Miejscowości, które zostały wymienione w pierwszym czytaniu, nie znajdziemy we współczesnych przewodnikach turystycznych (chyba że w ofercie pielgrzymek). Zastanawia, jakie miejsca wybrał Bóg, by Apostołowie mogli realizować swoje powołanie. Czy człowiek musi zatem jeździć na skraj świata, by „odkryć dzieła, do których został przeznaczony”? Dzieje Apostolskie podają przykłady ucisków, jakie spotykają chrześcijanin. Czy wiara naprawdę pozwala im wytrwać? Jak wiele trzeba mieć w sobie heroizmu, odwagi i siły, by wytrwać w wierze? Nasuwają się tutaj wszystkie kwestie związane z zaufaniem Bogu, które często są dla mnie abstrakcyjne. „Otwarcie poganom podwojów wiary” łączy się z zapewnieniem z psalmu: „Pan jest dobry dla wszystkich”. Te słowa budzą wątpliwości. Trudno przyjąć czasami fakt, że Bóg jest dla mnie dobry, mimo mojego grzechu, słabości. Tym bardziej, że żyjemy w świecie, gdzie zamyka się ludzi, także tych wykluczonych, w różne kategorie. Dlatego też, nakreślony przez św. Jana obraz „przybytku Boga z ludźmi” jest trudny do wyobrażenia. Jak wierzyć w to, że kiedyś wszystko stanie się nowe, gdy codzienność pełna bólu i niepokojów nie daje na to najmniejszej nadziei? Czy Bóg przygotował dla nas Królestwo bez śmierci i płaczu? Szukamy w takiej rzeczywistości Jezusa otoczonego chwałą. Człowiek, który nie jest teologiem czy filologiem, musi odczytywać pierwsze zdanie ewangelii kilka razy. Trudno zrozumieć, o jakiej chwale pisze Ewangelista. Jezus pozostawia nas z przykazaniem, byśmy miłowali się wzajemnie, tak jak On nas umiłował. Czyli jak? Jaka to miłość i jak ją realizować w swoim życiu? Czy iść na krzyż? Czy człowiek w ogóle potrafi zdobyć się na taką miłość, jaką Jezus ukochał ludzi?
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






