|
Kazania, Homilie, Liturgia - Biblioteka Kaznodziejska
W swoim życiu spotykamy wielu różnych ludzi. Mijamy ich na ulicy, jedziemy razem w autobusie czy tramwaju, wspólnie pracujemy, żyjemy pod jednym dachem… Tysiące ludzi przechodzących obok. Każdy inny, każdy ze swoim życiem i problemami codzienności. Nie jestem w stanie stwierdzić, kim jest, jaki jest człowiek, którego właśnie minąłem na ulicy, ponieważ go bliżej nie znam. Wygląd zewnętrzny człowieka naprawdę niewiele mówi. Człowiek może ujawnić prawdę o sobie jeśli się odezwie, jeżeli zachowa się w jakiś sposób w konkretnej sytuacji, słowem – kiedy da świadectwo o sobie samym, kiedy opowie o swoich przekonaniach, poglądach na dany temat, wyznawanej religii itd.
W swoim życiu spotykamy wielu różnych ludzi. Mijamy ich na ulicy, jedziemy razem w autobusie czy tramwaju, wspólnie pracujemy, żyjemy pod jednym dachem… Tysiące ludzi przechodzących obok. Każdy inny, każdy ze swoim życiem i problemami codzienności. Nie jestem w stanie stwierdzić, kim jest, jaki jest człowiek, którego właśnie minąłem na ulicy, ponieważ go bliżej nie znam. Wygląd zewnętrzny człowieka naprawdę niewiele mówi. Człowiek może ujawnić prawdę o sobie jeśli się odezwie, jeżeli zachowa się w jakiś sposób w konkretnej sytuacji, słowem – kiedy da świadectwo o sobie samym, kiedy opowie o swoich przekonaniach, poglądach na dany temat, wyznawanej religii itd. Okazuje się, że w pewien określony sposób można rozpoznać wyznawcę Chrystusa – chrześcijanina. „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Miłość jest znakiem rozpoznawczym chrześcijan. Tak było od początku: „Patrzcie, jak oni się miłują” – mówiono, wskazując na pierwszych uczniów Jezusa. Jacy byli? Wierni nauce Mistrza do końca. Umacniani przez bezpośrednich świadków życia Jezusa, odwiedzani przez nich, pouczani dobrym słowem – trwali w swych przekonaniach, często za cenę męczeństwa. Niewątpliwie poważnie traktowali słowa Pana: „Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem” (J 13,34). Jak jest dziś? Jacy jesteśmy my – współcześni chrześcijanie? Czy jeszcze jest w nas miłość wzajemna? Czy potrafimy kochać prawdziwie? Myślę, że tak. Uczeń Chrystusa ciągle potrafi kochać. Przykłady można by mnożyć. Nie chodzi wcale o wielkie, heroiczne postawy wspaniałych ludzi, o których się mówi, pisze, kręci filmy. Ci są też potrzebni i chętnie poznajemy ich dzieje. Nam chodzi dziś o przykłady życia zwykłych, prostych ludzi, których spotykamy każdego dnia, którzy są blisko, którzy bywają nieraz niezauważani, bo są tacy zwyczajni. Warto pokazać przykład matki, która naraża własne zdrowie, aby ratować życie swego dziecka. Ona wie, że macierzyństwo łączy się z ryzykiem. Warto popatrzeć na malucha w przedszkolu, który wyciąga swą rączkę, aby podzielić czymś z rówieśnikiem. On już teraz uczy się, jak kochać bliźniego. Warto naśladować przykład babci, spędzającej w kościele godziny, modląc za swojego wnuka, który tak bardzo się zagubił. Ona zdaje sobie sprawę, że żaden człowiek nie może już pomóc – zostaje tylko Bóg ze swoją łaską i miłosierdziem. To są zwykli ludzkie, których pełno wokół nas. Są i inni, którzy pojęli przykazanie miłości wzajemnej. Najczęściej bywa tak, że prawdziwy uczeń Chrystusa ma miłość bliźniego „we krwi”. Ta miłość jest tak bardzo naturalna, że sama ujawnia się w określonych okolicznościach. Dlatego nasz ludzki świat jeszcze istnieje, bo ludzie potrafią się kochać wzajemnie… I niech tak zostanie. autor: ks. Piotr Winkler
|