu, do którego chętnie się wraca i w którym po prostu chętnie się przebywa. Żal nam ludzi bezdomnych, litujemy się nad dziećmi, którym nie jest dane zaznać pokoju i radości szczęśliwego domu rodzinnego.
Chrystus kieruje dziś nasze myśli w stronę domu Ojca: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. (…) Idę przecież przygotować wam miejsce” (J 14,2). Jakże wymownie brzmią te słowa w kontekście śmierci bł. Ojca św. Jana Pawła II. Tak przejmująco zabrzmiały wówczas słowa, które abp Leonardo Sandri wypowiedział wkrótce po śmierci naszego Papieża: „Najdrożsi bracia i siostry, o 21.37 nasz ukochany Ojciec święty wrócił do domu Ojca. Módlmy się za niego”. Wówczas to w wielu sercach ludzkich na całym świecie zapanował głęboki żal, a zarazem ulga i radość. Ten, który tak bezgranicznie zaufał Jezusowi, staje się oto dziedzicem obietnicy – zajmuje mieszkanie przygotowane dla niego przez samego Chrystusa. Nie inaczej jest z każdym z nas – my też możemy stać się mieszkańcami niebieskich komnat – usłyszeć: Santo subito. Czy jednak jesteśmy tego godni? Czy, gdybyśmy w tej chwili mieli umrzeć, było by to możliwe? Czy zasługujemy?
Wrócić do domu – z którego wyszliśmy, by podjąć tułaczkę po ziemskim padole – to znaczy zyskać Boskie mieszkanie w niebie. Czy takie zwieńczenie życia jest jednym z twoich marzeń, pragnień? Mam nadzieję, że tak. Spróbujmy więc odkryć, czy też przypomnieć sobie drogę wiodącą do domu Ojca. „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” – to Jezus (J 14,6); słuchanie Jego słów i wypełnianie ich wiernie do końca, jest właściwą ścieżką do celu. Parafrazując słowa Chrystusa można powiedzieć, iż to właśnie On jest jedyną prawdziwą drogą do życia. Tak naprawdę, to życie ziemskie stanowi króciutki moment wieczności. Jeśli uświadomimy sobie, że wieczność jest czymś, co nigdy się nie skończy, to ziemskie istnienie stanowi jedynie mgnienie oka. Mimo to, Bóg chciał, żeby ta chwila zdecydowała o wieczności. Chociaż sami, o własnych siłach, nie jesteśmy w stanie zasłużyć na niebo, to jednak nasze wysiłki, trud, godne życie, złączone z zasługami Zbawiciela, mogą się stać przyczynkiem szczęścia wiecznego. Dlatego warto! Warto jest żyć godnie, nieustannie szukać bliskości Jezusa, ciągle wracać na właściwą drogę, jeśli zdarzy się nam zagubić. Warto postępować w prawdzie, żyć Bożym prawem. Warto po prostu być człowiekiem i dobrym chrześcijaninem. Warto żyć przyzwoicie, mieć pokój w sercu, dzielić się nim z siostrami i braćmi. Warto – dla wieczności, która będzie szczęśliwym zamieszkaniem w niebie bądź niekończącym się bólem i cierpieniem w piekle. Wybierz sam!
autor: ks. Piotr Winkler